Śledztwo w sprawie śmierci Mateusza Leszczyńskiego

1381

Krzysztof Rutkowski, którego detektywi prowadzą prywatne śledztwo w sprawie zaginięcia i śmierci 19-letniego Mateusza Leszczyńskiego, przekazał funkcjonariuszom Komendy Głównej Policji w Warszawie personalia trzech mężczyzn, którzy mają mieć bezpośredni związek ze śmiercią mieszkańca Kobylic. Zdaniem Rutkowskiego, mężczyźni ci kontaktowali się krytycznej nocy w krzakach koło restauracji Riviera z postacią w białej kurtce, zaobserwowaną na nagraniach monitoringu, jak razem z Mateuszem oddala się w kierunku pola.

Policja trzebnicka nie podaje, jakie informacje otrzymała z KG. Rutkowski podejrzewa, że Leszczyńskiego ktoś celowo wyprowadził na pole, podał mu śmiertelną dawkę środków odurzających i przypilnował, by młody człowiek zasnął na mrozie. Wtedy zabójca miał oddalić się z miejsca śmierci Mateusza, pozostawiając go bez pomocy.

Rutkowski utrzymuje, że dziewiętnastolatek dobrze znał swojego zabójcę, a krytycznej nocy mógł prowadzić z nim rozmowy biznesowe. Właściciel biura detektywistycznego podał, że Prokuratura Rejonowa w Trzebnicy rozpoczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci. Oznacza to (jego zdaniem), że są podstawy, by twierdzić, że Mateuszowi w śmierci ktoś pomógł.

Tymczasem, jak dowiedzieliśmy się w trzebnickiej prokuraturze, prowadzone jest dochodzenie w sprawie niewyjaśnionego zgonu młodego człowieka. Nikogo nie podejrzewa się jeszcze ani o zabójstwo, ani o nieumyślne spowodowanie śmierci.

– Czekamy na wyniki badań histopatologicznych. Dopiero po uzyskaniu odpowiedzi, co było przyczyną śmierci, będzie można podjąć odpowiednie kroki – powiedział nam prokurator rejonowy Leszek Wojtyła.

Dodał, że obecnie przesłuchiwane są ponownie osoby.

Cały artykuł dostępny w wydaniu papierowym.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here