Finanse nie pozwalają na szaleństwo

259

NOWa: – Od dwóch miesięcy jest Pan burmistrzem Obornik Śląskich. Miał Pan już czas na zapoznanie się z sytuacją w gminie. Czy napotkał Pan na jakąś wyjątkowo pilną sprawę do załatwienia?

Arkadiusz Poprawa: – Pierwszą rzeczą, która spadła na mnie jak grom z jasnego nieba, jest to, że dowiedziałem się, że gmina powinna zapłacić ogromną karę za nielegalne składowanie odpadów na wysypisku śmieci, które od wielu lat jest już de facto zamknięte. Cały czas trwają prace nad tym, żeby kara była jak najniższa. Myślę, że sytuacja powinna być już jasna do końca marca. Z tego co udało mi się ustalić, to najniższy wymiar kary wynosi około 1,8 mln zł. Jest szansa, że ta kwota może zostać wydana na rekultywację wysypiska, które i tak musimy przeprowadzić. W zaleceniach, które dotarły do urzędu 5 czerwca 2014 roku z WIOŚ było wiele punktów, które należało natychmiast spełnić, a my dopiero teraz je wykonujemy. Nie chciałbym w tej chwili osądzać, czyją winą jest taki stan rzeczy. Poza tym w urzędzie jest spory zamęt kompetencyjny. Niezbędna jest także aktualizacja prawa miejscowego i przystosowanie go do obowiązujących przepisów.

– Co uważa Pan za największą bolączkę urzędu?

– Nie jest tajemnicą, że największym problemem w pracy urzędu był właśnie zamęt kompetencyjny. Obecnie pracujemy nad nową strukturą urzędu, tak aby każdy dokładnie wiedział za co odpowiada. Największym problemem dla mieszkańców było nieodpowiadanie na ich pisma i wnioski. Przeszkolimy pracowników z kodeksu postępowania administracyjnego. Największe zaległości zastałem w wydziale ochrony środowiska. Pracuje tam 5 osób, a najstarsze niezałatwione sprawy, na które urzędnicy powinni udzielić odpowiedzi, a nie udzielili jej, sięgają 2007 roku. Mamy na przykład pismo bez odpowiedzi z 20 września 2007 roku. Pismo zwrotne powinno wyjść 19 października z urzędu, a teraz mamy luty 2015 roku. Mam kilkanaście stron z podobnymi przypadkami.

– Czy dokonał Pan już jakiś zmian personalnych w urzędzie?

– Nie jestem zwolennikiem rewolucji. Wiem, że urzędnicy byli straszeni, że jak przyjdzie Poprawa to zwolni połowę urzędu. Dla mnie nie ma znaczenia, czy ktoś jest z lewa, z prawa czy ze środka, dla mnie liczą się kompetencje i fachowość, a żeby to ocenić potrzebuję czasu. Ewentualne zmiany będą następowały ewolucyjnie, a nie rewolucyjnie.

– Jednak pewne zmiany zostały już dokonane. Zmienił Pan na przykład kancelarię zapewniającą obsługę prawną.

– Głównym problemem z jakim się spotkałem, było to, że wiele spraw, które powinna w sądach prowadzić poprzednia kancelaria, nie było prowadzonych należycie. Były spóźnienia mecenasa na rozprawy. Był ogólny bałagan prawny. Również pracownicy mieli utrudniony kontakt z prawnikiem, a jest wiele spraw, które muszą być konsultowane. Obecnie mamy podpisaną umowę pomiędzy urzędem a kancelarią pani Agnieszki Osowieckiej.

– Czy planuje Pan zatrudnienie nowego skarbnika?

– Jak już wspominałem pracujemy nad zmianą organizacji urzędu. Do tej pory nie miałem jeszcze okazji poznać pani skarbnik Doroty Fiłon, ponieważ przebywa na długoterminowym zwolnieniu lekarskim. W najbliższym  czasie na pewno będę musiał powołać kogoś na to stanowisko.

– W kampanii wyborczej obiecywał Pan przywrócenie dawnego blasku Obornikom Śląskim. Jakich inwestycji oborniczanie mogą spodziewać się w najbliższym czasie?

– Będę robił wszystko, żeby dotrzymać obietnic, ale szczerze trzeba sobie powiedzieć, że będzie trudno, ponieważ zadłużenie gminy sięga 51 proc. Poprzedni burmistrz chwalił się, że oddłużył gminę, a nie jest to do końca prawda. Dług po prostu został „zrolowany” i dopiero na przyszłe lata przyjdzie spłata ogromnych pieniędzy. Nie prowadzę już współpracy z doradcą finansowym, z którym współpracował mój poprzednik. Uważam, że to niepotrzebnie wydane pieniądze, bo takie manewry finansowe gmina mogłaby sama zrobić. Podobne czynności przeprowadzaliśmy w powiecie bez ponoszenia dodatkowych kosztów. Jeśli chodzi o inwestycje, to ten rok nie będzie spektakularny, ponieważ w większości przejąłem budżet stworzony przez poprzednika. W wydatkach bieżących mogłem zrobić niewiele zmian. Niestety inwestycje musiałem mocno okroić, bo moim zdaniem przyjęte zostały nierealne dochody ze sprzedaży mienia gminnego, a budżet powinien być realny do wykonania. Jeśli chodzi o miasto, to na pewno priorytetem jest dla mnie uruchomienie kina, dokończenie remontu OOK, całkowita przebudowa i modernizacja OSiR-u i zagospodarowanie terenu Grzybka. Obecnie trwa częściowa modernizacja OOK, ale pozostaje jeszcze sala widowiskowa. Niektórzy pytają, czy taką gminę stać na dwa obiekty takie jak kino i dom kultury. Ja uważam, że tak. Bo ilość osób i stowarzyszeń, które angażują się w życie społeczne jest ogromna. Sam Uniwersytet Trzeciego Wieku „Atena” to prawdziwa potęga. Należy do niego 340 osób i niemal wszyscy czynnie działają w różnych sekcjach. Myślę, że najszybciej ruszy kino.

– A jaki ma Pan pomysł na budynek kina i samą salę kinową?

– Chciałbym, żeby był to budynek nie tylko kinowy…..

– A co z mniejszymi inwestycjami?

– Wiem, że oczekiwania społeczne są bardzo duże. Jeśli chodzi o te inwestycje, które w tym roku na pewno zostaną zrealizowane, to właśnie jesteśmy na etapie ogłaszania przetargu na …

Cały artykuł dostępny w wydaniu papierowym.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here