Czas na hobby pozwala nam lepiej pracować

762

NOWa: – Jak radzi pani sobie w świecie biznesu? Co jest problemem w pracy i czy jako kobieta musi pani więcej pracować na swój sukces?

– Przyznam szczerze, że na początku mojej kariery zawodowej były takie momenty, że musiałam udowadniać, iż zasługuję na stanowisko, które obejmowałam. Czasem musiałam pracować dwa razy więcej niż mężczyźni. Myślę, że wyszło mi to na dobre, ponieważ w stosunkowo krótkim okresie czasu zdobyłam niebagatelne doświadczenie, które mogę wykorzystywać pełniąc obecne obowiązki. Bez względu na płeć uważam, że należy realizować dobrze i rzetelnie wykonywaną pracę. Wcześniej pracowałam w dużej firmie, przeszłam później do branży medycznej. Stało się to wówczas, gdy mój poprzedni pracodawca tworzył sieć klinik medycznych i zaprosił mnie do współpracy. Tak rozpoczęła się moja praca w ochronie zdrowia.

 

NOWa: – Czy ta dziedzina była pani znajoma? 

– Wiele rzeczy musiałam poznawać od początku. Natomiast myślę, że w kwestii standardów pracy, procedur funkcjonowania placówek, zasad związanych z jakością pracy bez względu na model i funkcję jaką pełnią, pewne rzeczy pozostają stałe. Uważam, że zawsze jest fundament, który jest niezbędny bez względu na rodzaj świadczonych usług. Pracując wcześniej w korporacji miałam solidne podstawy uczestnicząc w dużych europejskich projektach. Natomiast stronę medyczną i zarządzanie personelem medycznym musiałam poznawać od początku. Miałam bardzo dobrych mentorów więc nauka była szybsza i dla mnie bardzo ważna. 

NOWa: – Co jest dla pani wyzwaniem w pracy, jakie są bolączki codzienności zawodowej?

– Pracując jako menadżer byłam nauczona, że ważny jest budżet, planowanie długoterminowe. Natomiast w odniesieniu do współpracy z NFZ nie mogę takich rzeczy założyć ponieważ bardzo często zmieniają się ustalenia finansowe i to jest dużą bolączką, bo nie ma na to większego wpływu, mimo że mocno pracujemy, aby nasze usługi były na wysokim poziomie od strony medycznej i w aspekcie obsługi pacjenta. Muszę przyznać, że mamy wysoko wykwalifikowaną kadrę, wspaniałych lekarzy, mamy propozycje współpracy z lekarzami specjalistami, którzy chcą z nami związać swoją przyszłość zawodową, ale nie jestem w stanie pozyskać kontraktu w ramach NFZ. Mamy do czynienia z 15 tysiącami pacjentów zadeklarowanych w przychodni. Dla mnie specjalizacje są czymś niezwykle ważnym aby zabezpieczyć pacjenta kompleksowo, a jest to obecnie niewystarczające. Staramy się uzupełnić lukę poprzez współpracę z lekarzami komercyjnymi. Natomiast zależy nam mocno na tym, aby rozszerzyć zakres świadczonych usług specjalistycznych, których nie posiadamy. Problem w tym, że NFZ informuje nas, że nowa kontraktacja specjalistyczna będzie możliwa w połowie 2016 roku. Teoretycznie do tego czasu nic nie możemy zrobić. Mam wrażenie, że to jest problem, z którym borykają się wszyscy.

Więcej po zalogowaniu lub w wydaniu papierowym.

[hidepost=0]

NOWa: – Pani sukces i porażka zawodowa ….

– Ubiegły rok był takim wspaniałym momentem kiedy udało się doprowadzić do rozpoczęcia inwestycji związanej z przebudową i modernizacją Trzebnickiego Centrum Medycznego „Zdrój”. Inwestorem przebudowy przychodni jest Gmina Trzebnica. Bardzo ważny dla mnie był dzień podpisania umowy na wykonanie prac inwestycyjnych nowej przychodni. To było wielkie szczęście. Inwestycja doprowadzi do połączenia wszystkich zasobów przychodni w jednej lokalizacji. Wszystkie świadczenia medyczne skoncentrowane będą w jednym miejscu. Gminna przychodnia wygląda w projekcie bardzo nowocześnie. Spełnia wszelkie normy sanitarne i epidemiologiczne, ma rozszerzoną ilość gabinetów dzięki czemu będzie można świadczyć usługi medyczne, na które w obecnej placówce nie mamy miejsca. Będzie też rozszerzony zakres rehabilitacji leczniczej. Wiążemy duże nadzieje z tym budynkiem i będziemy mogli ubiegać się o kontraktację nowych przedmiotów specjalistycznych, o nowe gabinety.

 

NOWa: – Czy pozytywne zmiany i rozbudowa idą w parze z odpowiednim finansowaniem? Bywa, że nowoczesna placówka stoi w połowie niewykorzystana.

– Dlatego trzeba uszyć inwestycję na miarę potrzeb. Dotychczas niewiele inwestowało się w budynek z lat 70 -tych. Skala pacjentów pokazuje, że potrzebujemy większej i bardziej estetycznej placówki. Nowa bryła budynku pozwoli nam powalczyć o nowych pacjentów. Poza tym będziemy mogli szerzej realizować programy unijne i prozdrowotne. Nie wspominam już o większym komforcie. Przychodnia będzie gotowa w połowie 2016 roku. To termin dla mnie determinujący ze względu na trwającą w tym czasie kontraktację w ramach NFZ.

Gmina Trzebnica kładzie ogromny nacisk na profilaktykę prozdrowotną, dzięki programom zdrowotnym, których jesteśmy realizatorem. Są to między innymi: finansowanie szczepień przeciwko rakowi szyjki macicy dla dziewczynek urodzonych i mieszkających w naszej gminie. Samorząd finansuje też szczepionki dla dzieci w ramach programu „Trzebnicka Rodzina 3 +”. We współpracy z gminą realizujemy projekt dla dzieci „Zdrowo przez życie”. Chodzimy do przedszkoli, edukujemy i rehabilitujemy dzieci poprzez gimnastykę korekcyjną Prowadzimy także projekt „Aktywny Senior”. Jej beneficjenci mają w ciągu 4 miesięcy aż 32 aktywności fizyczne. Jest to częściowo odpłatne. Nasz zespół sam zaczął uczestniczyć w sportowych imprezach. Swoją postawą chcemy pokazać innym sposób na życie. Trzebnica jest świetnym miejscem na uprawianie sportu. A cała infrastruktura dobrze wpisuje się w projekty, które chcemy realizować. Udaje nam się wykorzystywać basen i inne obiekty na terenie Trzebnicy do uprawiania i promowania różnych aktywności. 

 

NOWa: – Pani działania zawodowe są bardzo absorbujące. Czy znajduje pani czas na relaks, na sport?

– Od samego początku moje życie zawodowe było dynamiczne, dużo się działo. Dzieci pewnie nie wiedzą, że można żyć w innym tempie. To, że udaje mi się pogodzić wszystko, to dzięki mężowi, który wspiera moje działania. Wiem, że zawsze mogę na niego liczyć. Dzielimy rozsądnie obowiązki, tak aby każde z nas mogło się rozwijać zawodowo, mieć czas na relaks i azyl w postaci kochającej się rodziny. Jesteśmy partnerami i uzupełniamy się również w obowiązkach domowych. Kiedy mam więcej zajęć, mąż mnie wyręcza, a gdy mąż wyjeżdża w delegację ja zajmuję się obowiązkami domowymi. Kiedy można na siebie liczyć jest łatwiej i z odwagą patrzy się na świat. Mąż jest strażakiem, pracuje w biurze. Czuję się przy nim bezpieczna. Staram się mieć czas na hobby, bo to pozwala na lepszą pracę zawodową i po prostu jest się ciekawszym człowiekiem. Jako rodzice jesteśmy przykładem dla dzieci i kiedy nie mamy żadnych pasji trudno tego wymagać od dziecka. Od pewnego czasu zaczęłam biegać dość intensywnie. W roku 2014 chciałam być uczestnikiem trzebnickiej imprezy, jaką jest Bieg Sylwestrowy. Udało się to zrealizować. Postanowieniem na rok 2015 jest przebiegnięcie maratonu. Bieganie mnie cieszy, bo przynosi dużo wewnętrznej satysfakcji. Trenujemy i biegamy wspólnie z mężem. Dzięki temu możemy razem spędzić wolny czas, porozmawiać. Łączymy przyjemne z pożytecznym. Dość dużo jeździmy na rowerach, ale przede wszystkim bieganie i norodic walking. Bardzo lubię czytać, to moja pasja. W wolnych chwilach sięgam po lekturę. W końcu ubiegłego roku zaczęłam realizować swoje marzenie i uczę się grać na gitarze. Zawsze chciałam grać, ale nie było czasu, motywacji lub możliwości. Wcześniej grałam na innym instrumencie, a muzyka była w domu zawsze w tle. Nasza rodzina jest dość muzykalna.

 

NOWa: – Co sprawia pani prawdziwą przyjemność, dziecięcą wręcz frajdę?

– Nie wiem jak to zabrzmi ale cieszę się bardzo kiedy mogę zrobić coś dobrego. Daje mi to dużo radości, czasem uzewnętrzniam to bardziej lub mniej, ale to jest ta iskra, która łaskocze moje serce i daje radość. Bieganie natomiast pozwala wyrzucić emocje, wyciszyć się i mieć dystans do wielu rzeczy. Swój wolny czas uwielbiam spędzać z rodziną, np. podczas górskich wędrówek.

 

NOWa: – Co robi pani dla zdrowia?

Oprócz sportu i ruchu o którym mówiłam, ważne są badania profilaktyczne. Sama je robię i namawiam kobiety, aby robiły mammografię i cytologię. Mówię też dużo o szczepieniach, a w Polsce mamy z tym problem. Zaczęłam mocno agitować panów, aby się badali profilaktycznie. Mężczyźni takie badania bagatelizują do momentu kiedy jest za późno. Dlatego jest bardzo dużo wczesnych zgonów mężczyzn. Kiedy przychodzą do lekarza, nowotwór lub schorzenie jest mocno rozwinięte w zaawansowanym stadium, a lekarz jest bezsilny. 

 

NOWa: – Porozmawiajmy o motoryzacji. Co sądzi pani o określeniu „baba za kierownicą”; czy to stereotyp?

– Jeżdżę na krótkich odcinkach Trzebnica – Wrocław i nie widzę tak radykalnych różnic jak to miało miejsce dawniej. Nie zgadzam się z tym stereotypem. Mam prawo jazdy od niedawna, od kilku lat. Przez pewien czas czułam dyskomfort w prowadzeniu. Kiedy miałam alternatywę aby prowadził mąż, chętnie się godziłam.

 

NOWa: – Czy zauważyła pani agresję za kierownicą wśród panów?

– Nie rozważałam tego w tych kategoriach. Po prostu w niektórych zachowaniach mężczyźni są inni niż kobiety. Trudno to logicznie wytłumaczyć. Po prostu tak jest. Staram się jeździć spokojnie. Wiem, że moje bezpieczeństwo jazdy zależy też od innych kierowców. Nie spotkałam się z nieprzyjemnymi zachowaniami panów, wręcz odwrotnie, uśmiech, życzliwość. Jeśli były jakieś niejasne sytuacje na drodze, zawsze kończyły się dobrze.

 

NOWa: – Jaki ma być samochód?

– Sprawny, zwrotny, ekonomiczny. Nie interesuje mnie nadmierny komfort auta. Mam swój samochód, mniejszy i mamy duże auto rodzinne. Czasem mąż bierze moje auto, bo jest wygodniejsze. Kiedy wybieramy się z dziećmi i na dłuższy wyjazd korzystamy z większego samochodu.

 

NOWa: Co wozi pani w bagażniku?

– Szpilki. Wożę też zestaw pierwszej pomocy, koc termiczny, oczywiście oponę zapasową, trójkąt. Lubię kiedy w bagażniku jest czysto i nie wożę zbędnych rzeczy. Nie pozwalam jeść w samochodzie, bo auto służy do szybkiego przemieszczania.

NOWa: Dziękuję za rozmowę. 

[/hidepost]

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here