Chcemy liczyć się w grze o baraże, ale mamy długofalowe cele

152

 

Przypomnijmy, że obornicki szczypiorniak ma bardzo długą tradycję. Kiedy kilka lat temu do zespołu dołączyło się kilku zawodników, którzy ogromnie zaangażowali się w grę i pracę dla drużyny Bór zyskał nową jakość. Teraz w piłkę ręczną chce grać coraz więcej osób, trybuny podczas rozgrywek są pełne, a obornicki zespół pewnie utrzymuje się w drugiej lidze i szkoli nowych, młodych szczypiornistów. W ostatnią sobotę rozegrano pierwszy mecz rundy rewanżowej – to doskonała okazja, aby porozmawiać z trenerem o klubie, młodych zawodnikach i celach na drugą odsłonę sezonu. Tym bardziej, że w sobotę oborniczanie pokonali pewnie rywali. W spotkaniu z AKS Politechnika Wrocław wygrali we własnej hali 38:32.

Piękne zwycięstwo obornickich szczypiornistów!

NOWa: – Jeszcze przed Bożym Narodzeniem zakończyła się runda jesienna. Jak ocenia Pan występy swojej drużyny?

 Przemek Bagiński: – Wyniki jakie osiągaliśmy to przede wszystkim wypadkowa braków kadrowych. Co prawda przyszło do nas 5 nowych chłopaków, ale po jakimś czasie połapali kontuzje i praktycznie teraz gramy, tym zespołem, który występowali na parkiecie w poprzednim sezonie.

NOWa: – Jak zespół przygotowywał się do rundy wiosennej?

PB: – Nie mieliśmy przerwy świątecznej, bo trenowaliśmy. Pracowaliśmy pomiędzy Bożym Narodzeniem a świętem Trzech Króli. Frekwencja była trochę niższa, chociażby ze względu na wyjazdy świąteczne. Nie byliśmy na obozie; w naszym przypadku wyjazd większą grupą jest niemożliwy, ponieważ każdy zawodnik pracuje lub studiuje. Na pewno nie przespaliśmy okresu przygotowawczego.

NOWa: – Jaki macie cel jeśli chodzi o rundę rewanżową?

PB: – Chcemy zająć jak najlepsze miejsce i liczyć się w grze o baraże, chcielibyśmy zająć drugie miejsce w tabeli. Powoli jednak zmieniają się nam cele. Chcemy, aby coraz więcej młodych chłopaków grało w zespole, łapało doświadczenie u nas, żeby na przyszłość miał kto reprezentować klub.

NOWa: – W poprzednim sezonie Bór niemal otarł się o pierwszą ligę.

BP: – Mało zabrakło, a zagralibyśmy w barażach o pierwszą ligę. Chcielibyśmy w tym roku to powtórzyć, ale wszystko zależy od tego, jak wytrzymamy trudy rundy rewanżowej.

Drugi trener, Artur Szabat jest czołową postacią na boisku i myślę, że wyniki jakie udało się nam osiągnąć to w dużej mierze dzięki niemu. On jest liderem zespołu na boisku i myślę, że dopóki on będzie grał, to będziemy mieli dobre wyniki.

NOWa: – Bór to zespół który ma dwóch trenerów i obaj pojawiają się na boisku…

Więcej po zalogowaniu lub w wydaniu papierowym.

[hidepost=0]

PB: – Ja osobiście usunąłem się w tył i większość zajęć prowadzi Artur Szabat. Ja jedynie jestem obecnie uzupełnieniem. Od czasu, kiedy od połowy listopada mam problemy z kolanem i nie gram, bo nie mogę wrócić do normalnej dyspozycji, to prowadzę zespół w czasie spotkań, a Artur zajmuje się graniem.

Nie wiem czy wrócę na boisko z racji kontuzji i wieku, nie wiadomo jak długo Artur będzie występował, dlatego też staramy się zrobić zmianę pokoleniową, żeby nie było takiej sytuacji w przyszłości jaka miała miejsce już kilka lat temu, że nie było komu grać i trzeba było wycofać zespół, a potem budować go od nowa. Chcemy utrzymać zespół na poziomie ligowym, tak aby była ciągłość gry.

NOWa: – Czy w takim razie na parkiecie zobaczymy nowe twarze?

PB: – W przerwie świątecznej powrócił do nas Przemek Błasiak, młody chłopak, który w tym roku będzie miał 18 lat. Grał w MOS-ie Wrocław. Teraz wrócił do nas i już w pierwszym sparingu bardzo dobrze się zaprezentował. Podobnie było z Krzysztofem Przystarzem. Na treningi w czasie ferii przychodziło do nas 3- 4 chłopców z najstarszej grupy młodzieżowej, żeby mieli styczność z tą dorosłą piłką ręczną, która różni się chociażby pod względem fizycznym. Jeśli będą mieli kontakt, to łatwiej będzie się im później wdrożyć w do zespołu i łapać więcej minut w meczach. To taki nasz długofalowy cel.

NOWa: – Mówi Pan o zmianie pokoleniowej. Jak wygląda struktura szkoleń młodych zawodników?

PB: – Mamy kilka grup. Najmłodsi to chłopcy rocznik 2002 i młodsi. Mamy młodzików z roczników  2000 -2001 i młodszych, a także juniorów młodszych z roczników 1999-1998. Od września funkcjonuje także grupa dziewcząt, młodziczek rocznik 2000-2001, ze względu na duże zainteresowanie. Są zatem dziewczynki, 3 grupy chłopców, seniorzy i wiecznie grający oldboye. Młodym zawodnikom w rozgrywkach idzie różnie. Raz wygrywają, raz przegrywają, ale najbardziej cieszy to, że cały czas mają pasję i chcą grać pomimo to, że nawet jak przegrają wysoko, to przychodzą później na trening pełni zapału. Nie możemy się niestety porównywać z zespołami, które działają przy dużych klubach i mają oddzielne budżety na obozy czy wyjazdy na turnieje. Wszystko rozbija się o pieniądze. My możemy tylko dwa razy w tygodniu prowadzić zajęcia. Wyniki dla nas są drugorzędne. Można powiedzieć, że poprzez treningi piłki ręcznej dbamy o ogólny rozwój fizyczny i kształtujemy charaktery.

NOWa: – W pierwszym tygodniu ferii przygotował Pan dla najmłodszych zawodników coś wyjątkowego…

PB: – W ostatnim tygodniu zorganizowaliśmy obóz dla dzieci w całości opłacony przez rodziców. Dzieciaki przez dwa dni miały zajęcia z wykładowcami akademickimi, między innymi z gimnastyki, pływania, judo; były również zajęcia z anatomii człowieka. Chłopcy są zadowoleni, poruszali się. Udało się wszystko dograć dzięki Markowi Rejmanowi, tacie jednego z chłopaków. W pozostałe dni mieliśmy zajęcia na hali i w terenie. Chłopcy przychodzili na godz. 8 rano, mieli śniadania i obiady, o 17 kończyliśmy zajęcia, ale wtedy zwykle rozpoczynały się mecze naszej reprezentacji i  wszyscy zostawali, żeby wspólnie dopingować Polaków.

Zdajemy sobie sprawę, że nie wszyscy będą grali w piłkę ręczną, ale wiadomo, że im więcej młodych ludzi od najmłodszych lat będzie żyło aktywnie, tym więcej w wieku dorosłym będzie uprawiało sport.

NOWa: – Obóz dla dzieci finansowali rodzice, bo klubu nie było na to stać. Jak wygląda sytuacja finansowa SPR”Bór”, który jest zarejestrowany jako stowarzyszenie.

PB: – Nasi rywale pochodzą przede wszystkim z miast powiatowych, dużo bardziej rozwiniętych, my jesteśmy takim kopciuszkiem. Oława, Dzierżoniów to zespoły funkcjonujące obok nas, ale na innym poziomie finansowym. Nasi zawodnicy grają z czystej pasji, a szczypiorniści z drużyn, które liczą się w grze o pierwszą ligę otrzymują stypendia, zwroty za dojazdy. Z jednej strony jesteśmy bardzo zmotywowani, bo gramy tylko dla wyniku, a z drugiej gdybyśmy mieli większe środki, to pewnie lepiej moglibyśmy pewne rzeczy zorganizować. Czasem zdarza się, że nie mamy wody na treningach, nie możemy kupić sobie suplementów diety, tak żeby te treningi były bardziej efektywne. Inna sprawa to zaplecze sprzętowe, takie jak piłki czy stroje. Borykamy się z pewnymi problemami finansowymi, ale takie są realia dzisiejszego sportu. Są kluby, które mają dogodną sytuację finansową dzięki temu, że mają wsparcie finansowe samorządu gminnego czy powiatowego.

NOWa: – W najbliższy piątek będzie uchwalany budżet miasta. Na jaką kwotę liczycie dla klubu?

PB: – Nie chciałbym mówić o konkretnych kwotach. Wiem, że w budżecie nie ma więcej pieniędzy niż w zeszłym roku i szaleństw nie będzie. Myślę, że ludzie działający w piłce ręcznej i nożnej robią kawał dobrej roboty jeśli chodzi chociażby o rozwój młodzieży, a ich działalność nie jest należycie dofinansowana. Zobaczymy jakimi środkami będziemy mogli dysponować, bo w obietnicach przedwyborczych burmistrza, kiedy zapowiadał kwoty na poszczególne zespoły grające w rozgrywkach, piłkarze ręczni zostali całkowicie pominięci.

NOWa: – Sytuacja finansowa nie jest dogodna, ale na kibiców zawsze możecie liczyć. Niemal na każdym meczu trybuny są pełne. To też zasługa tego, że doskonale potraficie się wypromować. Akcje pod sklepami, billboard. Czy na drugą część sezonu przygotowujecie coś nowego, zaskakującego?

PB: – Tak, na kibiców zawsze możemy liczyć. Trzeba pamiętać, że organizacja oprawy  wymaga przede wszystkim zaangażowania ludzi i pieniędzy, a my mamy dużo rzeczy na głowie. O tym, że same mecze piłki ręcznej to już spore emocje wie chyba każdy, kto oglądał chociażby ostatnie mecze reprezentacji. Chcielibyśmy spektakularnie wygrywać, może nie jednym punktem, bo więcej spokoju jest jeśli ma się większą przewagę. Na pewno zadbamy o oprawę. Nie będę zdradzał szczegółów, jak tylko ludzie będą chodzili na mecze to sami się przekonają.

NOWa: – W takim razie życzymy wygranych przynajmniej kilkoma punktami. Dziękuję za rozmowę.

PB: – Dziękuję.

[/hidepost]

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here