Sezon na Studniówki. Ich pierwszy bal…

604

Ich pierwszy bal...

Przygotowania do studniówki poprzedziło wiele planów i przygotowań. Zorganizowanie imprezy spoczywało głównie na barkach rodziców, ale młodzież bardzo aktywnie włączyła się w te prace. Wszystkim zależało na tym, aby ten pierwszy w dorosłym życiu bal wypadł jak najlepiej i pozostawił po sobie w pamięci ślad na całe długie lata. Z ramienia Rady Rodziców organizacją zajęła się mama jednego z uczniów Dorota Włodarska: – Czas przygotowań był dla mnie czystą przyjemnością. Dzięki temu okresowi bardzo zżyłam się z klasą syna. Ta młodzież jest wspaniała: inteligentna i bardzo dojrzała. Ustalałyśmy z dziewczętami wszystkie elementy studniówki i wszystkim nam zależało, aby wypadła ona jak najlepiej. Pomagali też wychowawcy klas. Miałam tremę, bo bardzo nie chciałam zawieść tych młodych ludzi. Efekt naszej pracy wypadł zgodnie z zamierzeniami: zabawa była szampańska i trwała prawie do rana; wszyscy obecni byli bardzo zadowoleni. Uczniowie sprawili mi też wielką przyjemność: otrzymałam od nich oficjalne podziękowanie i wielki bukiet kwiatów.

Początkowo studniówka zaplanowana była w Karczmie Leśnej. Kilka dni przed terminem młodzież otrzymała od właściciela Leszka Mroczkowskiego propozycję zmiany miejsca na hotel Trzebnica. I tam też w piątek, 9 stycznia uczniowie stawili się w komplecie. Widok zgromadzonej w holu hotelu młodzieży wywołał refleksje u  nauczycieli. Jeden z wychowawców – Paweł Andrzejczak tak mówi o swojej klasie: – Niesamowity jest fakt, że oto widzimy już młodych dojrzałych ludzi, którzy niebawem opuszczą mury naszej szkoły i wejdą w dorosłe życie. Jedni podejmą pracę, a drudzy wybiorą się na swoje upragnione studia. A nie tak dawno, bo zaledwie cztery lata temu przyjmowaliśmy ich do naszej szkoły.

Więcej po zalogowaniu lub w wydaniu papierowym.

[hidepost=0]

Na balu bawiło się 84 uczniów i osób towarzyszących. Wśród gości zaproszonych znaleźli się starosta powiatu, dyrekcja szkoły i nauczyciele. Muzykę zapewniła Agencja Muzyczna „Art Music” z Brzegu Dolnego. O dobre samopoczucie bawiących się dbał disc jockey (osoba zajmująca się dobieraniem, odtwarzaniem i miksowaniem muzyki), który pełnił również funkcje fotografa i kamerzysty. O menu zadbała hotelowa restauracja, serwująca przekąski, dwa dania gorące i napoje. Alkoholu, tak jak na każdej studniówce, nie było.  Po tradycyjnym polonezie rozpoczynającym bal, impreza szybko nabrała charakteru szampańskiej zabawy. Opowiada o niej  przyszły maturzysta Karol Zakrzewski: – Bawiliśmy się bardzo dobrze. O dwunastej w nocy zatańczyliśmy z nauczycielami bardzo unowocześnionego poloneza, a potem naszą własną autorską wersję belgijki. Dla większości z nas była to pierwsza w życiu studniówka. To ostatnia szansa, by zapomnieć o nauce i wyszaleć się przed maturą. Przed nami najgorszy okres, trzy miesiące ciężkiej nauki i zakuwania, by matura wyszła jak najlepiej. W tym momencie nauka będzie dla mnie najważniejsza, bo po maturze zamierzam zdawać na filologię angielską.

Na balu obowiązywała wyszukana elegancja, panowie oczywiście w garniturach, panie w starannie dobranych sukienkach i z artystycznym makijażem. Królowały kreacje raczej krótkie i kolorowe, bo takie najlepiej podkreślają młodzieńczy urok. Zabawa trwała do wczesnych godzin rannych. Teraz przed wami, maturzyści, okres najcięższej w życiu szkolnym pracy. Życzymy wam wytrwałości i sukcesów na jednym z najważniejszych egzaminów- egzaminie dojrzałości.

[/hidepost]

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here