Potężne drzewo runęło przy leśnym deptaku

142

W niedzielę rano otrzymaliśmy informację od jednej z mieszkanek Trzebnicy.

– Nad stawem przewrócił się ogromny kasztan. Wygląda na to, że to kolejne drzewo, które dla potrzeb kostki brukowej miało podcięte korzenie lub podsypane zostało ziemią za wysoko i zgniło. Na razie jakimś cudem nikomu nic się nie stało, ale mogę się założyć, że wszystkie lipy przy dróżce przy stawie, albo drzewa przy chodniku do Szkoły Podstawowej nr 2 mają uszkodzone korzenie przez ekipy, które robiły te remonty – alarmowała trzebniczanka.

Faktycznie potężne, grube drzewo pod naporem wiatru złamało się jak zapałka i runęło prosto na pobliską ławkę, która została całkowicie połamana.

Przypomnijmy, że od piątku praktycznie do niedzieli, przez nasz powiat przechodził front atmosferyczny. Był grad, deszcze i silny wiatr. Od piątku co chwilę wyłączano prąd. W sobotę niektóre części Trzebnicy były odcięte od prądu nawet przez kilka godzin.

Na razie nie wiadomo, dlaczego ogromne drzewo zostało złamane jak zapałka. Czy rzeczywiście wpływ na to mogły mieć niedawne prace? Czy pracownicy, którzy kładli kostkę brukową mogli przypadkiem popodcinać korzenie drzew? To powinni ustalić pracownicy wydziału ochrony środowiska z trzebnickiego urzędu.

My tymczasem zastanawiamy się, czy pozostałe drzewa wytrzymają przyszłe załamania pogody. A wszystkim radzimy by podczas wichury unikać przebywania w pobliżu drzew.

Sobotnio – niedzielna wichura nie oszczędziła także innych miejscowości w powiecie.

Najwięcej drzew lub konarów padło pod naporem wiatru w Obornikach Śląskich na ulicach: Władysława Łokietka, Skłodowskiej-Curie, Fredry oraz w Ciecholowicach – powiedział nam rzecznik straży pożarnej Dariusz Zajączkowski. – Jednak większe straty przyniosły drzewa powalone na sieci energetyczne. Dla nas tego typu zdarzenia są podwójnie czasochłonne. Po przyjeździe na miejsce uszkodzenia sieci, musimy zabezpieczać teren do przyjazdu ekipy pogotowia energetycznego. W przypadkach wichur, jak w sobotę, czekanie na „swoją kolejkę” trwa nawet kilka godzin.

Spadające konary, ale także powalone przez wiatr słupy energetyczne spowodowały braki prądu m.in. w Trzebnicy, Żmigrodzie, Obornikach Śl., Niezgodzie i Powidzku. W Krynicznie, w sobotni wieczór nie działały nie tylko wszystkie lampy, ale i światła sygnalizacyjne. W Suchej Wielkiej linię energetyczną uszkodziło nie drzewo, a oderwana część blaszanego dachu opuszczonej obory. Ponieważ jednak strażacy usuwali także powalone drzewa, które nie niszczyły żadnych obiektów, w sumie tej nocy interweniowali 24 razy.

 – Rzeczywiście podczas tej wichury na Dolnym Śląsku nastąpiło wiele awarii linii energetycznych. Jednak w przeciwieństwie do reszty kraju uszkodzeniu uległy sieci średniego i niskiego napięcia. Tego typu uszkodzenia nasze ekipy remontowe naprawiają w ciągu kilku godzin. Ne mieliśmy zgłoszeń, żeby awarie trwały dłużej niż pięć godzin – powiedział nam Tomasz Topola, rzecznik prasowy Taurona.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here