Prusiczanie przekazali 12 tys. zł na WOŚP

179

Choć pogoda nie rozpieszczała nas w ostatnią niedzielę, bo było zimno, wiał wiatr i jeszcze padało, na ulice Prusic i okolicznych miejscowości wyszło 40 wolontariuszy z Zespołu Szkół w Prusicach, oraz ze Szkół Podstawowej w Skokowej i w Piotrkowicach.

Jestem pierwszy raz na WOŚPie, ale staram się nazbierać jak najwięcej pieniędzy. Najpierw zbierałam w Skokowej, a teraz tutaj pod szkołą w Prusicach – powiedziała nam Andżelika, uczennica szkoły w Skokowej.

Zbieramy już trzeci rok. Głównie czekałyśmy na ludzi pod kościołem. Ludzie wrzucają bardzo różne kwoty. Kto ile może. Są groszówki, 2, 5, 10 i 20 zł. Raz zdarzyło się, że dostałyśmy do puszki 100 zł. Dobrze, że dużo ludzi przyszło do szkoły, bo na dworze to prawie nikogo nie ma, bo jest bardzo nieprzyjemnie – powiedziały nam Paulina, Agata, Kaśka i Hania, uczennice Zespołu Szkół w Prusicach.

Siedziba sztabu mieściła się w Zespole Szkół. Już od godz. 14 można było oddać krew. Jak powiedziała nam Kamila Wróblewska, lekarz Wojewódzkiego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa, stacji terenowej we Wrocławiu, krew była przyjmowana na takich samych zasadach jak zawsze: – Część osób ze względów zdrowotnych nie może oddać krwi. Każdy musi wypełnić ankietę. Jako ekwiwalent ubytku energetycznego wydajemy sok i 9 czekolad. Poza tym, każdy honorowy dawca może w naszej siedzibie odebrać wyniki, między innymi grupę krwi, morfologię. Wykonujemy też testy na choroby wirusowe, na przykład na HIV, WZW.

Prusiczanie przekazali 12 tys. zł na WOŚP

Jak dowiedzieliśmy się po akcji, krew oddało w sumie 29 osób, czyli pozyskano ponad 13 litrów krwi.

Również od godz. 14 w hali sportowej odbywał się Puchar Piłki Halowej. Podczas trwających kilka godzin rozgrywek wyłoniono najlepiej grającą drużynę. Puchar Burmistrza Igora Bandrowicza  wygrał zespół Bailando Trzebnica z dorobkiem 6 punktów, drugie miejsce zdobyli piłkarze Orzeł Juniorzy (1 punkt), a trzecie Błękitni Kaszyce Wielkie (2 punkty).

Przez cały finał można było spróbować pysznych ciast. Jak powiedziała nam Monika Stankiewicz, swoje wypieki ofiarowało 10 stowarzyszeń i organizacji, a także wielu rodziców dzieci szkolnych. – Mamy pyszne wypieki: serniki, ciastka, oponki, ciasta z galaretką, a także takie ze szpinakiem. Do ciasta można wypić kawę lub herbatę. Nie mamy cennika. Każdy bierze takie ciasto na jakie ma ochotę i wrzuca datek dowolnej wysokości do puszki. Teraz mamy godzinę 16, a już ponad połowa ciast zniknęła. Na zewnątrz można skosztować żurku, który serwowany jest z prawdziwej kuchni polowej. Wszystko jest smaczne, świeże, więc ludzie bardzo chętnie się częstują i wrzucają datki do puszek – mówiła Monika Stankiewicz.

Prusiczanie przekazali 12 tys. zł na WOŚP

 

Więcej po zalogowaniu lub w wydaniu papierowym.

[hidepost=0]

Jak to jest już zwyczajem podczas prusickich finałów, na scenie w holu szkoły występowali lokalni artyści. Zaśpiewały Trzy Dęby z Borówka, Kapela „Strupinianie”, chór Vox Domini, zespół wokalny działający przy GOKiS. Były również tańce, wystąpiły zespoły: z SP Skokowej, Piotrkowic, Szansa z Prusic. Wokalnie zaprezentowały się zespoły: The Immortals i Po Horyzont. Warto dodać, że każdy wykonawca był przyjmowany ogromnymi brawami.

Bardzo się cieszę, że pomimo kiepskiej pogody jest dość dużo osób.Cieszę się, że jest zainteresowanie lokalnymi artystami, bo wiele osób przyszło, żeby zobaczyć program artystyczny – powiedziała nam Renata Cybulska, dyrektorka Gminnego Ośrodka Kultury i Sportu, która w tym roku po raz pierwszy była szefową sztabu.

Prawdziwą atrakcją był (jakby to nazwać), pokaz (?) kąpieli w pobliskim stawie, który dały wrocławskie morsy. Tuż przed godziną 17, ze śpiewem na ustach (śpiewano „Będzie zabawa” zespołu Piersi) grupa około 10 śmiałków, w strojach kąpielowych, szlafroczkach i klapkach, niosących w rękach pochodnie, w asyście strażaków ochotników z Prusic, udała się nad staw tuż za cmentarzem. Trzeba nadmienić, że wtedy straszliwie wiało i lało, chwilami padał śnieg. Strażacy oświetlili drogę śmiałkom i około 100-osobowej grupie osób, które na własne oczy chciały zobaczyć to niecodzienne wydarzenie. Morsy zruciły z siebie szlafroki i po kolei wchodziły do wody. Niektórzy zanurzyli się po samą szyję, a inni nawet pływali. Zachęcali gapiów do przyłączenia się do kąpieli okrzykami „chodźcie do nas!”, ale nikt się nie skusił. Strażacy przez cały czas dbali o bezpieczeństwo kąpiących się, ale jeszcze wcześniej sprawdzili dno i wyznaczyli miejsce, gdzie można było wejść.

Prusiczanie przekazali 12 tys. zł na WOŚP

Tuż po kąpieli morsów rozpoczęły się tradycyjne licytacje. – W tym roku udało się nam zlicytować za 300 zł piłkę, którą przekazali nam piłkarze WKS-u „Śląska” Wrocław. Tort przygotowany przez naszego lokalnego cukiernika, pana Adama Szustaka zlicytowano za 170 zł, a szczęśliwy nabywca przekazał go do konsumpcji dla wszystkich wolontariuszy. Malutkie, złote, orkiestrowe serduszko sprzedało się również za 180 zł. Oprócz tego, można było kupić piękne anioły. Kubki i koszulki, które zawsze cieszą się popularnością również doskonale się licytowały. Wychwyciłam panią, która już przed licytacją chciała kupić kubek, bo jest prawdziwym zbieraczem – powiedziała nam szefowa sztabu.

Do ostatniej chwili nie było wiadomo czy warunki atmosferyczne pozwolą na „światełko do nieba”. – Pokaz pirotechniczny wymaga odpowiednich warunków, tak aby można wszystkim zapewnić bezpieczeństwo. Na szczęście okazało się, że wieczorem wiatr ucichł i mogliśmy bezpiecznie odpalić sztuczne ognie. Podsumowując muszę dodać, że tegoroczny finał miał bardzo spokojny przebieg i nie zdarzyły się żadne incydenty – powiedziała Renata Cybulska.

To właśnie „światełko do nieba” było zwieńczeniem prusickiego finału. Potem pozostało już tylko sprzątanie i liczenie pieniędzy z puszek. A jak oficjalnie podała szefowa sztabu, w Prusicach zebrano 12 tys. zł. Przypomnijmy, że w 2013 i 2014 roku zebrano po 17 tys. złotych.

[/hidepost]

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here