Obornicka orkiestra jak spółdzielnia

945

W niedzielę w ramach obornickiego sztabu kwestowało 110 osób, z tego 21 w Pęgowie. Oprócz nich około dwudziestu osób pracowało bezpośrednio w sztabie: – Są to ludzie, którzy na rzecz orkiestry pracowali już przed finałem, przez cały dzień finału, a także kilka dni po finale, bo trzeba tę imprezę podsumować – powiedział nam Jarek Wąsik, szef sztabu WOŚP w obornickim OSiR. – Wolontariusze zbierali pieniążki nie tylko w Obornikach Śl. i Pęgowie, także w miejscowościach, w których mieszkają, w Zajączkowie, Kotowicach, Rościsławicach, Urazie, Osolinie, Kowalach, Kuraszkowie.

Izabela Maćkowiak, uczennica gimnazjum w Obornikach Śląskich drugi rok zbiera pieniądze dla orkiestry. – Wydaje mi się, że dziś ludzie nie byli tak entuzjastycznie nastawieni, jak rok wcześniej. Zauważyłam, że niektórzy, na nasz widok spuszczali wzrok, albo odwracali się, by szybko przejść obok. Oczywiście, nie było to regułą, bo większość mieszkańców w dalszym ciągu jest ofiarna – powiedziała po powrocie z kwesty .

W tym roku finał odbywa się w innym miejscu niż poprzednio, w hali OSiR, która jest bardziej przestronna niż sala ośrodka kultury. Dzięki temu powstaje wrażenie, że uczestniczy się w wielkim wydarzeniu muzycznym. Także odmłodzony sztab jest bardziej aktywny. Ludzi jest w tej chwili mniej na ulicach, ale to pewnie z powodu pogody – powiedziała nam Marysia Freus, która również na rzecz orkiestry kwestowała już drugi rok.

Wolontariuszką, która wzbudziła największe zainteresowanie przechodniów była Lucy , sześcioletnia suczka golden retriwera. – Lucy bardzo nam pomaga, bo ludzie, szczególnie dzieci chętnie podchodzą, żeby pogłaskać ją lub zrobić sobie zdjęcie. Rodzicom nie wypada wtedy nie wrzucić coś do puszki – powiedział nam Mateusz Jaskólski, właściciel psa.

Gorący i słodki poczęstunek zafundowała restauracja Lotos. Szwedzki stół oferował m.in. zupę pomidorową, pizzę, wędliny i surówki. – Już trzeci raz współpracujemy z orkiestrą, więc mamy wszystko dopracowane. Wolontariusze przychodzą tu przez cały dzień i w każdej chwili mogą się posilić. Dzisiaj ruch jest większy, bo oprócz klientów mamy młodzież zbierającą dla orkiestry – powiedział nam właściciel restauracji Dawid Płaza.

W restauracji dla orkiestry pracowała Ola Czajkowska, która na co dzień prowadzi studio wizażu w obornickim salonie Erwin. Goście za datki do wystawionej na ladzie barowej puszki mogli zamówić sobie najmodniejsze uczesanie.

Finał w wielkiej hali

Sztab akcji mieścił się w obornickim Ośrodku Sportu i Rekreacji, gdzie po południu odbył się wielki show artystyczny. Koncerty zainaugurowała grupa mieszkańców „Domu nad stawem”, najaktywniejsza podczas 23. finału: Już przed godz. 10 wystartowali w biegu „Policz się z cukrzycą”, potem przez kilka godzin kwestowali na ulicach miasta, by po godz. 15 wystąpić na scenie tańcząc i śpiewając.

Później widzowie mogli oglądać kolejno obornickich artystów m.in. z grup Aplauz i Rytm, Studia Tańca Klasycznego Sofija, oraz pokazy sztuk walki.

IMGP2711'1

IMGP2753'1

Sofija

WOSP_oborniki1

Wpierwsza pomoc czasie koncertu w hali OSiR Anita Kozioł z Pokojowego Patrolu prowadziła kursy udzielania pierwszej pomocy: – To nie jest trudne. Zasady można poznać w ciągu kilku    minut. Później trzeba już tylko ćwiczyć i w razie konieczności nie bać się – powiedziała nam wolontariuszka.

 

Panie z ośrodka sportu otworzyły „salon piękności”, specjalizujący się głównie w zaplataniu warkoczyków ozdobionych kolorowymi „włosami anielskimi”. – Ponieważ mamy IMGP2715'1trochę klientek, w ciągu godziny obsłużyłam około dziesięciu głów, na jednej można zrobić zaledwie kilka – powiedziały Sylwia Żak i Ania Szwajn.

Emocje wzrosły gdy Bogdan Sapkowski rozpoczął licytację orkiestrowych gadżetów. Sięgnęły zenitu, gdy walczono o tort z cukierni Beza. Już tradycyjnie po licytacji najwięksi uczestnicy aukcji dodali proponowane przez siebie sumy i tort za 3 tys. 760 zł podzielili na wszystkich uczestników zabawy a pieniądze trafiły do kasy orkiestry.

Inwazja ruskich… z Osolina

1664 pierogi ruskie przygotowała kadra i przyjaciele Szkoły Podstawowej w Osolinie. Akcja lepienia i gotowania pierogów była przygotowana starannie i już od kilku dni zapowiadana, m.in w internecie.

Panie i panowie, w sumie 17 osób, przez 6 godzin w sobotę przed finałem lepiło i gotowało. Jak nam powiedziała dyrektorka szkoły Maria Jaskólska, takie pierogi robi się w szkole z dziećmi na Wigilię. – Wszystkim smakują, więc w zeszłym roku stwierdziliśmy, że to może być nasz wkład w organizację orkiestry. Okazał się strzałem w dziesiątkę, więc w tym roku zrobiliśmy dwa razy więcej.

Zanim rozpoczął się koncert

policzyli sie z cukrzyca

Imprezy towarzyszące orkiestrze rozpoczęły się już rano. O biegu „Policz się z cukrzycą” i wyścigu jamajskich bobsleistów piszemy oddzielnie.  W pierwszym wyścigu starych traktorów uczestniczyło siedmiu traktorzystów. Były to specyficzne zawody. Nazwanie ich wyścigiem to określenie trochę na wyrost. Konkurencja polegała na tym, żeby 20-metrowy odcinek przejechać jak najwolniej – nie wolno było jednak wciskać sprzęgła, a silnik nie mógł zgasnąć.

Typowy „rolnik”, czyli traktor jeszcze pracujący w polu był tylko jeden. – Biorąc pod uwagę przepisy, to i on w wieku 25 lat zalicza się do pojazdów zabytkowych, z drugiej strony pozostałe traktory też wszystkie są sprawne i zarejestrowane i także pomagają swoim właścicielom  w uprawie przydomowych ogródków – powiedział nam Paweł Rychter z Klubu Miłośników Starej Techniki „Retrotraktor”.

Traktory

Orkiestra w Pęgowie

Po raz trzynasty orkiestra zagrała w Pęgowie. Sztab w gimnazjum i szkole podstawowej jest filią tego, który działa w Obornikach Śl. Do organizacji orkiestry włączyli się nauczyciele, dzieci i młodzież obu szkół, a także rodzice. Rano wolontariusze zbierali pieniądze do puszek. A o godz. 14.30 wszyscy spotkali się w szkole.

Imprezy artystyczne w szkolnej sali rozpoczęli uczniowie podstawówki wykonaniem jasełek, później było wspólne kolędowanie i występy gimnazjalistów. Na koniec odbył się koncert muzyki poważnej w wykonaniu pianisty Gracjana Szymczaka, obecnie mieszkańca Pęgowa.

W holu gimnazjaliści otworzyli swoje stoiska. Wiktoria Drozd i Daria Machnik miały studio wizażu, Pola Miążek i Ola Gerszendof – pracownię karykatury: – Wykonanie jednego portretu zabiera nam około pół godziny. Żeby się model nie nudził, a przede wszystkim żeby się nie ruszał, robimy najpierw zdjęcie telefonem, a później na podstawie tej podobizny wykonujemy karykaturę – wyjaśniły młode artystki.

karykatury

Niemal bez przerwy oblegane było stoisko cukiernicze: – Wszystkie wypieki są własnej roboty, przygotowane przez nasze nasze mamy. Z każdej klasy jest przynajmniej jedna blacha. Do ciastka można zamówić kawę lub herbatę – zachwalały wyroby gimnazjalistki Dominika Knap, Ola Mazij i Wiktoria Służalec.

Na licytacji w pęgowskiej szkole królowały dary przyniesione przez mieszkańców: własnoręcznie upieczone ciasta i chleb i to one uzyskiwały najwyższe ceny, nawet przekraczające 100 zł. Dużym powodzeniem cieszyły się też wyroby rękodzielnicze oraz prace plastyczne uczniów, jak ręcznie malowane ceramiczne kubki. Były też czekoladki ręcznie robione. Nie zabrakło oczywiście i orkiestrowych gadżetów.

fryzjerzy

Po raz piąty w orkiestrze uczestniczyli fryzjerzy ze Studia Urody „Dolce Vita”, wspomagani przez członków Stowarzyszenia Rozwoju Pęgowa i strażaków-ochotników: – Wystartowaliśmy o godz. 9 rano. Fryzjerzy tną, my licytujemy, sprzedajemy losy, ciasta... – powiedziała sołtyska Pęgowa Marta Rogala.

Dziś jest dzień bez farbowania i trwałych, tylko cięcia, czesania, „dobierańce” , modelowanie, zarówno fryzur pań, jak i panów – dodała właścicielka salonu Joanna Gawlik. Strażacy przed salonem częstowali grilowanym mięsem i kiełbaskami oraz bigosem. Demonstrowali też nowy nabytek – wóz gaśniczy renault, a także wystawili na licytację najcenniejszy fant: zabytkowy hełm strażacki z 1938 roku, który kupiła podobna do obornickiej „spółdzielnia za 1280 zł..

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here