Między pychą a pokorą

120

Nie chciałbym tu oceniać burzliwych scen jakie miały miejsce niedawno na sali konferencyjnej trzebnickiego starostwa, bo za mało mam wiedzy na ten temat. Ale chciałbym stanowczo zaprotestować przeciw dyskredytowaniu ośmiu lat działalności starosty Roberta Adacha.

„Zwyciężać bez pychy, przegrywać bez urazy” to motto przyświecało siatkarkom trzebnickiej Gaudii w okresie gdy odnosiły znaczące sukcesy. Patrząc szerzej działanie fair polega na tym, by z szacunkiem odnosić się do pokonanego przeciwnika.

Zupełnym zaprzeczeniem tej zasady są wypowiedzi trzebnickiego burmistrza i chóru jego chwalców skupionych wokół organu przeznaczonego do darmowej, masowej konsumpcji. Zwycięstwo przekształciło się bowiem w triumf, zabarwiony zresztą ideologiczną podbudową. Przedstawia się więc opowieść o złym staroście, którego rządy polegały na pisaniu pomówień i donosów na burmistrza Trzebnicy i złośliwym izolowaniu trzebnickiej gminy. Wybory przyniosły „sprawiedliwe” rozwiązanie, bo „pycha” starosty musiała ukorzyć się przed „pokorą” burmistrza. Ten mit przybiera zresztą różne kwieciste formy: a to starosta otrzymuje od wyborców różową (prawie czerwoną kartkę), a to burmistrz porównywany jest do góry lodowej (czyżby delikatna aluzja do nazwiska), która powstrzymuje przepełnionego pychą kapitana Titanica. Ta ostatnia metafora jest godna szczególnej uwagi, bo uzasadnia pospieszną ewakuację niektórych „pasażerów statku”. Wypada zresztą zauważyć, że nastąpiło tu całkowite odwrócenie pojęć, bo góra lodowa stała się nieoczekiwanie narzędziem „dobrych mocy”.

Pisząc całkiem poważnie: Uważam, że starosta Robert Adach z dużym poświęceniem i zaangażowaniem, uczciwie i rzetelnie pełnił przez dwie kadencje funkcję starosty. Zrobił wiele dla rozwoju i integracji trzebnickiego powiatu. Zawsze był życzliwy i otwarty dla osób, które chciały z nim współpracować; często korzystał z rad i sugestii, by wybrać najlepsze rozwiązania istniejących problemów. Stąd trzeba bardzo złej woli, by zarzucać mu pychę, czy nienawiść wobec kogokolwiek. Dlatego teksty, do których się odnoszę budzą moją głęboką odrazę i oburzenie.

Między pychą a pokorą jest bowiem miejsce na przyzwoitość. I tej życzę wszystkim „aktorom” lokalnej sceny politycznej.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here