W Rościsławicach spłonął dom

1249

W Rościsławicach przy ul. Polnej 27 mieszkają Państwo Jan i Barbara Grubowie oraz ich dzieci Natalia i Krzysztof. To było 29 grudnia ok. godziny 18.20. Rodzice wraz z synem Krzyśkiem siedzieli w kuchni przy zamkniętych drzwiach. Właśnie przed chwilą pożegnali się z najstarszą córką Anią, która przyjechała do nich na święta ze Szkocji, gdzie mieszka i pracuje. Natalii nie było w domu, ponieważ pojechała odwieźć siostrę na lotnisko. Nagle z korytarza dobiegły ich jakieś odgłosy i trzaski. Gdy otworzyli drzwi od kuchni zobaczyli ogień, który rozprzestrzenił się już na schodach prowadzących na piętro. Pożar zaczął się od poddasza i był już nie do okiełznania. Jedyne co mogli zrobić, to ratować siebie. Wybiegli więc z domu tak  jak stali i bezradni patrzyli się na to, jak dorobek ich całego życia trawi ogień.

– Ja to wszystko widziałam – mówi jedna z sąsiadek. – Poszłam zamknąć garaż  już na noc i usłyszałam jakieś hałasy. Myślę coś się na ulicy dzieje – wyszłam przed dom i patrzę a tu ogień. Wołam syna i mówię: ” chodź szybko, bo się dom sąsiadów pali”. Nim podbiegliśmy do płonącego domu to już straż podjechała.

Na miejsce przyjechało łącznie 9 jednostek straży pożarnej: zawodowe z Trzebnicy oraz OSP z Rościsławic, Urazu, Pęgowa i Obornik Śląskich.

W Rościsławicach spłonął dom

– Dziwna sprawa – opowiada córka Ania – bo rodzice ostatnio wymieniali cały wkład kominowy i kominiarz był przed świętami. Nic się nie działo, a to zaczęło palić się od poddasza, którego się praktycznie nie użytkuje – wchodzi tam tylko kominiarz, żeby przeczyścić komin. Deski na poddaszu były świeże, nowe po remoncie, zresztą cały dom był po remoncie i pożar się tak szybko rozprzestrzenił. Naprawdę nie wiem jak to się mogło stać. W środku zostało wszystko wypalone, piętra całego nie ma. A na parterze też wszystko ogień zmiótł. Dostałam telefon przed wylotem, że dom się pali, więc przebukowałam bilet i z lotniska od razu wróciłam do domu.

Rodzina złożyła pismo do burmistrza Obornik Śląskich o przydzielenie mieszkania zastępczego. Burmistrz zaproponował rodzinie lokal w świetlicy w Rościsławicach. Niestety świetlica nie ma ani prysznica, ani kuchni. Zatrzymali się więc podzieleni u rodziny.

– Rodzice są u mojego kuzyna – mówi Ania – który ich zabrał, żeby się wykąpali, coś zjedli, trochę w cieple pobyli, bo oni cały czas byli tu przy gaszeniu pożaru. Najważniejsze, żeby się lokal jakiś znalazł, żeby nasi rodzice nie tułali się z miejsca na miejsce. Martwię się tym bardziej, że ja tu nie jestem na miejscu, bo pracuję i mieszkam w Szkocji.

Do tej pory rodzinie pomagają mieszkańcy wsi, sąsiedzi, rodzina, ksiądz, strażacy OSP Rościsławice i mieszkańcy z okolicznych miejscowości. W Rościsławicach spłonął dom

– Wszyscy licznie odpowiedzieli na mój apel na facebooku – opowiada Martyna Ostaszewska, która jest inicjatorką pomocy dla pogorzelców – wiadomość dotarła do ponad 5500 osób w ciągu 2 dni! Odebrałam mnóstwo telefonów i e-maili. Ludzie przywożą ubrania, ręczniki, pościel, naczynia, artykuły chemiczne i inne. Wszystko na razie gromadzimy w świetlicy wiejskiej. Mieszkańcy Rościsławic bezinteresownie uprzątnęli pogorzelisko i zabezpieczyli budynek przed przemoczeniem. Prace idą pełną parą – zbito już tynki, zerwano podłogi i trwa osuszanie ścian. Zbieramy materiały na budowę dachu, który zostanie wykonany przez mieszkańców. Wszystkie szczegóły mogą Państwo na bieżąco przeczytać na moim profilu na facebook`u. Obecnie państwo Grubowie zatrzymali się u rodziny w Rościsławicach, ale z tego co się dowiedziałam gmina udostępniła im pokój w OSiR-rze. Nie wiem tylko jak długo będą mogli tam przebywać. 

3 KOMENTARZY

  1. Dach bez problemu zasponsoruje Burmistrz. Przynajmniej poprzedni jak sie w Obornikach dach spalił to zasponsorował nowy. Bo dach to podstawa 🙂

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here