Po drugiej stronie. Kto dał więcej?

368

Tuż przed świętami odbyła się kolejna sesja Rady Powiatu Trzebnickiego. Po decyzji wojewody wiele osób zastanawiało się, czy w ogóle może się ona odbyć i czy decyzje na niej podjęte nie zostaną unieważnione przez wojewodę, bo przecież sesję zwołuje przewodniczący rady, a wojewoda wydał właśnie rozstrzygnięcie nadzorcze o unieważnieniu wyboru przewodniczącego rady. Tak więc we wtorek 23 grudnia, kiedy to miała się odbyć sesja, rada formalnie nie miała przewodniczącego rady.

Już na początku sesji zgromadzeni zauważyli, że Mariusz Szkaradziński usiadł razem z innymi radnymi, a obrady zaczęła prowadzić wiceprzewodnicząca Magdalena Szymczuk z PiS. Co ciekawe na sesji nie pojawiło się 8 radnych z PO i 2 radnych z RwP, którzy mówili nam, że ich zadaniem nie ma sensu by brać udział w tej sesji, bo wojewoda i tak prawdopodobnie unieważni uchwały, które zostaną podejmowane.

Kolejną ciekawostką dla zgromadzonej publiczności było zachowanie Sławomira Błażewskiego, który tym razem oficjalnie usiadł w towarzystwie radnych PiS i SdR. Wszystko zatem stało się jasne. Gdy pytaliśmy po sesji radnych PO, co o tym sądzą, odpowiedzieli jedno: – Zdradził nas. Teraz już przynajmniej się nie ukrywa…

Tuż przed rozpoczęciem sesji Robert Adach próbował poinformować radnych o tym, że sesja może być zwołana nieprawidłowo, jednak nie dopuszczono go do głosu, wobec tego Adach opuścił salę obrad.

W sesji brało zatem udział „tylko” 11, z 21 radnych powiatu.

Już na samym początku odczytano list otwarty Sławomira Błażewskiego do wojewody. Błażewski tłumaczył, że wojewoda oficjalnie się z nim nie kontaktował, aby zapytać u źródła o powody jego decyzji. Przypomnijmy, że wojewoda zarzucił między innymi, że sam sposób przeprowadzenia głosowania był nieprawidłowy, bo radni nie mieli możliwości wstrzymania się od głosu. Mogli głosować tylko za lub przeciw.

Po chwili radni podjęli uchwałę, o odwołaniu się od decyzji wojewody unieważniającej wybór przewodniczącego do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Oczywiście cała 11-tka była „za”, w tym i Sławomir Błażewski.

Ale najciekawszym punktem obrad był wybór kolejnego członka zarządu powiatu. Okazało się bowiem, że wybrany 18 grudnia Janusz Szydłowski z PiS, nie może zasiadać w zarządzie, ponieważ jest pracownikiem administracji rządowej, a ustawa jasno zakazuje łączenia tych dwóch funkcji. Dlatego też Szydłowski zrezygnował z pracy w zarządzie powiatu.

Nim przystąpiono do wyboru nowego członka zarządu radni przegłosowali również zmiany w statucie rady powiatu. Chodzi o to, by członek zarządu mógł dostawać pensję jak np. wicestarosta, czyli żeby ta funkcja była również etatowa. Na sali dało się słyszeć komentarze, że pewnie etat otrzyma Błażewski.

Po chwili przystąpiono do powołania komisji skrutacyjnej. Tym razem na karcie do głosowania można było oddawać głos, „za”, „przeciw” i „wstrzymujący się”. Nie obyło się od drobnej wpadki. Jedną z kart źle podpisano i krótko spierano się, czy można ją rozdać radnym. Zrobiło się małe zamieszanie, ale ostatecznie polecono prawnikom i pracownikowi biura rady by parafowali się pod poprawką.

Do zarządu zgłoszono tylko jedną kandydaturę: Sławomira Błażewskiego.

Wybór był właściwie przesądzony. Bardziej wtajemniczeni w lokalną politykę obserwatorzy zastanawiali się tylko, czy Łukasz Budas z PiS, zagłosuje za Błażewskim, ponieważ jak wiadomo, w wyborach na burmistrza Obornik Śl. udzielił poparcia nie jemu, a Arkadiuszowi Poprawie.

Po chwili wszystko było jasne. Cała 11-stka zagłosowała za Błażewskim, Łukasz Budas również. Nowy członek zarządu podziękował za wybór i przesiadł się do nowych kolegów, którzy zajmowali krzesła tuż przy staroście.

Na zakończenie sesji starosta Waldemar Wysocki poinformował, że przeanalizował wypłatę odpraw dla byłego wicestarosty Arkadiusza Poprawy i jego zdaniem nie powinien on otrzymać 3-miesięcznej odprawy, a jednomiesięczną i zażąda zwrotu. Czy będzie to zgodne z prawem tego nie wiemy. Być może sprawa zakończy się przed sądem pracy.

Komentarz

W powiecie najwyraźniej ukształtowała się już nowa koalicja. I chyba nie zmienią tego kolejne rozstrzygnięcia wojewody unieważniające wybory. Błędy proceduralne zostaną usunięte w kolejnych głosowaniach, teraz już oficjalnej „koalicji”.

Powyborcze układanki trwały długo. Niestety, nie można oprzeć się wrażeniu, że obie strony „kupczyły” obietnicami i stanowiskami. Języczkiem u wagi i głównym adresatem wszelakich propozycji był Sławomir Błażewski, który przegrał wybory na burmistrza Obornik Śląskich.

Ostatecznie więcej zaproponowali ludzie z PiS i ugrupowania Marka Długozimy. Co otrzymał Błażewski, że zdecydował się „zdradzić” swoje koleżanki i kolegów, z którymi startował do wyborów? Czy zostanie etatowym członkiem zarządu powiatu? A może otrzyma inną funkcję? Obecni na sali mówili, że jest plotka, że zajmie on miejsce Treli w samorządzie trzebnickim i będzie pełnił funkcję doradcy burmistrza. Wiceburmistrzem być nie może, bo straciłby mandat radnego. Jeszcze inni mówili, żebyśmy sprawdzili, gdzie będzie pracować jego żona. To wszystko nie ma jednak większego znaczenia. Propozycje, za poparcie, składają jedni i drudzy. I nieważne czy jest to PiS, PO czy inne ugrupowanie. Niestety wrażenie jest takie, że bycie radnym to po prostu szansa na posady. Ideały, przekonania, czy nawet zwykła lojalność nie mają już żadnego znaczenia. Dla wielu osób liczą się po prostu tylko „stołki” i przywileje. Obserwując lokalną politykę od kilkunastu lat widać coraz większą degrengoladę. Być może winna jest taka, a nie inna ordynacja, być może winne są ogromne diety, które otrzymują radni. Funkcja społeczna już dawno została zatracona. Niestety mieszkańcy naszego powiatu, również obserwują coraz niższą jakość lokalnej polityki i w tych wyborach dali tego najwyraźniejszy wyraz. Po prostu nie poszli na wybory, a frekwencja była rekordowo niska…

3 KOMENTARZY

  1. faktem jest , że działalnośc samorządowa stała się sposobem na zarabianie pieniędzy i szeroko rozumianym „ustawianiem” się i swoich znajomych , rodziny, biznesowych przyjaciół … . Jak czytam wypowiedzi co niektórych „samorządowców ” :)) typu : „moi radni” , „mój program autorski” , ” 100 % poparcie ” , częste sytuacje gdzie standardem stało się obrażanie innych … etc . . Mam wrażenie , że nazywanie tego standardami „białoruskimi ” i tym podobnymi określeniami jest obrażaniem Białorusi. Ale skoro naród to kupuje …:). Nie różnimy się w tym za wiele od naszych tak często wyśmiewianych wschodnich sąsiadów . Idąc za klasykiem – I z kogo się śmiejecie? Z samych siebie się śmiejecie! – minęło 170 lat a to nadal aktualne 🙂

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here