Świąteczny, dwójkowy kiermasz

64

To już kolejny kiermasz organizowany w auli szkoły. Mnóstwo radości, podekscytowania, pięknych stoisk i biegających z różnymi pysznościami dzieci. Tak właśnie wyglądają świąteczne kiermasze w SP nr 2. W tym roku, kiermasz odbywał się w niedzielę 14 grudnia.

Ja jestem na kiermaszu już po raz piąty – mówi  klasa Katarzyna Królik, mama Mateusza z klasy V b. – Od początku zaangażowanie rodziców jest duże i cały czas nie słabnie. Wszystko mamy ręcznie robione: pierogi, wszystkie ozdoby. Mamy bigos w ozdobnych słoikach, dekoracje z masy solnej, sprzedajemy kawę, herbatę, jeśli ktoś ma ochotę. Bardzo duży nacisk położyliśmy na to, żeby stoisko ładnie wyglądało. Zależy nam na tym, aby nie tylko było co sprzedać, ale i było ładnie wyeksponowane. Chcemy przyciągać do siebie ludzi; specjalnie dla dzieci mamy tańczącego Mikołaja, którego można złapać za rękę i podejść się pobawić – mówi Katarzyna Królik.

Jak mówi mama ucznia, dzięki takim imprezom klasa i rodzice integrują się.

Więcej po zalogowaniu lub w wydaniu papierowym.

[hidepost=0]

Jak widać dzieci biegają wspólnie, rodzice również wspólnie pracują. Wszystko jest spontaniczne. Nie spotykaliśmy się wcześniej, żeby planować. Po prostu na zebraniu umówiliśmy się kto co robi i każdy w gronie własnej rodziny przygotowywał różne towary, które dziś można kupić. W piątek poprzedzający kiermasz najpierw wylosowaliśmy miejsca, wspólnie ustawialiśmy namiot, ja na przykład przyniosłam choinkę, która będzie stała u mnie w domu. W tym roku mamy także siano, które jest przedłużeniem stołu – mówi Katarzyna Królik i dodaje, że najwięcej kupują wzajemnie na swoich stoiskach rodzice dzieci.

W zeszłym roku udało się na utargować 900 zł, ale były takie lata, kiedy sprzedawaliśmy po 2 tys. Sprzedawały się droższe rzeczy, jak na przykład spore, ręcznie robione choinki czy domki z piernika, które u nas można kupić za 50 zł. W tym roku najlepiej sprzedają się ciasta, bo ludzie wychodząc z kościoła przychodzą do szkoły, kupują domowe ciasto i wracają do domu na kawę. Na koniec zawsze obniżamy cenę, żeby tylko wszystko sprzedać. Mamy stałych klientów, którzy przychodzą do nas, aby kupić prezenty na święta – mówi mama piątoklasisty i dodaje, że najwięcej pracy związanej z kiermaszem mają panie woźne: – Chylimy przed nimi czoła, bo jeszcze muszą po wszystkim zostać i posprzątać. Mamy nadzieję, że i w przyszłym roku kiermasz będzie tak udany, bo wszystkie pieniądze przekazywane są na potrzeby klas.

[/hidepost]

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here