To tykająca bomba ekologiczna

108

Z prośbą o interwencję zwrócili się do nas mieszkańcy Skarszyna, którzy chcieli zachować anonimowość. Jak mówią, nie mogą już dłużej milczeć i przymykać oczu na to, że pod ich bokiem zwożone są śmieci, które mogą mieć wpływ na zdrowie wielu ludzi.

Najlepiej będzie, jak przyjedziecie i zobaczycie te hałdy śmieci, nawet z drogi je widać. To ogromna góra – mówił mieszkaniec Skarszyna.

Umówiliśmy się na spotkanie. Żeby dostać się do nielegalnego wysypiska, które znajduje się na obrzeżach wsi, trzeba wjechać w polną, błotnistą drogę, a potem przejść około 100 metrów.

Proszę zobaczyć jak ta góra śmieci rośnie. Już na drodze, którą rolnicy dojeżdżają na pole wysypują się odpady – pokazuje mężczyzna i tłumaczy, że przed wojną było tu wyrobisko piasku. – Stąd się wzięła ogromna dziura w ziemi. Wcześniej rolnicy tu przyjeżdżali, wysypywali stare ziemniaki, zwozili gałęzie, takie odpady gospodarskie, które ulegają biodegradacji. Jednak już od około 20 lat dziura wypełniana jest niebezpiecznymi odpadami. Wszystko zaczęło się kiedy weszły plastiki i inne nowoczesne materiały. Sam na własne oczy widziałem, jak wiele lat temu przyjechały tu ciężarówki z jednego z wrocławskich zakładów produkcyjnych i wylano z nich oleje.

 

Wtedy zrobiliśmy szum, to mogło być z 15 lat temu. Było trochę spokoju, ale już od 3-4 lat znowu zwożone są śmiecie. Póki było ogrodzenie był spokój, a kiedy płot został zniszczony, znów przywożą tu rozmaite odpady – mówi mieszkaniec wsi i wskazuje na części samochodowe, folie, opakowania po olejach i płynach samochodowych, zderzaki, styropian, gruz, a nawet fragmenty asfaltu. – „Normalnie” zrobili sobie tu wysypisko.

Więcej po zalogowaniu lub w wydaniu papierowym.

[hidepost=0]

To, co zwożą zwykli ludzie to jedno, ale że przywożone są tu fragmenty rozkruszonego asfaltu, który pewnie został zdjęty podczas remontu drogi to już przecież musiała zrobić jakaś firma – denerwuje się mężczyzna.

Mam nadzieję, że gazeta nam pomoże. Przecież gmina musi wiedzieć, że tu jest taki problem i nic z tym nie robi. Przecież to ktoś z gminy musiał postawić tabliczkę, że jest to teren gminny. Ale to tak jest; jak coś jest gminne czy państwowe to jest niczyje. Gdyby teren był ogrodzony, policja czy straż miejska pilnowałaby terenu, nikt nie miałby możliwości, żeby wyrzucać śmieci – zauważa mieszkaniec Skarszyna i dodaje, że najbardziej niepokoi go fakt, że blisko jest ujęcie wody:

Wiadomo, że woda musi skądś spłynąć, a z deszczem te wszystkie świństwa przedostają się do wody. Ujęcie jest po drugiej stronie ulicy. Uważam, że jest realne zagrożenie, że te wszystkie substancje, które powstają z rozkładu zwiezionych tu odpadów, mogą się przedostać do studni głębinowych.

Aby dowiedzieć się co gmina trzebnica robi w sprawie nielegalnego wysypiska zadzwoniliśmy do naczelnika wydziału rolnictwa i ochrony środowiska Urzędu Miejskiego w  Trzebnicy, do Szczepana Gurbody. –  Nie mam wiedzy na temat tego wysypiska, teraz dowiaduję się od pani. Proszę o przesłanie mailem informacji jakie pani ma, a my zbadamy sprawę, pojedziemy na miejsce – powiedział w rozmowie telefonicznej.

Przez kolejne dni próbowaliśmy się dodzwonić do naczelnika, ale nie mogliśmy go zastać w urzędzie.

Jak się okazało, odpowiedź przygotował dla nas sekretarz Trzebnicy, Daniel Buczak.

„W odpowiedzi na Pani pytania w sprawie wysypiska odpadów w Skarszynie przesłane mailem w dniu 5 grudnia 2014 r. informuję, że przeprowadzono oględziny przedmiotowego terenu, na którym stwierdzono nielegalne składowanie odpadów komunalnych, budowlanych, opon oraz pozostałości roślinnych. Innych odpadów nie stwierdzono. Obecnie podjęto kroki zmierzające do ustalenia sprawców opisywanego procederu. W związku z powyższym chcielibyśmy uczulić mieszkańców oraz właścicieli przylegających pól uprawnych na zwrócenie szczególnej uwagi na powyższy problem i zgłaszanie kolejnych prób nielegalnego składowania odpadów do odpowiednich służb: Straż Miejska, Policja, Wydział Rolnictwa i Ochrony Środowiska Urzędu Miejskiego w Trzebnicy” – czytamy w odpowiedzi.

Niestety, nadal nie wiadomo jakie plany wobec zanieczyszczonego terenu mają władze gminy? Czy teren zostanie ogrodzony? Czy policja i straż miejska będą patrolować okolice wysypiska, czy tylko mieszkańcy sami mają pilnować, żeby nikt nie zwoził im śmieci? Czy i jeśli tak to jakie będą koszty wywozu śmieci? Czy faktycznie może dojść do zatrucia wody? Te pytania nadal zostają bez odpowiedzi, a mieszkańcy Skarszyna nadal czują niepokój.

[/hidepost]

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here