Spektakularny mecz kadetek

134

Chyba nikt z obserwujących ostatni mecz nie ma wątpliwości, że w tym spotkaniu najwięcej błędów popełnili … sędziowie. Trzeba przyznać, że ta składowa była bardzo jednostronna i krzywdząca dla naszych dziewcząt. I nie chodzi tu o to, żeby bronić „swoich”, tylko o to, że żeby gra była fair, potrzebny jest również dobry sędzia. Takiego jednak w tym meczu zabrakło. Odgwizdywanie tylko przewinień trzebniczanek, podczas gdy po drugiej stronie siatki także ich nie brakowało, wyglądało co najmniej podejrzanie. Niestety jak wiemy nie należy podważać decyzji sędziów, tak więc nie dało się nic z tym faktem zrobić. Trzeba było przyjąć sytuację jaka jest i starać się robić jak najmniej błędów.

Spotkanie z wrocławskim MOS-em rozpoczęło się punktualnie o godz. 11  w trzebnickiej hali ZAPO. Trzeba przyznać, że pierwszy set nie był najlepszy w wykonaniu naszych zawodniczek. Wydaje się, że potrzebowały czasu na pobudkę. Niestety ten był chyba za długi, bo zanim się obejrzały set się skończył wynikiem 25:15 na rzecz MOS-u.
W drugim secie przyszła jednak mobilizacja i trzebnicki zespół zaczął pokazywać na co go stać. Dziewczęta zaczęły dokładnie serwować, mądrze rozgrywać piłkę i atakować. Niestety w połowie seta, w czasie walki o piłkę, kontuzji łokcia uległa libero trzebnickiego zespołu Patrycja Kluga i musiała opuścić boisko. Resztę meczu spędziła na ławce rezerwowych. Jej miejsce zajęła Marlena Filip. Nie da się ukryć, że ta sytuacja lekko rozbiła drużynę powodując zdobycie kilkupunktowej przewagi wrocławianek. W odpowiednim jednak czasie Gaudianki zmobilizowały się i zdołały odrobić straty ostatecznie wygrywając seta 25:21.
Trzecia odsłona była chyba najbardziej emocjonującą częścią sobotniego spotkania. Wiele długich akcji, duże przewagi punktowe obu drużyn, odrabiane po kilku piłkach. Do końca nie było wiadomo do kogo będzie należał ten set. Walka była przednia. Niestety i tu pech nie ominął trzebnickiej drużyny. Kolejna zawodniczka, Kinga Sznajder broniąc piłkę uderzyła się w głowę. Na szczęście okazało się, że to nic poważnego i po chwili odpoczynku wróciła na boisko. Była to kolejna sytuacja, która niejako „przybiła” Gaudianki. Po raz kolejny zdołały się jednak pozbierać dając z siebie wszystko. Po wyczerpującej walce set zakończył się wynikiem 27:25 dla MOS-u.
Pomimo zaciętej walki w czwartym secie, ten również należał do wrocławianek. Ostatecznie Gaudia przegrała spotkanie wynikiem 1:3, co utwierdza MKS MOS Wrocław na drugim miejscu tabeli, a Gaudię Trzebnica na miejscu piątym.     Ciekawy jest fakt, że MOS sklasyfikowany dużo wyżej, jest dla naszych dziewcząt równym przeciwnikiem. Być może zawodniczki już dobrze znają swoją grę, w końcu często spotykały się na turniejach na początku swojej przygody z siatkówką, jednak bardzo budujący jest to, że mimo porażek nadal znają swoją wartość i wierzą w swoje możliwości. Wielka zasługa i ukłon dla trenerki Gaudii Danuty Żołdak, dzięki której dziewczęta potrafią się zmobilizować i coraz lepiej grać.

Młodziczki natomiast w niedzielę rozegrały kolejne dwa spotkania swojej ligi w Nowej Rudzie. To już czwarta, ostatnia kolejka w grupie E fazy półfinałowej. Pierwsze spotkanie z KS „Olimpia” Jawor zakończyło się porażką Gaudii 0:2. Jednak już drugie spotkanie przyniosło mobilizację Gaudianek, które bez większych problemów poradziły sobie z zawodniczkami SL „Salos”  RP Nowa Ruda, ostatecznie wygrywając mecz 2:1. Kończąc fazę półfinałową trzebniczanki znajdują się na trzecim miejscu w grupie, co oznacza, że w rozgrywkach finałowych będą walczyć o miejsca od 5 do 8. Biorąc pod uwagę obecna sytuację Gaudii i niedawne wydarzenia w klubie, wyniki zarówno kadetek jak również młodziczek napawają optymizmem. Zawodniczki ciężko pracują na sukces. Jeśli dalej tak pójdzie, możliwe, że czeka nas jeszcze ciekawszy następny sezon.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here