Samochodem zniszczyli murawę boiska Zorzy

160

Wyjątkowego pecha ma murawa na boisku w Pęgowie. Kilka tygodni temu pisaliśmy o tym, że regularnie odwiedzają ją dziki, które w poszukiwaniu pożywienia ryją w trawie i to na sporych głębokościach, w dodatku na samym boisku, a także na części, na której trenują dzieci. Zniszczona i osłabiona trawa została teraz doszczętnie rozjeżdżona w nocy z 6 na 7 grudnia. Tak więc nie tylko zwierzęta, ale i ludzie przyczynili się do olbrzymich problemów pęgowskiego klubu.

Najpierw była impreza

Jak mówi Piotr Stala, prezes klubu Zorza Pęgów, kiedy odkryto, że murawa została zniszczona, na boisku było mnóstwo śladów po imprezie. – Zabezpieczyliśmy butelki, wiemy co pili sprawcy. Pozbieraliśmy też inne ślady, które pozostawili na stoliku przed szatnią. Policja dysponuje też śladami opon – mówi prezes.

Śledztwo na własną rękę

Więcej po zalogowaniu lub w wydaniu papierowym.

[hidepost=0]

Prezes tłumaczy, że teren boiska jest gminny i to gmina poszkodowana w sprawie jest tu stroną.

Klub jako stowarzyszenie tylko z niego korzysta. To gmina musiała złożyć zawiadomienie na policję i stało się tak w czwartek, a już w piątek były przesłuchania. My jednak postanowiliśmy przeprowadzić śledztwo na własną rękę. W poniedziałek prawie wszyscy z klubu rozpytywali i według naszych ustaleń murawę rozjeździł młody chłopak, mieszkaniec Wrocławia. Podaliśmy policji nawet model i numer rejestracyjny samochodu. Teraz już tylko pozostaje potwierdzić czy nasze informacje są dobre – mówi Piotr Stala.

Iwona Mazur, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Trzebnicy nie chce udzielać informacji na temat wyników działań funkcjonariuszy: – Prowadzimy różne działania, przeprowadzamy czynności, przesłuchujemy świadków, ale nic więcej nie mogę powiedzieć dla dobra sprawy – mówi policjantka.

Kosztowna naprawa

Dla klubu bardzo ważne jest znalezienie sprawcy, bo to on powinien pokryć koszty naprawy murawy, które dla klubu są nie do udźwignięcia, zresztą to gmina jako właściciel powinna najpierw wyłożyć pieniądze.

Są dwie wyceny strat, które zależą od czasu realizacji naprawy. Pierwsza opiewa na kwotę 7 tys. 800 zł netto, ale wtedy termin oddania boiska do użytku to dopiero połowa kwietnia, a druga blisko 19 tys. zł netto i wtedy boisko będzie naprawione natychmiastowo. W tej opcji zniszczone pasy są wycinane i w ich miejsce układana jest nowa trawa i z boiska możemy korzystać od razu. Dla nas przedłużająca się naprawa to problemem, bo my rozpoczynamy rozgrywki 20 marca, więc nie możemy czekać – mówi Piotr Stala.

130 osób czeka na naprawę

Prezes chciałby, alby murawa została zrekonstruowana jak najszybciej, bo korzysta z niej blisko 130 osób. – Mamy 5 grup młodzieżowych. Co prawda w grudniu nie trenujemy ze względu na pogodę, ale czy do trenowania wrócimy w styczniu, tego nie wiem. Bo jeśli spadnie śnieg nikt nie będzie w stanie zrobić nam porządnie murawy. Obawiam się, że sprawa ściągnięcia należności może się ciągnąć długo. Miejmy nadzieję, że  policja szybko złapie sprawcę i udowodni, że to on lub oni zniszczyli murawę. Jest jednak ryzyko, że nie rozpoczniemy rundy wiosennej na własnym boisku. Seniorzy jakoś sobie poradzą, ale przecież dzieci też mają swoją ligę, mamy 4 kategorie wiekowe. Gdzie będziemy rozgrywać sparingi? Nie wiem. Być może będziemy musieli rozmawiać z obornickim Borem, ale oni też mają swoje mecze, treningi i grupy… – zastanawia się prezes.

Będzie monitoring

Klub utrzymuje się z dotacji z gminy i nie ma pieniędzy na wielkie i drogie inwestycje. Boisko klubu jest niemal przyklejone do terenu szkoły, jednak z tej strony, gdzie jest murawa nie ma monitoringu.

Teren szkolny jest obserwowany przez 11 kamer, ale one wszystkie patrzą w drugą stronę. Rozmawiałem już z panią dyrektor szkoły i ustaliliśmy, że klub kupi dwie kamery, które będą skierowane w stronę boiska i szatni, i zostaną  po prostu podłączone do systemu – mówi Piotr Stala i dodaje, że przydałoby się zainwestować również w oświetlenie. – Nie możemy zapalić pojedynczych lamp. Albo włączamy wszystkie, a jest ich 10, albo żadnej. Niestety, taka ilość lamp ciągnie sporo prądu, a na to nie ma pieniędzy. Przydałoby się oświetlenie skierowane chociażby na szatnię. Mamy coraz więcej sprzętu, a nie mamy za co go zabezpieczyć – żali się Piotr Stala i dodaje, że teraz wszystko jest w rękach policji i gminy. Prezes liczy na to, że sprawy poukładają się pomyślnie i klub, który ma szansę na to, żeby grać w lidze okręgowej bez problemu rozpocznie wiosenną rundę.

[/hidepost]

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here