Na tropie drogi Kuźniczysko-Pęciszów

431

Przypomnijmy, mistyfikacja wyszła na jaw, gdy podczas sesji opozycyjny radny Zenon Janiak nie mógł znaleźć rozliczenia za nowo wybudowaną drogę. Okazało się, że choć w biuletynie burmistrza opisano relację z głośnej uroczystości, rzeczywistość jest smutniejsza. Mieszkańcy w dalszym ciągu muszą brnąć przez las w błocie. Choć wprawdzie wertepów zostało już zaledwie kilkaset metrów i tak czyste buty będzie można mieć dopiero, jak mróz mocniej ściśnie.

Po artykule w NOWej gazecie trzebnickiej do redakcji zgłosił się dziennikarz Polskiego Radia Wrocław Przemek Gałecki, który z sam postanowił zbadać, co to za droga. Najpierw umówił się na rozmowę z burmistrzem Trzebnicy. Gdy jednak przyjechał na spotkanie, dowiedział się, że… burmistrz godzinę wcześniej wziął urlop na żądanie. Naczelnik wydziału inwestycyjnego UM Zbigniew Zarzeczny, zastępując szefa, powiedział dziennikarzowi radiowemu: – Ja wstęgi nie przecinałem, ale lokalna społeczność uznała, że jest to tak ważne wydarzenie lokalne i uznała że warto to uczcić przecięciem wstęgi.

Kawałek jest, a kawałka nie ma. To co to za droga… Zaczynająca się w lesie i kończąca się w lesie… To po co to robić, trzeba było wcale nie robić. Niech zostałyby te dziury, bo i tak jak przejazdu nie było, tak dalej nie ma przejazdu… – to tylko krótkie wypowiedzi mieszkańców nagrane podczas spaceru po Kuźniczysku.

Redaktor Gałecki idzie dalej śladem drogi, o której już wie: że dla jednych jest, dla innych nie ma. Istna droga widmo….

–  Jest to tak zwany kolejny wodotrysk naszego burmistrza Marka Długozimy, który lubi się pokazać, lubi coś odciąć, coś przeciąć – powiedział radiowcowi były radny Janiak, który osobiście doświadczył komfortu jazdy na nowej drodze: – Był tam kawałek kilkusetmetrowy; absolutnie nie do przejechania. Musieliśmy kawałek nawet przejść – powiedział Janiak.

Wszystko dobrze, tylko trochę wstyd – powiedział na antenie Henryk Bujny, który w Kuźniczysku mieszka od urodzenia. – Jak już robimy to robimy. Jak ukradnę kurę, to ukradnę i koguta, niech już nie będzie nic.

Wierzymy w to, że na wiosnę będzie ta droga skończona – zapewniała za to sołtyska Kuźniczyska Grażyna Pasiecznik, a uroczystość przecięcia wstęgi opisała tak: – Nie było aż tak hucznie. Po prostu, tak jak zawsze zebrali się mieszkańcy, którzy mieszkają najbliżej tej drogi. Byli zadowoleni, że mogą wreszcie dojechać do domu cało i zdrowo, bez zrywania zawieszeń.

Cała droga należy do dwóch gmin i Lasów Państwowych. Właściciele nigdy nie mogli się dogadać, żeby całą drogę wykonać wspólnie. Samorząd Zawoni swój odcinek wybudował już 5-6 lat temu. Teraz został ostatni odcinek – leśny. Nadleśniczy Edward Podczaszyński z Nadleśnictwa Oleśnica Śląska, nie wie do końca, co nie zagrało, bo i plany i projekty były wspólne. Ale jest i dobra wiadomość. Droga powstanie – już w przyszłym roku.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here