Kociołek – jak po rewolucji Magdy Gessler

2914

Któryż z trzebniczan nie zna baru „Gwiazdka”, który przez lata funkcjonował przy ul. Obrońców Pokoju 10. Zawsze można było tam zjeść smacznie i niedrogo. Teraz bar zyskał nową właścicielkę, wystrój i menu.

Kiedy usłyszałam, że dotychczasowy właściciel chce sprzedać „Gwiazdkę” podjęłam decyzję, że to ja kupię od niego ten lokal. Tyle lat tu pracuję, jestem bardzo związana z tym miejscem, a także z ekipą, z którą pracuje – powiedziała nam Irena Paszkot. Nową właścicielkę na pewno znają wszyscy jadający w starej „Gwiazdce”, bo to właśnie pani Irena, zawsze uśmiechnięta i cierpliwa blondynka obsługiwała klientów przy kasie.

W lokalu wiele się zmieniło. Stara „Gwiazdka” to teraz „Kociołek”. Wnętrze jest jasne, ściany pomalowano na biało, a niebieskie i kociołkowe dekoracje dodają miejscu szyku. Na stole są prawdziwe obrusy i dekoracje. Jak zapewnia nowa właścicielka, nie tylko wnętrze się zmieniło. – Chcemy i będziemy gotować po domowemu i smacznie, a do tego niedrogo. Obiad dnia, będzie można zjeść już za 8 zł. Wszystkie potrawy będą świeże i przygotowywane na miejscu. Nowością będzie to, że dzwoniąc do nas będzie można zamawiać jedzenie na wynos. Co klient sobie zażyczy, my zrobimy to dla niego w trzy godziny i dowieziemy. Mamy już pierwsze zamówienie na catering na dużą, szkolną imprezę. Zachęcamy także do składania zamówień na potrawy świąteczne – zaprasza Irena Paszkot.

Nowością w lokalu są także desery – domowe ciasta. Każdy, kto przyjdzie do „Kociołka” na obiad dostanie kawę gratis.

Otworzyłyśmy lokal pod koniec zeszłego tygodnia. Czekamy na nową tablicę nad wejściem, na dniach wywiesimy nowe menu. Na pewno będą potrawy serwowane codziennie i nowości, którymi kuchnia będzie zaskakiwać. W menu na stałe zagoszczą koktajle owocowe, dania jarskie, frytki, nugetsy, sałatki, naleśniki na wiele sposobów i makarony. Chcę także utrzymać karnety miesięczne – zapewnia Irena Paszkot.

My skusiliśmy się na kotleta volaille z ziemniaczkami i surówką. Jak to mówi Magda Gessler – było pysznie. Mięso idealnie wysmażone, soczyste, surówka świeżutka i pachnąca. Zachęcamy do odwiedzenia „Kociołka”, bo na prawdę warto.

To już drugi bar w Trzebnicy, w którym można naprawdę smacznie zjeść, a w dodatku niedrogo. Trzebniczanie mają też trudny wybór. Ale takiego kłopotu z nadmiarem smacznych miejsc można tylko zazdrościć.

2 KOMENTARZY

  1. Pani Kamińska w rzeczywistości nie ma pojęcia o czym pisze ponieważ nigdy nie była w barze „Kociołek”. Jej opis oparty jest tylko i wyłącznie na plotkach zazdrosnych bądź mściwych ludzi. Boli ją również nazwa baru gdyż sama chciała kiedyś tak nazwać swój bar stąd ta uboga krytyka. Co do kucharek to są one bardzo dobre jak i potrawy, które przygotowują, a co więcej najlepszą kucharką jest była kucharka pani Kamińskiej, która odeszła do baru „Kociołek” zabierając ze sobą wszystkie swoje tajniki pysznej domowej kuchni, jak i kulturę osobistą, oraz dobre wychowanie i szacunek do ludzi czego z pewnością brakowało w miejscu z którego odeszła i jest z tego bardzo zadowolona. Właścicielka nowego baru może i sama nie poradziłaby sobie z remontem i wynajmem bądź kupnem tego baru, ale na pewno nikogo nie oszukuje i nie okrada latami żeby jak to padło w poprzednim komentarzu „dotrzeć po trupach do celu”, tylko sama na to pracuje. Co do szybkiego odbioru i układów z sanepidem i innymi instytucjami nie będę się lepiej póki co wypowiadać….Niech każdy patrzy na to jakie spełnia sam wymogi a później krytykuje innych. Smacznego 😉

  2. Byłam w tym miejscu razem z dziećmi , przejazdem wstąpiliśmy.Jedzenie w sumie ok nie ma sie do czego przyczepić ale wystrój,lokal po remoncie jak tu piszecie w 2014 ale juz ostro zdewastowany, brudno w nim.Nowej tablicy na zewnątrz nie ma choć miała byc w 2014.Jedzenie tanie ale rada dla właścicielki aby bardziej zadbała o lokal.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here