Okiem karpia

723

Jak wszyscy wiemy najpopularniejszym w naszych okolicach miejsce hodowli karpia są Stawy Milickie w Dolinie Baryczy. Prawdopodobnie zajmowano się hodowlą na tym terenie już w XIII wieku, o czym świadczą informacje pozostawione  z tego okresu przez cystersów. Dolina Baryczy stanowi doskonale miejsce na na budowę stawów ze względu na płaski teren i rzekę Barycz, w której dzięki niewielkiemu spadkowi i równinnemu ukształtowaniu terenu, woda płynie wolno. Idealne to miejsce do hodowli ryb słodkowodnych.

Jak wygląda życie karpia zanim trafi na wigilijny stół? Wszystko zaczyna się od tarła, do którego wybierane są najsilniejsze osobniki. Tarło odbywa się w maju i czerwcu w specjalnych zbiornikach zwanych tarliskami. Są one mocno porośnięte roślinnością wodną i płytkie, do 70 cm głębokości. Jest to czas kiedy na stawach można zobaczyć karpie jako „latające ryby”. Podczas tarła zdarza się, że wyskakują ponad powierzchnię wody. Dzięki bujnej roślinności ikra przykleja się do niej i po około czterech dniach następuje wylęg.

W lipcu małe larwy są odławiane i trafiają do płytkich, ciepłych stawów, nazywanych przesadkami pierwszymi, gdzie spędzają do sześciu tygodni. Dzięki doskonałym warunkom żywieniowym bardzo szybko rosną. Następnie lipcówka, bo taka nazywamy letni narybek, trafia do przesadki drugiej, gdzie jest dokarmiana ześrutowanymi ziarnami zbóż trzy razy w tygodniu, do końca września następnego roku. Co dwa tygodnie przeprowadza się próbne połowy, aby sprawdzić jak ryby przybierają na wadze. Na zimę pozostawiane są w tych samych stawach. Poprzez zrobienie przerębli w lodzie możliwa jest stała kontrola parametrów wody oraz obserwacja zachowania ryb.

Od tarła mijają już dwa lata. Odławiane kroczki, to już prawie półkilogramowe karpie, trafiają do wielohektarowych stawów kroczkowych, po czym wiosną zostaną przeniesione do stawów handlowych. W tych akwenach karpie przebywają z innymi gatunkami ryb, jednak takimi, które nie stanowią dla nich konkurencji w zdobywaniu pożywienia. Są tu karmione trzy razy w tygodniu paszą zbożową, a najintensywniejsze karmienie przypada na okres od czerwca do sierpnia.

Jesienią, po trzech latach hodowli, zaczyna się odławianie ze stawów handlowych. Jest to odpowiedni moment, aby zakończyć odłowy przed świętami. Pora ta jest właściwa również dlatego, że z powodu spadku temperatury wody, spowalnia się metabolizm ryb. Powoduje to mniejsze zapotrzebowanie na tlen, co z kolei pozwala na opuszczenie poziomu wody, a tym samym na zagęszczenie ryb na łowisku. Następnie są one jeszcze bardziej skupiane siecią przez rybaków i za pomocą odpowiedniego sprzętu przenoszone do sortowni. Tam rozdziela się je na poszczególne gatunki i ładuje do basenów transportowych. I tu zaczyna się proces, dzięki któremu ryba na stole wigilijnym jest smaczna.

Ryby trafiają do stawów o głębokości około 2 metrów, bez roślinności, o dobrym przepływie wody i natlenieniu, a następnie w grudniu przenoszone są na tzw. płuczkę, czyli miejsce o stałym przepływie wody. Pozwala to na pozbycie się mulistego posmaku i zapachu mięsa. Stąd już krótka droga na stoły wigilijne.

Jak widać proces hodowli karpia jest skomplikowany i długotrwały. Mamy szczęście mieszkać w tak bliskim sąsiedztwie Stawów Milickich, co daje nam niejako przedświąteczny komfort i pewność, że karp na naszym stole będzie świeży i pyszny.

 

Nie zapomnijmy też, żeby kupując karpia wybierać tylko tych dostawców, którzy trzymają zwierzęta w odpowiednich warunkach. A my sami zrezygnujmy z zakupu żywych ryb. Zakup żywej ryby, niezależnie od zamiarów, sposobów transportu, przetrzymywania i uśmiercania jest nierozerwalnie związany z jej cierpieniem.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here