Nie wiem skąd mam dług

231

Pan Ryszard Chudzik od lat mieszka w Obornikach Śląskich. Początkowo był lokatorem mieszkania komunalnego przy ul. kard. Wyszyńskiego, potem mieszkał przy ul. Kasztanowej. Twierdzi, że nie wie skąd wzięło się zadłużenie jego komunalnego mieszkania i uważa, że jego problemy rozpoczęły się w chwili, kiedy chciał wykupić atrakcyjne mieszkanie komunalne. O sprawie pisaliśmy już wcześniej. Przypomnijmy, że całe zamieszanie dotyczące opłat za mieszkania komunalne pojawiło się w chwili likwidacji Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej, dokładnie 30 czerwca 2011 roku. Wtedy, sprawami lokatorskim zaczęły zajmować się pracownice Urzędu Miejskiego, a dokładnie wydziału spraw lokatorskich.

Spłaciłem zadłużenie

Pan Ryszard przyznaje, że na jego koncie lokatorskim pojawił się dług. – Często wyjeżdżałem i miałem pewne zaległości w opłatach. W 2011 roku otrzymałem nakaz zapłaty na kwotę około 12 tys. zł. Ostateczny termin upływał 30 czerwca 2011 roku, a ja dokonałem wpłaty 24 czerwca – mówi Ryszard Chudzik i na poparcie swoich słów, z grubego segregatora z dokumentacją swojej sprawy, wyciąga dowód wpłaty.

Bo chciałem wykupić mieszkanie

Lokator był przekonany, że uregulował całe swoje zadłużenie i będzie mógł wykupić zajmowany lokal. Tak się jednak nie stało.- Kiedy złożyłem wniosek o wykup mieszkania, okazało się, że na moim koncie są jeszcze inne zaległości. Chciałem się dowiedzieć skąd się wzięły, ale nikt w urzędzie nie był w stanie odpowiedzieć mi na to pytanie. Podczas różnych rozmów, które odbywałem z pracownicami wydziału spraw lokatorskich, a także z burmistrzami, padały różne kwoty zadłużeniea, ale nikt nie był w stanie odpowiedzieć mi skąd się wzięły. Wielokrotnie podejmowałem próby uzyskania informacji, ale za każdym razem bezskutecznie. Sprawa skończyła się tak, że zostałem eksmitowany – mówi Ryszard Chudzik.

Więcej po zalogowaniu lub w wydaniu papierowym.

[hidepost=0]

Czuję się okradziony

Najemca mieszkania komunalnego został eksmitowany na dzień przed rozpoczęciem okresu ochronnego. Podczas eksmisji nie było go w mieszkaniu. – Moje rzeczy zostały wywiezione do magazynu, w którym teraz niszczeją. Wcześniej miałem spory warsztat i mnóstwo narzędzi. Wiele z nich podczas magazynowania już poginęło. Co najgorsze, w moich rzeczach znajdowała się skrzyneczka z kosztownościami, do których dołączyłem wycenę jubilerską. To było takie moje zabezpieczenie, które planowałem spieniężyć i za to wykupić na własność mieszkanie komunalne. Niestety, skrzyneczka zginęła razem z zawartością – twierdzi Ryszard Chudzik.

Skąd się wzięły rezerwy?

Zakład Gospodarki Mieszkaniowej w czasie swojej działalności stare należności dłużników, które były trudne do ściągnięcia, spisywał na konto rezerw, do którego była prowadzona analityka dotycząca każdego z dłużników indywidualnie. W chwili, kiedy sytuacja finansowa najemcy się poprawiała oraz w przypadku wpłat od dłużnika rezerwa była likwidowana i ponownie przenoszona na konto rozliczeniowe danego dłużnika – tłumaczy pracownik referatu spraw lokatorskich. ZGM został zlikwidowany 30 czerwca 2011 roku.

Przed dokonaniem wpłaty na konto ZGM pan Ryszard Chudzik powinien zasięgnąć informacji na temat aktualnego stanu zadłużenia i po jego spłacie zweryfikować swoje saldo. Nie jesteśmy w stanie ocenić, czy Pan Ryszard Chudzik upewnił się w Zakładzie Gospodarki Mieszkaniowej, że po dokonaniu wpłaty nie ma już żadnych zobowiązań wynikających z najmu lokalu – dodaje pracownik urzędu i ponadto tłumaczy, że wielu osobom wydawało się, że jeśli komornik umorzył postępowanie egzekucyjne dotyczące ściągnięcia należności wierzyciela, to sprawa się kończy, ale tak nie jest. Umorzone postępowanie komornicze nie znaczy, że dług jest anulowany, a tyle, że na chwilę obecną nie ma go z czego ściągnąć. Należności można dochodzić przez okres 10 lat.

Najemca uznał dług

Pracownice wydziału spraw lokalowych przyznają, że nie są w stanie stwierdzić, w jaki sposób Zakład Gospodarki Mieszkaniowej informował najemców o zadłużeniu, przede wszystkim dlatego, że nie były pracownikami ZGM-u.

W przypadku wątpliwości najemców, którzy zgłaszali się do gminy po likwidacji ZGM-u, na temat salda zaległości, analizowałyśmy dokumenty oraz konta w starym programie księgowym. Na koncie pana Ryszarda Chudzika widnieje zadłużenie, o którym najemca był poinformowany – stanowi o tym pismo pana Chudzika z dnia 28 września 2011 r. o odroczenie spłaty zaległości w kwocie ponad 15 tys. zł. Komisja rewizyjna, która zajmowała się tą sprawą przeanalizowała całą historię naliczeń oraz wpłat, by zweryfikować poprawność salda. Swoje stanowisko w tej sprawie wydała dnia 21 maja 2014 r. – mówi urzędniczka.

Eksmisję przeprowadził komornik

Na zarzuty o nieprawidłowo przeprowadzoną eksmisję pracownice referatu spraw lokatorskich odpowiadają, że za sposób i przeprowadzenie eksmisji odpowiada komornik. – Eksmisja została przeprowadzona 9 listopada 2011 r. Rzeczy pana Chudzika są przechowywane w ogrzewanym, zamkniętym pokoju w budynku przy ul. Wąskiej w Obornikach Śląskich. Do pokoju nikt nie wchodzi, rzeczy nie niszczeją.

Sprawę rozstrzygnie sąd

W poprzedni wtorek przed trzebnickim sądem odbyło się posiedzenie na temat zawarcia ugody na spłatę zaległości. Pan Ryszard nie zgodził się na zapłacenie długu. – Być może rozwiązaniem byłoby skierowanie sprawy do sądu, aby to on rozstrzygnął kto ma rację. Czy gmina skieruje sprawę – to już zależy od burmistrza – mówią urzędniczki. Pan Ryszard nie zamierza się poddawać i również uważa, że sprawę powinien rozstrzygnąć sąd.

Oborniczanin wierzy, że choć komisja rewizyjna rady miejskiej odrzuciła jego skargę, to fakt, że wskazała iż w zapisach i sposobie księgowania wpłat przez ZGM były nieprawidłowości, pozwoli mu wygrać sprawę.  [/hidepost]

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here