W poszukiwaniu atrakcyjnego ciucha, czyli kto kupuje w lumpeksach

1347

Słowo „lumpeks” nie brzmi może najlepiej, ale jak zwał, tak zwał. Nieważne. Ważne, że można się tam ubrać za niewielkie pieniądze i znaleźć ciuszki – perełki, jakich nie kupimy za żadne pieniądze w żadnym innym sklepie, nawet najbardziej „wypasionej” firmy. W Trzebnicy obok lumpeksów sieciowych, bogato zaopatrzonych (Strefa Ciuchów, 4 Seasons, Stylownia), funkcjonują też malutkie, prywatne. Jedne i drugie handlują towarem używanym, pochodzącym z zagranicy. Jedne i drugie mają swoich klientów. W „sieciówkach” jest większy wybór, częste promocje, obniżki cen. W tych drugich – atmosfera jest bardziej kameralna i znacznie mniejszy tłok. Zależy, co kto lubi i czego oczekuje.

– Do naszego sklepu chodzą wszyscy, bez względu na wiek, płeć, pochodzenie społeczne, czy stan majątkowy– mówi Marta Herman, kierowniczka Strefy Ciuchów. – Odwiedzają nas kobiety zarówno bardzo zamożne, jak i te, które na zakupy mogą przeznaczyć mało środków. Jedne klientki polują na rzeczy oryginalne, markowe, inne są nastawione na ilość: najważniejsze, żeby było dużo i tanio. Zresztą są to nie tylko kobiety, mężczyźni też przychodzą. Odwiedzanie lumpeksu to dzisiaj styl życia, forma ekologii: to co nie jest nam potrzebne nie trafia na śmietnik, tylko jest wykorzystywane albo przetwarzane.
Więcej po zalogowaniu lub w wydaniu papierowym.

[hidepost=0]

Ubrać się w lumpeksie można od stóp do głów, plus dodatki za bardzo przyzwoitą cenę Cena ma duże znaczenie, bo nasze społeczeństwo nie jest bogate.
 Jedna z klientek, Beata Walińska mówi: – Kupiłam sobie kurtkę za jedyne 10 złotych. Można wybrać też sporo ubrań dla dzieci, bo wiadomo, że maluchom trzeba dużo, bo niszczą. Nie mogę sobie pozwolić na kupienie ubrań w zwykłym sklepie, bo przecież muszę zostawić pieniądze na życie i zapłacenie rachunków, a tu nie wydaję dużo.
Lumpeksy odwiedza również klientela dużo lepiej sytuowana, bo poszukiwanie nietypowego ciuszka w całym ich stosie jest bardzo miłe. Czasem można trafić na niezwykłą gratkę, np. torebkę, czy buty od znanego projektanta mody.
– Uwielbiam przekładać, wybierać, oglądać ubrania – mówi Alicja Nowak. – Sprawia mi to niezwykłą przyjemność. Za niewielkie pieniądze mogę kupić naprawdę sporo rzeczy. Gdybym chciała kupić to wszystko w sklepie firmowym musiałabym wydać nieporównywalnie więcej. A tak mogę mieć całą szafę płaszczy i 50 par butów na każdą okazję, bez uszczerbku dla domowego budżetu.
Część klienteli ma nietypowe wymagania: poszukują ubrań sportowych albo kostiumów baletowych. Przychodzą pracownicy różnych zakładów, na przykład gastronomicznych, czy medycznych po specyficzną odzież profesjonalną posiadającą atest, bo i taką można tutaj znaleźć. Niedługo zacznie się sezon na stroje karnawałowe. Każdy znajdzie coś dla siebie.
Jak z tego widać- lumpeks nie jest sklepem przeznaczonym dla klientów najuboższych. Przychodzą tu wszyscy ci, którzy chcą się atrakcyjnie, oryginalnie ubrać. Dostępne ceny mają oczywiście duże znaczenie, ale czy najważniejsze? Chyba nie. Najbardziej liczy się to, żeby z góry ubrań wyciągnąć takie, dzięki którym będziemy wyróżniać się w tłumie na ulicy.
  [/hidepost]

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here