Niespodziewana porażka

215

Na niekorzyść naszych szczypiornistów działał okrojony skład drużyny. Do Swarzędza pojechało tylko dwunastu zawodników w tym powracający po kontuzji Michał Szczepanik i wciąż borykający się z urazami: Artur Szabat i Piotr Jagodziński. Lider Swarzędz mógł liczyć na sporą liczbę zawodników, ale nie miał przed tym meczem zbyt mocnej pozycji w tabeli z trzema porażkami i taką samą liczbą zwycięstw. Gospodarze wygrali jednak dwa ostatnie mecze i chcieli podtrzymać dobrą passę. Mecz zatem zapowiadał się niezwykle ciekawie i obydwa zespoły w pełni skoncentrowały się nad nadchodzącym zadaniem.

Od początku jednak ten mecz nie chciał się ułożyć tak jakby tego pragnęli oborniczanie. Już w pierwszej minucie urazu doznał Michał Szczepanik i chwilowo musiał opuścić boisko. Po wznowieniu gry można było zaobserwować prawdziwą wojnę na boisku. Zarówno jeden jak i drugi zespół starał się uzyskać przewagę nad przeciwnikiem. Gra toczyła się bramka za bramkę, a w obronie znakomicie spisywali się gospodarze. Bór dobrze radził sobie w ataku i do około 10. minuty wynik oscylował koło remisu. Później jednak coś się załamało i zawodnicy Lidera odskoczyli na trzybramkowe prowadzenie. Wciąż niezbyt dobrze spisywała się obrona, a i coraz częściej zdarzały się niewymuszone błędy. Mimo wziętego czasu i próby ukojenia nerwów, pech, jak zaklęty, nie chciał opuścić obornickiej drużyny. Swarzędz natomiast, grał spokojnie i choć nie na zbyt wysokim poziomie, to wystarczało to, aby trzymać gości na bezpieczny dystans. Pod koniec pierwszej odsłony coś zaskoczyło w grze oborniczan i zdołali oni zdobyć dwie bramki z rzędu, a tylko syrena końcowa powstrzymała ich od rzucenia trzeciej. Do przerwy przegrywaliśmy dwoma oczkami, a na pochwałę zasługiwał grający na nietypowej dla siebie pozycji, bo na lewym skrzydle, Damian Kościuk.

Dziesięciominutowa przerwa i motywująca rozmowa w szatni zwiastowały odwrócenie losów meczu w drugiej połowie. Bór przyzwyczaił nas przecież do niesamowitych powrotów i przepełnionych emocjami spotkań. Niestety tym razem fatum nie chciało opuścić naszych szczypiornistów. Niczym w najgorszych koszmarach, gdy mimo przebierania nogami nie można dobiec do celu, tak też oborniczanie, choć kilkukrotnie doprowadzali do remisu, chwilę później tracili koncentrację i bramki. Nie pomagała chwilami niefrasobliwa gra gospodarzy, ponieważ „Bobrom” niestety zdarzało się to samo. Lepiej grająca obrona i przodujący w niej Konrad Burchacki, popełniała wciąż sporo błędów, a w ataku sporo było niedokładności. Apogeum pecha nadeszło po 40. minucie, gdy kilkukrotnie nie potrafili oni rzucić z szóstego metra, ani skutecznie też dobić. W 51. minucie na boisku zameldował się Łukasz Kurzydło, który zrobił bardzo dobrą zmianę. Jednak nawet jego interwencje z szóstego metra nie odmieniły losów tego spotkania.  Ostatecznie mecz skończył się wynikiem 34-31.

Porażka zawsze boli, szczególnie z dużo niżej notowanym przeciwnikiem, ale może właśnie w tym momencie była ona potrzebna. Już od kilku meczy w grze Boru widać było, że nie wszystko układa się tak jak powinno, co dało rezultat w spotkaniu z Liderem. Miejmy nadzieję, że nasi zawodnicy wyciągną z tego spotkania wnioski i z jeszcze większym zaangażowaniem pojadą do Brzegu, gdzie mierzyć się będą z miejscowym Orlikiem.

Autor: Dawid Kalinowski

Zła passa Boru kontynuowana

W sobotę 15 listopada juniorzy młodsi SPR „Bór” Oborniki Śląskie grali z MKS „Żagiew” Dzierżoniów. Mimo że gospodarze mieli dużo lepsze warunki fizycznie to oborniczanie grali z nimi jak równy z równym. Trener Łukasz Polak powiedział że można być zadowolonym z gry swojej drużyny.

Pierwszą połowę bardzo dobrze rozpoczęli gospodarze. Grali dużo bardziej agresywnie i w ten sposób uzyskali kilkubramkową przewagę. W 8 minucie Żagiew wygrywała 5:2, lecz Bór nie odpuszczał i nadal „gonił wynik”. Walka na boisku toczyła się punkt za punkt. Warto dodać, że gra była czysta, bez brutalnych fauli. Świadczy o tym tylko jedna żółta kartka, którą w pierwszej połowie otrzymał zawodnik Żagwi. Na koniec pierwszej części meczu pięknym rzutem z miejsca popisał się Wojtek Pluta, który jednocześnie ustalił wynik pierwszej połowy na 13:9 na korzyść Dzierżoniowa.

Druga połowa zaczęła się lepiej dla gospodarzy. W 35 minucie uzyskali 6 punktów przewagi, lecz Bór się nie poddawał i w 41 minucie zniwelował stratę do trzech punktów. Od tej pory zawodnicy Żagwi grali skuteczniej i twardo w obronie. W 51 minucie zwiększyli przewagę do 7 bramek. Mimo to zawodnicy Boru walczyli dalej o jak najmniejszą stratę do rywala. Ostatni do protokołu meczowego wpisał się Maciek Kielar, który pięknym rzutem z 12 metra pokonał bramkarza gospodarzy. Mecz zakończył się wynikiem 26:21 na korzyść Żagwi Dzierżoniów.

Skład Boru:

Adrian Uść(1), Olek Oziębała(2), Michał Kusztelak(1), Wojtek Pluta(7), Konrad Więcek(1), Kamil Łabuz, Filip Zaremba(2), Szymon Tomaszewicz(4), Maciek Kielar(3), Amadeusz Więcek.

Autor: Aleksander Oziębała

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here