Kandydat na radnego został napadnięty i bestialsko pobity

264

Pan Zbigniew Cześniak zdecydował się na kandydowanie na radnego Rady Gminy Wisznia Mała z komitetu KWW „Razem Zrobimy Więcej”. Mężczyzna uważa, że to właśnie jego kandydowanie stało się powodem tego, że został bardzo dotkliwie pobity.

Był piątek wieczór. Jeszcze przed ciszą wyborczą rozwieszałem swoje plakaty, które ktoś złośliwie co jakiś czas mi zrywał. Była godzina 21.45, kiedy tuż naprzeciw kościoła w Strzeszowie zaszli mnie od tyłu jacyś ludzie. Najpierw dostałem w głowę. Potem powalili mnie na ziemię i zaczęli kopać. Nikogo nie było, kto mógłby mi pomóc. Napastnicy krzyczeli, że wybiją mi z głowy wybory i kandydowanie. Twarze mieli zasłonięte i nawet ich głosy słyszałem niewyraźnie. Ci co mnie bili, byli zamaskowani, nie mogłem dostrzec ich twarzy. Kiedy leżałem, widziałem, że szybkim krokiem odeszli, nie biegli, nie uciekali. Myślę, że doskonale wiedzieli kim jestem. Tym bardziej, że właśnie wieszałem plakat ze swoim zdjęciem – mówi pan Zbigniew Cześniak i dodaje, że myślał, że przez zwykłą ludzką zawiść ktoś zrywał jego plakaty.

Głupi i naiwny – chciałem poprawić plakaty i taka kara mnie spotkała – dodaje pobity mężczyzna, który obecnie jest w szpitalu. – Przepraszam, że tak niewyraźnie mówię, ale podczas pobicia wybili mi zęby. Strasznie mnie skopali. Nie mogłem się w ogóle pozbierać. Te łobuzy nie okradły mnie i zostawiły mi telefon komórkowy, dzięki czemu mogłem zadzwonić po policję i do znajomego policjanta, który mieszka w Strzeszowie. Byłem tak ubłocony, wyglądałem jak ostatni menel. Pojechałem do domu, żeby się umyć, bo wstyd mi było, żeby się tak pokazać. Nie wyglądałem jak porządny człowiek, tylko jak sponiewierany. Myślę, że jakby mnie ktoś zobaczył, to by mnie nie poznał – mówi Zbigniew Cześniak. Mężczyzna otwarcie przyznaje, że czuje się bardzo źle i na pewno szybko nie wyjdzie ze szpitala.

Jestem strasznie obolały, straciłem zęby, bo kopali mnie po całym ciele. Boli mnie głowa, brzuch, chyba mam coś z nerką. Czekam na badania lekarskie w trzebnickim szpitalu – mówi poszkodowany i choć nie rozpoznał sprawców, i policja jeszcze nikogo nie zatrzymała w sprawie pobicia go, to ma pewne podejrzenia jeśli chodzi o przyczyny pobicia.

– Nie wiem kto mógł mnie pobić, ale z tego co krzyczeli napastnicy mogę się domyślać, że jedynym powodem pobicia było to, że zdecydowałem się kandydować. Miałem tylko jednego kontrkandydata – mówi mężczyzna.

Magdalena Szymczuk, która z tego samego komitetu co pan Zbigniew startowała w wyborach na wójta Wiszni Małej również uważa, że kandydat został pobity właśnie ze względu na to, że zdecydował się wziąć udział w wyborach.

Bardzo chciałabym, żeby ci sprawcy zostali szybko złapani i ukarani, bo można mieć różne poglądy na tematy polityczne, ale każdy ma prawo głosu, a nie siłowo rozwiązywać sprawy. Bicie kogoś za wieszanie plakatów, to co to za demokracja? – dziwi się kandydatka na wójta.

Policja szuka sprawców

Trzebnicka policja potwierdza, że kandydat został pobity. – Dokładnie o godz. 22.15 otrzymaliśmy telefonicznie zgłoszenie od poszkodowanego. We wskazane miejsce od razu został wysłany patrol policji. Mężczyzna oświadczył policjantom, że został uderzony w tył głowy przez mężczyznę. Opisywał również, że został przewrócony na ziemię i kopany po całym ciele, również w twarz – mówi Iwona Mazur, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Trzebnicy i dodaje, że w trakcie pobicia, sprawca lub sprawcy wybili mężczyźnie przednie zęby.

Funkcjonariusze zapytali poszkodowanego czy potrzebuje pomocy lekarskiej i czy wezwać pogotowie, ale odpowiedział, że sam uda się do lekarza. Policjanci od razu rozpoczęli penetracje terenu, aby jak najszybciej znaleźć sprawcę lub sprawców pobicia. Niestety pierwsze czynności nie pozwoliły na wykrycie sprawców – powiedziała policjantka.

Magdalena Szymczuk obawia się, że sprawa może „zostać zamieciona pod dywan” i nigdy nie dowiemy się, kto tak dotkliwie pobił kandydata na radnego. – To chyba nie jest normalne, żeby w demokratycznym państwie dopuszczano się takich zachowań. W jakich czasach żyjemy, że bije się ludzi, którzy mają odmienne poglądy polityczne? – pyta.

To, jakie sprawa będzie miała dalsze losy zależy od poszkodowanego i od tego jakich obrażeń doznał. Po wyjściu ze szpitala poszkodowany powinien zgłosić się na policję z wypisem szpitalnym lub obdukcją. Jeśli okaże się, że obrażenia jakich doznał poszkodowany spowodowały, że musiał być hospitalizowany przez 7 dni, po złożeniu zawiadomienia, sprawą zajmie się prokurator. Jeśli obrażenia będą lżejsze, to wtedy sprawa może być prowadzona przed sądem, ale z oskarżenia prywatnego – tłumaczy Iwona Mazur.

Wójt o pobiciu nie wiedział

Jakub Bronowicki, wójt gminy Wisznia Mała, który wygrał wybory w pierwszej turze mówi, że to od nas dowiedział się o pobiciu kandydata na radnego. – Wcześniej nic o tym nie słyszałem. Tym bardziej jest mi bardzo przykro, że do takiej karygodnej sytuacji doszło w naszej gminie. Przyznam, że bardzo trudno jest mi uwierzyć w to, że kandydowanie na radnego mogło stać się powodem do pobicia. Wybory to czas, kiedy mieszkańcy oddając swój głos decydują o politycznych losach. Mam nadzieję, że pan Zbigniew szybko wróci do pełnego zdrowia i tego mu teraz życzę – powiedział nam wczoraj wójt.

Apel:

Jeśli ktokolwiek coś widział albo wie na temat tego zdarzenia, proszony jest o kontakt z Komendą Policji w Trzebnicy. Nie pozwólmy, aby takie bestialskie zachowanie uszło bezkarnie.

 

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here