Remis Boru i bolesna, jednobramkowa porażka Dolpaszu

538

Zespoły grające w lidze okręgowej mają teraz przed sobą bardzo intensywny czas. W weekend rozegrano 14 kolejkę, a już we wtorek, 11 listopada odbędą się kolejne spotkania.

Bór pokazał charakter

Po porażce w poprzedniej kolejce z drużyną z Marcinkowic wszyscy oborniccy piłkarze wyczekiwali na kolejny mecz. Szansą na poprawę nastrojów miał być pojedynek z KS Łozina. Goście to solidna drużyna, mieszanka rutyny i doświadczenia z młodością. Przyjechali do Obornik Śląskich w roli faworyta, mając na swoim koncie 24 punkty.

Bór od początku ruszył do zdecydowanych ataków i po pierwszym kwadransie powinien prowadzić 2:0. W pierwszej sytuacji w pole karne dośrodkował Kornel Delczyk, piłkę przejął Tomasz Wasiak, którego strzał z 5 metrów obronił bramkarz Łoziny. Ta kapitalna interwencja bramkarza nie podłamała oborniczan. Kilka minut później szarżującego w polu karnym Dawida Molskiego nieprawidłowo, wślizgiem zatrzymał stoper gości i arbiter bez wahania odgwizdał rzut karny. Pewnym egzekutorem okazał się Tomasz Wasiak i Bór objął prowadzenie 1:0. Od tego momentu mecz się wyrównał, a piłkarze z Łoziny coraz częściej gościli pod polem karnym Mateusza Nowaka. Jeszcze przed przerwą zdobyli dwie bramki po „prezentach” obornickiej defensywy. Do remisu doprowadzili po rzucie rożnym, a gola dającego im prowadzenie zdobyli w wyniku braku komunikacji naszej obrony i bramkarza. Chwilę przed przerwą mógł być remis, ale idealnego podania od Szymona Delczyka nie wykorzystał Damian Popiel, będąc oko w oko z bramkarzem Łoziny. Do przerwy 1:2.

W drugiej części kibice przeżyli huśtawkę nastrojów. Akcje przenosiły się spod jednego pola karnego na drugie. Niestety to goście  ponownie zdobyli gola. Zawodnik Łoziny huknął z 20 metrów i piłka, jeszcze po rykoszecie od naszego obrońcy, wpadła obok słupka do bramki. Wynik 1:3. Część z kibiców zaczęła już opuszczać stadion, nie wierząc, że straty można odrobić. Trener Sikorski dokonał zmian i na boisku w szeregach Boru zameldowali się: Sebastian Saweczko, Rafał Masicki oraz Mateusz Matraszek. Goście popełniali coraz więcej fauli, grali na czas, co skutkowało kilkoma, słusznymi żółtymi kartkami. W 80 minucie miała miejsce kuriozalna sytuacja. Zawodnik gości wdał się w nieparlamentarną dyskusję z arbitrem głównym, za co został usunięty z boiska, otrzymując czerwoną kartkę.

W końcówce meczu Bór atakował na bramkę gości wszystkimi siłami. W 89 minucie gola kontaktowego zdobył dla obornickiej drużyny Mateusz Fiłon, po dośrodkowaniu Huberta Miary. Piłka po strzale głową odbiła się od słupka i wpadła do siatki obok bezradnego tym razem bramkarza gości. Wynik 2:3 wprowadził sporo nerwowości w szeregi drużyny z Łoziny, której piłkarze mieli sporo uwag do pracy arbitra. Już w doliczonym czasie gry Bór zdobył bramkę wyrównującą. Piłkę na lewym skrzydle przejął Molski i ruszył na bramkę gości, którzy nie wyciągnęli wniosków z pierwszej połowy. Zdaniem arbitra nasz pomocnik był faulowany w polu karnym, dzięki czemu Tomasz Wasiak strzelił z rzutu karnego bramkę na wagę remisu 3:3. – Jako drużyna zagraliśmy dzisiaj słabo w defensywie, tracąc trzy bramki. Z przebiegu meczu z 1 pkt. trzeba być jednak zadowolonym – powiedział Kornel Delczyk, prezes Boru.

KP „Bór” Oborniki Śląskie – KS Łozina 3:3 (1:2) 1:0 T. Wasiak (karny), 1:2 M. Mróz,  2:3 M. Fiłon, 3:3 T. Wasiak (karny).

Skład  drużyny Boru: Mateusz Nowak – Mateusz Fiłon, Sławomir Kuczek, Mateusz Chatys (Mateusz Matraszek), Marek Mielnik, Dawid Molski, Hubert Miara, Kornel Delczyk, Szymon Delczyk, Damian Popiel (Sebastian Saweczko, Rafał Masicki), Tomasz Wasiak (relacja pochodzi ze strony www.kpbor.pl).

Bolesna przegrana jedną bramką

Kiedy zamykaliśmy to wydanie naszej gazety, na boisku w Skokowej właśnie rozlegały się ostatnie gwizdki.O komentarz do tego, co działo się na boisku zapytaliśmy Pawła Grzyba, prezesa klubu.

To był pierwszy mecz nowego trenera zespołu  Ireneusza Pischinga. Mecz, w którym po dłuższej przerwie Dolpasz wystąpił we w miarę mocnym składzie. Niestety, w ostatniej chwili  okazało się, że bramkarz pierwszego drużyny Piotrek Suchacki jest chory, a z powodów prywatnych nie mógł wystąpić Wojtek Okoński. Z tego powodu, swój debiut w pierwszej drużynie seniorów zaliczył bramkarz juniorów Sebastian Sadłowski – mówi Paweł Grzyb. Prezes dodaje, że skokowianie cały czas mieli nadzieje na zwycięstwo: – Przez cały mecz Dolpasz „gonił wynik”. Do ostatniej minuty była walka, choć o remis, ale niestety nie udało się zdobyć nawet jednego punktu.

Dla Dolpaszu strzelali: Piotr Konopacki (3 bramki) i Konrad Tabak (1).

Skład Dolpaszu Skokowa: Sebastian Sadłowski, Ryszard Cirnicki, Piotr Kaczałko, Piotr Sokołowski, Łukasz Michalski, Robert Gawłowski, Tomasz Figura, Konrad Tabak, Paweł Bodas, Piotr Konopacki, Marceli Kiepul.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here