Świadectwo Marka Długozimy

232

Oceniać burmistrza Długozimę nie jest łatwo. Na pierwszy rzut oka każdy widzi, że Trzebnica bardzo się zmieniła. Faktycznie było sporo inwestycji, ale jak to mówią „diabeł tkwi w szczegółach” i właśnie na to chcemy zwrócić uwagę.

Po pierwsze pamiętajmy, że świadectwo wystawiamy tylko za drugą kadencję, nie za pierwszą. Tak więc nie będziemy do inwestycji zaliczać budowy Aquaparku, bo inwestycja zlecona została właśnie w pierwszej kadencji. My sprawdzimy jak burmistrz poradził sobie w ostatnich 4 latach. Czy faktycznie inwestycji było tak dużo, jak wyglądają finanse gminy, czy włodarz dba o wszystkich mieszkańców czy może tylko o tych, którzy mu przyklaskują? Sprawdzimy jak byli zatrudniani pracownicy, czy słynna już „inżynieria finansowa” Marka Długozimy przynosi pozytywne czy może jednak negatywne skutki dla gminy? Oceny wynikają zarówno z naszych obserwacji, ale i rozmów z różnymi mieszkańcami i to nie tylko miasta ale i wiosek. Oczywiście wzorem świadectw szkolnych wystawiamy, trochę w formie zabawy, oceny za poszczególne dziedziny. Skala od 1 – ocena negatywna, do 6 – ocena celująca.

A więc zaczynamy.

Inwestycje: ocena 3+

Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że burmistrz Trzebnicy powinien otrzymać ocenę 6, bo inwestycji było sporo, ale na to wrażenie wpływają też inwestycje poczynione w pierwszej kadencji. My oceniamy tylko 4 ostatnie lata. Największą inwestycją był remont szkół: podstawowej i muzycznej. Ci którzy widzą końcowy efekt mogą powiedzieć, że inwestycja jest na medal. My jednak przypomnijmy, że prace kosztowały o kilka milionów więcej niż przewidziano w budżecie. Już podczas rozstrzygnięcia przetargu okazało się, że zapisana na ten cel kwota jest za mała o prawie 3 mln zł, bo najniższa oferta to około 9 mln zł. Później okazało się, że gmina nie może dogadać się z wykonawcą i prace dokańczają inne firmy. Efekt? Remont dwóch szkół, jak przedstawia gminny materiał video, jest droższy o prawie 5 mln zł i podobno kosztował nas około 14 mln zł. Ale to nie wszystko, bo dalej w sądzie trwa spór o zapłatę około 4 mln zł! Jeśli wygrają go wykonawcy, to szkoły kosztować nas będą ponad 100% więcej! Do tego szkoła muzyczna nie ma I i II stopnia. Nie ma też w niej zajęć w systemie dziennym, tylko są zajęcia po kilka godziny popołudniami i to nie we wszystkie dni. Co więcej na te zajęcia chodzi „tylko” ok. 90 dzieci z całej gminy. I jeszcze jedno, mimo, że wydano tyle pieniędzy, to szkoła podstawowa nie ma hali sportowej. Jej budowa będzie kosztowała dodatkowo kilka lub kilkanaście milionów złotych. Gdy zsumujemy wydatki, to okazałoby się, że za te pieniądze można było wybudować zupełnie nową szkołę z nowoczesnych materiałów, a nie remontować stare i krzywe budynki. W nowej szkole wiele osób zauważyło, że podłoga korytarzy jest pochyła, co widać gdy puści się np. piłeczkę.

Kolejną dużą inwestycją była budowa deptaka. Inwestycja częściowo została sfinansowana z pieniędzy zewnętrznych. Owszem ul. Daszyńskiego jest ładnie wyremontowana, ale ok. 150 m zamkniętej ulicy niesamowicie utrudnia poruszanie się po mieście. W dodatku wiele lokali stoi lub stało pustych, a tętniącego życia w tym miejscu nie ma.

Burmistrz rzutem na taśmę przeprowadził też remont ul. Teatralnej. Remont bardzo potrzebny, ale w kasie brakowało już pieniędzy. Dlatego w warunkach przetargu ustalono, że za inwestycję gmina zapłaci dopiero w 2015 roku! Podobnie sprawa ma się z przychodnią zdrowia. Koncepcji było wiele, ale ostatecznie gmina chce wyremontować stary budynek i postawić do niego nowy. Czy słusznie? Problemem będą miejsca parkingowe. Czy za gigantyczną sumę około 10 mln zł, nie lepiej byłoby wybudować zupełnie nowy np. parterowy nowoczesny budynek w zupełnie innym miejscu? I jeszcze jedno, na ten cel gmina już też nie miała funduszy, dlatego to wykonawca ma wziąć kredyt, oczywiście droższy niż np. obligacje, a gmina w ciągu 5 lat odda mu pieniądze. Tyle, że za to mieszkańcy zapłacą o wiele więcej. Na plus można burmistrzowi zaliczyć remont świetlic wiejskich i budowę placów zabaw na wsiach i w mieście. Mamy tylko nadzieję, że świetlice nie będą stały puste. Burmistrz miał dużą tendencję do wydawania pieniędzy „w błoto”. Przypomnijmy, że wydano około 60 tys. zł na plastikową wysepkę w rynku, którą po kilku miesiącach zdemontowano. Do dzisiaj nie wiadomo co się stało z elementami tej konstrukcji. Położono też kostkę brukową przed szkołą muzyczną, a w tym roku ją zdemontowano i położono inną, mimo, że po tamtej nawet nikt nie zdążył pochodzić. Do tego słynne trzebnickie ronda: na początku plastikowe, potem zamienione na brukowane, a teraz na asfaltowe. A przecież to wszystko kosztuje i to nie mało. Podsumowując. Każdy umie wydawać pieniądze, ale nie każdy umie wydawać je z głową. Za chęci możemy postawić burmistrzowi 4 plus, ale za wykonanie i koszty stawiamy ocenę mierną. Razem za tą kategorię wystawiamy 3 z plusem.

Polityka kadrowa: ocena 2

W tej kategorii burmistrz raczej się nie popisał. Po pierwsze zatrudnia dwóch zastępców, którzy zarabiają grubo ponad 100 tys. zł rocznie każdy. Ale do dziś wiele osób zastanawia się, za co pieniądze bierze Jadwiga Janiszewska? Pamiętamy też, jak bez konkursu na stanowisku dyrektora ośrodka kultury zatrudniony został emeryt Adam Waz. Podobnie zatrudniona została dyrektorka gimnazjum, która jak wynika z naszych informacji jest… krewną burmistrza. Co ciekawe w urzędzie na I piętrze pracuje też żona burmistrza Długozimy. Ustawa niby zakazuje takich praktyk, ale dla chcącego nic trudnego. Utworzony wydział ZAPO, z osobnym dyrektorem, który przecież podlega burmistrzowi i już problem rozwiązany. Jakby tego było mało, w urzędzie i w TCKiS zatrudnionych zostało sporo osób do aparatu propagandy. Obserwatorzy życia publicznego śmiali się z tego, gdy na różnych uroczystościach burmistrz pojawiał się w towarzystwie młodych ludzi, a to z aparatem, a to z kamerą, a włodarz pokazywał jak mają go fotografować. Zresztą ilość zdjęć włodarza widoczna jest gminnym biuletynie. Ogólnie mamy wrażenie, że w urzędzie jest spory przerost zatrudnienia. Czy to przypadek? Politykę kadrową oceniamy więc na ocenę mierną.

Polityka oświatowa: ocena 5-

Gdyby nie perturbacje z wyborem dyrektor gimnazjum można by powiedzieć, że szkoły po prostu robią swoje i chwała im za to. Placówki zostały doinwestowane. Trójka wprawdzie w poprzedniej kadencji otrzymała nową halę i stołówkę, ale to dzieci na tym korzystają. Cieniem kładzie się jednak niewielkie dofinansowanie podstawowych materiałów szkolnych. Do dzisiaj zarówno w szkołach jak i przedszkolach, nauczyciele proszą by rodzice składali się po kilka złotych na papier itp. Mimo wszystko placówki oświatowe nie są złe, może za wyjątkiem słabej infrastruktury przedszkola przy ul. 1-go Maja. Ogólnie za tą część dajemy burmistrzowi ocenę 5 z małym minusem.

Rozwój kultury: ocena 3

W zasadzie, to dopiero rozpoczęto remont ośrodka kultury. Jak to się skończy nie wiadomo, jednak remont czy budowa nowego była niezbędna. Burmistrz wybrał opcję remontu, czy dobrze okaże się po czasie. Jak wygląda kultura w gminie? Trudno powiedzieć, w zasadzie nie wiadomo czym zajmuje się menadżer kultury Mateusz Stanisz. Nie ma już jego konika, czyli wydarzenia: „Młodzi śpiewni”. Wiele rzeczy w ośrodku prowadzonych jest przez firmy zewnętrzne. Święto Sadów, straciło swój urok i klimat, gdy przerodziło się w komercyjną imprezę z drogimi gwiazdami. Owszem na plac przychodzi sporo ludzi, ale czy ta impreza czymkolwiek się wyróżnia od wielu podobnych, które organizuje się w innych miastach? Za to prężnie działa Uniwersytet III Wieku. Na minus można zaliczyć, wycofanie się Trzebnicy z organizacji festiwali organowych, a już najgorsze chyba jest to, że ośrodek kultury zamiast kulturą zajmuje się propagandą i to taką w stylu PRL-u. Niestety samorządowa gazeta chluby urzędnikom nie przynosi. Przypomnijmy, jak z tekstów tam zamieszczonych śmiała się Polityka, czy Tygodnik Powszechny. O kasie wydawanej na propagandę audycję robiło też Radio Wrocław. Ogólnie za rozwój, a właściwie, za jego brak, stawiamy burmistrzowi ocenę: 3

Rozwój sportu: 5-

Trzebnica ma dobrą bazę sportową i świetne położenie. Dlatego widać, że ta dziedzina życia jest na wysokim poziomie. Mamy stadion i boiska orlik oraz wielofunkcyjne, zarówno w mieście jak i na wsi. Odbywają się kolarskie kryteria uliczne, choć tu burmistrz chyba na przekór robi też własny wyścig, mimo, że zdecydowanie większym prestiżem cieszy się ten organizowany przez Zenona Janiaka. Widać, też, że rewitalizacja stawów, sprzyja bieganiu czy chodzeniu z kijkami. Są też sale sportowe, które wynajmowane są na zajęcia pozalekcyjne, prowadzone często przez prywatne firmy, ale dzięki temu dzieci mają w czym wybierać. Trzebnica słynie też z biegu sylwestrowego, ale to już nie zasługa burmistrza Długozimy, a organizatorów i poprzedników. Jedynym mankamentem jest brak ścieżek rowerowych. Dlatego tę kategorię oceniamy na pięć z minusem.

Promocja gminy: 4-

Wydawać się może, że w tej materii burmistrz osiągnął mistrzostwo. Faktycznie wszędzie jest pełno banerów informujących o wydarzeniach, a to burmistrz zaprasza na to, a to na tamto. Marek Długozima robi też wszystko by zbierać różne trofea. Ścianę z dyplomami można oglądać w urzędzie. Problem tylko w tym, że te tytuły to w wielu wypadkach farsa, po prostu zwykła blaszka, którą nadają różne firmy i organizacje, które organizują te „swoiste plebiscyty” wśród samorządowców. Niestety, są tacy, którzy w dalszym ciągu się na to nabierają. A jak wygląda promocja na zewnątrz? Czy dzięki setkom tysięcy wydawanych co roku pieniędzy w dziale promocja, w Trzebnicy przybyło miejsc pracy? Czy pojawili się inwestorzy? Czy miasto odwiedziło więcej turystów? Mamy wrażenie, że nie. Owszem może kilka osób przyjechało na basen i do prywatnego hotelu, ale szału nie ma. Basen do dzisiaj notuje ogromne straty. Wydaje nam się więc, że owa wielka i ogromna promocja, to przysłowiowa „para w gwizdek”. Ale podobnie jest w innych miastach. Niestety burmistrz raczej nie ma pomysłu na gminę. Raz chce by była uzdrowiskiem, a innym razem strefą ekonomiczną pod inwestycję. Tak się nie da. Dlatego stawiamy słabą czwórkę.

Współpraca z mediami: 1

To kategoria, gdzie włodarze zazwyczaj mogą podciągnąć swoje oceny i tak było w przypadku w zasadzie wszystkich wójtów i burmistrzów, których opisywaliśmy. Niestety na ich tle Marek Długozima wygląda fatalnie. Wystarczy powiedzieć, że informacje przed dziennikarzami czy radnymi są po prostu ukrywane. Co więcej na każdą odpowiedź, nawet prostą czekać musimy 14 dni, albo i 2 miesiące. Wiele spraw kończyło się przed SKO czy sądem administracyjnym. Wiele z nich wygraliśmy i burmistrz musiał nam zwracać koszty sądowe. Co się stało? Wydaje się, że burmistrz Długozima po prostu nie umie znieść krytyki. Nie lubi też jak dziennikarze dopytują, a zwłaszcza gdy pytają o finanse, czy zatrudnianie tej czy innej osoby i pewnie dlatego trzebnicki włodarz kompletnie zamknął się na prasę, no za wyjątkiem tej, która wystawia mu laurki, a w zamian otrzymuje zlecenia na ogłoszenia płatne. Trochę to przykre, bo burmistrz z takim doświadczeniem powinien wiedzieć, że czym mniej będzie ukrywał i im bardziej będzie otwarty, to i media nie będą się doszukiwały w jego działaniach niejasności. A skoro się nie chce informować, to znaczy, że sprawa może mieć drugie dno.

Warto jeszcze dodać, że burmistrz w tej kadencji w ogóle nie zaprasza naszych dziennikarzy na żadne wydarzenie, co chętnie czynił w pierwszej kadencji. A mówią, że: „prawdziwa cnota, krytyk się nie boi”. Dlatego za współpracę z mediami, wystawiamy najsurowszą ocenę, ponieważ jawność życia publicznego, to fundament demokracji. Ocena niedostateczna.

Oczywiście to tylko nasze subiektywne oceny. Własnej oceny dokonacie Państwo już 16 listopada.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here