„Cieszcie się i radujcie!” (Mt 5,12)

127

Jezus a śmierć

Wobec faktu śmierci trzeba stanąć jak przed wielką niewiadomą. Nie wiemy nawet, kiedy przyjdzie ostatnie tchnienie. Jedno jest pewne, że przyjdzie. Kiedy ktoś umiera, wśród bliskich pojawia się często rezygnacja. Kiedyś może ona pojawić się i w nas. Dzisiaj, w obliczu starości, cierpienia i umierania, rezygnacja staje się obsesyjna. Coraz częściej ludzie przeżywając ten dramat, domagają się skrócenia życia, eutanazji. Żeby skrócić lęk, przerwać tę nić. Żeby już było po wszystkim. Inną trudnością jest oszukiwanie samych siebie, przedłużanie cierpienia przez wyrywanie odchodzącego człowieka z ramion Anioła śmierci. To są sytuacje marginalne. Co robić, aby śmierć nie zaskoczyła nas całkowicie? Trzeba uczyć się życia, aby przygotować się do śmierci. Pewnego razu przyszedł do Jezusa Jair, prosząc Go, by ocalił od śmierci jego umierającą córeczkę. Jezus poszedł z nim, ale okazało się, że było już za późno, dziewczynka zmarła. W domu bliscy płakali i zawodzili. A Pan Jezus znów odwołał się do wiary człowieka: Nie bój się, wierz tylko (Mk 5,36). Wierz, to znaczy, nie ulegaj emocjom, nie poddawaj się rezygnacji i zwątpieniu. I wobec zamieszania, płaczu i zawodzenia, wobec tych emocji powodujących rozgardiasz, Jezus zachowuje postawę pokory. W takim momencie trzeba wiary i spokoju. Trzeba przyjąć śmierć bliskiej osoby z wiarą w zmartwychwstanie. I znów Jezus mówi coś, co jest sprzeczne z ludzką logiką, a co jest zgodne z logiką wiary: Dziecko nie umarło, tylko śpi (Mk 5,39). Ludzie wyśmiewają Go. Przypomina to zupełnie niekontrolowany odruch w chwili całkowitej rezygnacji. A Pan chce potwierdzić, że obietnica Boga, nie jest tanim pocieszeniem. Wziął za rękę dziewczynkę i powiedział do niej: Talitha kum, to znaczy: Dziewczynko, mówię ci, wstań! (w. 41). I ta natychmiast wstała.

 

Jezus a zmartwychwstanie

Pokora wobec Słowa Bożego, obietnicy Pana, pozwala widzieć więcej, niż tylko grób. Tak będzie z każdym z nas. Kiedyś Bóg powie i do mnie: Mówię ci, wstań!. I wstanę.

A dusze sprawiedliwych są w ręku Boga i nie dosięgnie ich męka. Zdało się oczom głupich, że pomarli; zgon ich poczytano za nieszczęście i odejście od nas za unicestwienie, a oni trwają w pokoju (Mdr 3,1-3). Śpią w pokoju. Ich ciała czekają na wypowiedziane przez Boga z mocą słowa: Mówię ci, wstań!. Wobec tego zapewnienia i świadectwa, które daje słowo Boże i odejście wielu cichych świętych, nie trzeba ulegać rozpaczy. Pokora oznacza zgodę: nie wiem gdzie idę, ale mogę się czuć bezpiecznie, kiedy idę za Jezusem. Pojednany z ludźmi i z Nim, nakarmiony wiatykiem Eucharystii, naznaczony świętym olejem. Jezus uczy nas, jak odchodzić, jak powrócić w ramiona Ojca (przykład: św. Jan Paweł II). Wtedy rodzi się pokój serca, wyrywa on z rezygnacji i zwątpienia, pokazuje światło, którym jest Chrystus Ukrzyżowany i Zmartwychwstały. W zapowiedzi godziny sądu ostatecznego Apostoł Jan usłyszał głos, który mówił z nieba: Napisz: «Błogosławieni już teraz, którzy w Panu umierają». Zaiste, mówi Duch, niech odpoczną od swoich trudów, bo ich czyny idą razem z nim (Ap 14,13). Słowa te odnoszą się do wszystkich, którzy wierzą Jezusowi, którzy są wytrwali i których Apokalipsa nazywa: „święci”. Nagrodą za ich życie jest już teraz, gdy umierają, szczęście wieczne.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here