Cztery osoby ranne na obwodnicy Trzebnicy

63

Było środowe późne popołudnie, warunki na drodze nie były najgorsze. Wcześniej padało, ale drogi powoli już obsychały. Widoczność była całkiem niezła, na dworze było jeszcze widno, była godzina 17.15. Kierowca osobowego volvo chciał wjechać z drogi podporządkowanej z kierunku na Marcinowo na obwodnicę. Nie przepuścił jednak jadącego prawidłowo z Poznania w stronę Wrocławia osobowego seata i uderzył w jego bok. Czy kierowca volvo nie zauważył seata, oślepiło go słońce czy też myślał, że zdąży przejechać – nie wiadomo.

Więcej po zalogowaniu lub w wydaniu papierowym.

[hidepost=0]

Był to jednak dopiero początek bardzo groźnego wypadku, ponieważ siła bocznego uderzenia była tak duża, że skierowała seata na przeciwległy pas jezdni, po którym jechała furgonetka renault masters. Zderzenie dwóch samochodów (których kierowcy w gruncie rzeczy nie zawinili) było tak mocne, że obaj kierowcy i ich pasażerowie, w sumie 4 osoby, zostali odwiezieni do trzebnickiego szpitala. Obrażenia jakich doznali podczas wypadku uczestnicy były na tyle groźne, że ofiary musiały zostać hospitalizowane. Na miejsce od razu skierowano służby. W akcji ratowniczej uczestniczyły między innymi dwa samochody straży pożarnej z trzebnickiej jednostki, karetki pogotowia i funkcjonariusze policji. Strażacy odłączyli od samochodów akumulatory, zabezpieczyli miejsce wypadku i posypali drogę sorbentami, tak aby zaabsorbowały plamy oleju i innych płynów eksploatacyjnych. Strażacy prowadzili akcję ponad 1 godzinę i 40 minut. Na miejscu pracował także technik policyjny.

W tym czasie na obwodnicy i w Trzebnicy utworzyły się ogromne korki, które rozładowały się dopiero w godzinach wieczornych. Ponieważ poszkodowani doznali poważnych obrażeń ciała, sprawą wyjaśnienia przyczyn wypadku zajmie się policja pod nadzorem prokuratorskim.

Miejsce, w którym do obwodnicy włączają się dwie drogi, czyli skrzyżowanie na Marcinowo jest bardzo niebezpieczne. Przypomnijmy, że kilka lat temu na tym właśnie skrzyżowaniu zginął wiceburmistrz Żmigrodu Jan Pączka, w 2010 roku zginęło starsze małżeństwo z Dzierżoniowa, a także kobieta wracająca wraz z dziećmi z dożynek. Wcześniej zderzyły się też ciężarówka z busem, a kierowca i pasażer zostali dosłownie zmiażdżeni. Mimo, że na skrzyżowaniu udało się wybudować lewoskręt, to i tak w tym miejscu dochodzi do wypadków. Najlepszym rozwiązaniem byłoby wybudowanie wiaduktu nad obwodnicą, który w tym miejscu jest wręcz niezbędny.  [/hidepost]

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here