Stan wojenny w trzebnickiej Radzie Miejskiej

    128

    Niejednokrotnie opisywaliśmy skandaliczny sposób prowadzenia sesji przez menedżera kultury z trzebnickiego centrum kultury, który przedkłada lojalność wobec szefa – burmistrza nad ustawę o samorządzie gminnym. Tym razem Mateusz Stanisz popisał się także niewiedzą o najnowszej historii Polski.

    Podczas nadzwyczajnej sesji Rady Miejskiej we wtorek 30 września, szef opozycyjnego klubu Trzebnica Ponad Podziałami Jan Darowski zaprotestował przeciw traktowaniu radnych jak aktywistów, którzy gratyfikacje w postaci diety radnego otrzymują tylko za „przyklepanie” wcześniej przygotowanych w tajemnicy dokumentów. – Uważam, że taki sposób procedowania i prowadzenia prac samorządu jest po prostu skandaliczny. To przypomina mi czasy gorsze niż stan wojenny. W związku z czym, na taką sytuację my się godzić nie będziemy – powiedział Darowski, komentując dostarczenie radnym praktycznie kilka godzin przed sesją projektów uchwał, które, jak wynika z datowania, mają cztery dni.

    Więcej po zalogowaniu lub w wydaniu papierowym. [hidepost=0]

    Panie radny! Jak zwykle, bardzo, bardzo, bardzo pana ponosi. Jeżeli pan dzisiejsze czasy porównuje do czasów stanu wojennego, życzę panu zdrowia. Życzę zdrowia panu, bo myślę, że pamięć panu jednak już nie dopisuje – silił się na dowcip przewodniczący Stanisz. Przewodniczący jeszcze kilka razy podczas obrad „zrobił wytyk” opozycyjnemu radnemu, że nie pamięta, jednak nie dopuścił go do głosu.

    Tymczasem, sądząc po wieku obu samorządowców to Jan Darowski lepiej pamięta te czasy. Gdy w Polsce został wprowadzany stan wojenny, miał lat 17-18 i przygotowywał się do matury. Dlatego pewnie bardzo szybko dowiedział się, że dekret o stanie wojennym musieli podpisać nocą członkowie ówczesnej Rady Państwa: Bo garstka wyciągniętych nocą wystraszonych lub przekupionych staruszków była bardziej lojalna niż 460-osobowy sejm, który w tym czasie obradował i był jedynym organem uprawnionym do wydania dekretu. Szef klubu Trzebnica Ponad Podziałami, pamięta pewnie także, jak kolejne akty prawne przyjmował później w ekspresowym czasie bez czytania Sejm PRL.

    Nie pamięta tego przewodniczący Stanisz. I nie może pamiętać, bo miał 6-7 lat i niewiele rozumiał z otaczającej go wtedy rzeczywistości. I to mu wcale ujmy nie przynosi. Gorzej, że później, w szkole nie uważał na lekcji, bo dowiedziałby się, że wprowadzenie stanu wojennego miało zahamować rodzące się ruchy demokratyczne, i że w ostateczności zakończyło się upadkiem dyktatury.

     [/hidepost]

    ODPOWIEDŹ

    Please enter your comment!
    Please enter your name here