Jak pracowali prusiccy radni?

126

Od dwóch tygodni prezentujemy naszym Czytelnikom podsumowania kadencji radnych z poszczególnych gmin. Do tej pory zdradziliśmy już szczegóły pracy radnych z Zawoni i Wiszni Małej. dziś przyszedł czas na prusickich rajców. Być może zebrane przez nas informacje pomogą Państwu w podjęciu decyzji na kogo głosować w listopadowych wyborach do samorządu.

Podsumowując całą kadencję obecnej Rady Miasta i Gminy Prusice trzeba zwrócić uwagę na to, że sposób prowadzenia obrad w tej kadencji był zgoła inny niż w poprzedniej. Przypomnijmy, że poprzednim burmistrzem Prusic był Jana Hurkot. Jego współpraca z ówczesnymi radnymi nie układała się dobrze. Sesje zwoływane były bardzo często na godz. 8 rano i trwały kilka godzin. W wyborach w 2010 roku mieszkańcy wybrali na burmistrza Igora Bandrowicza, który od samego początku podkreślał, że zależy mu na współpracy z radnymi, jak podkreślał „dla dobra gminy”. Posiedzenia zaczęły wyglądać inaczej. Najpierw, przez 3 lata kadencji, odbywały się w Sali Ślubów w UMiG, potem kilka sesji odbyło się w Obiekcie Multifunkcyjnym, a ostatnio radni dyskutowali w nowych pomieszczeniach Multiteki. W porównaniu do ciasnych pomieszczeń na poddaszu urzędu (w których czasem prowadzono sesje w poprzedniej kadencji) lub do Sali Ślubów, w której są problemy z akustyką, warunki w jakich spotykają się radni znacznie się poprawiły.

Sesje pod okiem sołtysów

O tym, że w danym terminie odbędzie się sesja powiadamiani byli również sołtysi. To oni stanowili większość publiczności-obserwatorów podczas narad. Co ważne, w Prusicach podczas sesji udziela się głosu sołtysom, jeśli chcą o coś zapytać. A najczęściej interesują ich sprawy związane z drogami, odbiorem odpadów komunalnych, a także wycinką chwastów i odkrzaczaniem rowów.

Więcej w wydaniu papierowym lub po zalogowaniu się.

[hidepost=0]

Wszyscy się znają

Bywały takie posiedzenia RMiG, kiedy (zwłaszcza w Sali Ślubów) brakowało wolnych miejsc. Posiedzenia prusickich radnych są dość specyficzne: aby określić jakieś miejsce, w którym na przekład trzeba nawieźć tłucznia, radni i sołtysi rzadko kiedy podają nazwę ulicy, raczej wymieniają nazwisko osoby, która tam mieszka i wszyscy wiedzą dokładnie, o którym miejscu mowa. Wielu radnych i sołtysów zwraca się do siebie po imieniu.

Również w przerwach sesji trwają rozmowy… przy kawie lub herbacie, bo napoje są dla wszystkich gości, nie tylko dla radnych (!).

Komisje intensywnie pracowały

Rada Miasta i Gminy Prusice liczy w sumie 15 radnych. Na początku kadencji rajcy wybierali komisje, w których chcieli pracować. I tak, Komisja Budżetu, Budownictwa i Infrastruktury, spotykała się w sumie 62 razy podczas całej kadencji. Najczęściej na jej posiedzeniach nie stawiał się Sławomir Tomaszek (34 razy), Czesława Suchackiego nie było na 21 posiedzeniach, Wiesławy Anioł na 18, Zbigniewa Ziomka na 6, a najsumienniejszą radną tej komisji okazała się Anna Dyjak, która opuściła jedynie 4 posiedzenia.

Posiedzenia Komisji Spraw Społecznych odbywały się w sumie 57 razy. Aż 21 spotkań opuścił Robert Kawalec, po 10 Józef Gruchała i Wiesława Anioł, a Marian Radzik nieobecny był tylko 4 razy. Komisja Rolnictwa i Ochrony Środowiska obradowała łącznie 56 razy. I tym razem, niechlubnym rekordem nieobecności może się pochwalić Sławomir Tomaszek – nie było go aż na 30 posiedzeniach, na 24 nieobecny był Janusz Łesak, na 22 – Czesław Suchacki, na 15 – Jarosław Bąk, a najniższą absencją może się pochwalić Józef Gruchała.

Komisja Rewizyjna, która często nazywana jest nadkomisją, ponieważ rozpatruje skargi mieszkańców i ma funkcję kontrolą, spotykała się łącznie 30 razy. Podczas posiedzeń najczęściej nie było Janusza Łesaka – 14 razy, Zbigniewa Miszczuka – 9 razy, Wacława Bieniasa – 5 razy, Grzegorza Zająca – 2 razy, a Stanisława Leśniaka tylko jeden raz.

Rekordzista opuścił połowę sesji

Powyżej pokazaliśmy, jak radni pracowali w poszczególnych komisjach. Choć to właśnie na komisjach pada najwięcej pytań i pracownicy urzędów odpowiadają na najwięcej pytań radnych, to jednak obecność na sesjach Rady Miasta i Gminy daje realną władzę decydowania o tym, co dzieje się w gminie, bo to radni głosują na przykład o tym, czy przekażą pieniądze na dany cel. To właśnie z tego powodu tak ważna jest obecność podczas sesji. Jak dowiedzieliśmy się w biurze rady, do chwili obecnej odbyło się w sumie 79 sesji Rady Miasta i Gminy w Prusicach. Radny-rekordzista, był nieobecny aż na 39 posiedzeniach, czyli opuścił połowę sesji! Taką negatywną frekwencją może się chwalić Sławomir Tomaszek. Aż 20 posiedzeń opuścił Jarosław Bąk, po 17 Grzegorz Zając i Janusz Łesak, 16 sesji opuściła Wiesława Anioł, o jedną mniej – Czesław Suchacki, po 14 Zbigniew Miszczuk i Robert Kawalec, 9 – Józef Gruchała, 6 – przewodniczący rady Zbigniew Ziomek, po 4 byli nieobecni Stanisław Leśniak i Marian Radzik, na dwóch sesjach Wacław Bienias i Anna Dyjak, a  tylko 1 raz w ciągu całej kadencji nie był obecny na sesji Michał Syrnik

Interpelowali i pytali

Jak dowiedzieliśmy się w biurze rady, prusiccy radni interpelowali 6 razy, niektóre z interpelacji podpisywane były przez kilku radnych. Najczęściej, bo 6 razy z tej formy skorzystał Michał Syrnik, 5 razy Jarosław Bąk, po 4 razy Stanisław Leśniak, Robert Kawalec, Marian Radzik i Sławomir Tomaszek.

Jak się okazuje, radny który najczęściej chodził na sesję zadał także bardzo dużo pytań. Michał Syrnik stawiał pytania 20 razy i tylko Stanisław Leśniak zadał o 2 pytania więcej. Józef Gruchała pytał 16 razy, Grzegorz Zając 14 razy Wacław Bienias 11, a pozostali radni poniżej 10 razy. Warto zauważyć, że najmniejszą ilość pytań, bo tylko dwa, zadała Wiesława Anioł, a jeden raz pytanie zadawał Sławomir Tomaszek.

Prusiccy radni zwykle otrzymywali odpowiedzi na pytania od razu podczas sesji. Na większość zapytań odpowiadał sam burmistrz lub jego zastępczyni. Na pewno ułatwiało to pracę członkom rady, bo nie musieli tygodniami czekać na udzielenie informacji, jak to miało miejsce w innych gminach.

Podobnie jak w innych gminach, prusiccy radni otrzymują tak zwane diety, w zależności od tego jaką funkcję pełnią w radzie. I tak, uposażenie dla przewodniczącego Rady Miasta i Gminy wynosi 1324 zł, dla wiceprzewodniczących Rady, przewodniczących i wiceprzewodniczących stałych komisji – 650 zł, a dla radnych nie pełniących funkcji 520 zł miesięcznie. Poszczególni radni otrzymywali dietę miesięczną w wysokości: Wiesława Anioł – 650 zł, Jarosław Bąk –   650 zł, Wacław Bienias – 650 zł, Anna Dyjak –  650 zł, Józef Gruchała – 650 zł, Robert Kawalec –   650 zł, Stanisław Leśniak –   520 zł, Janusz Łesak – 650 zł, Zbigniew Miszczuk –  520 zł, Marian Radzik – 520 zł, Czesław Suchacki – 650 zł, Michał Syrnik – 520 zł, Sławomir Tomaszek – 520 zł, Grzegorz Zając – 650 zł, Zbigniew Ziomek – 1324,84 zł. Jak zatem nietrudno policzyć, utrzymanie Rady Miasta i Gminy kosztuje prusickich podatników miesięcznie blisko 10 tys. zł, rocznie 116 tys. zł, a przez 4 lata na diety radnych wydano 465 tys. zł. Czy było warto? Na to pytanie musi sam odpowiedzieć każdy mieszkaniec gminy, kiedy zastanowi się, czy wybrany przez niego radny dobrze reprezentował jego interesy. Warto zauważyć  jeszcze, że za nieobecności na komisjach i sesjach diety nie były potrącane

Radni o swoich sukcesach i porażkach

Zapytaliśmy kilku prusickich radnych: co udało im się zrobić dla swoich wyborców w tej kadencji, a czego nie wykonali.

Robert Kawalec: – Za wielki sukces uważam dokończenie kanalizacji i budowy oczyszczalni ścieków. Cieszy to tym bardziej,  że inwestycja była rozpoczęta w poprzedniej kadencji, co bardzo dobrze świadczy o władzach gminnych. Mimo zmian ważne inwestycje są realizowane. Sukcesem jest zmiana wizerunku Prusic – praktycznie nowy Rynek, Multiteka i PCF (Prusickie Centrum Fitness).  Wszystkie te inwestycje plus nowe świetlice wiejskie, to efekt współpracy radnych i burmistrza nie zawsze łatwej, ale przynoszącej efekty. Czego nie udało się zrealizować – to zagospodarowanie terenu przy ulicach Północnej i Południowej dla potrzeb dzieci, ale mam nadzieję że zostanie to zrealizowane w nadchodzącej kadencji. Ważne, żeby radni potrafili rozmawiać i znaleźć porozumienie.

Janusz Łesak: – Dzięki współpracy udało się na moim terenie wybudować świetlicę w Zakrzewie za 1,3 mln zł dla sołectw Zakrzewo i Raszowice. Przeprowadzono kapitalny remont świetlicy w Piotrkowicach za 760 tys. zł, obecnie boisko wielofunkcyjne w miejscowości Piotrowice za 560 tys. zł. Za 300 tys. zł powstała nowa droga od granic gminy do Aleksandrowic, jest nowa nawierzchnia od Skokowej przez Pększyn do Piotrkowic. Gmina wykonała remont w systemie 50/50 wspólnie z powiatem. Powstał również chodnik we wschodniej części Piotrkowic. Zrobiliśmy jeszcze inne drobne rzeczy, jak na przykład lustra czy wytyczenie przejść dla pieszych, a w tym roku organizowaliśmy także dożynki. To czego nie udało się zrobić to oczyszczalnia ścieków dla bloków w Zakrzewie, chodnik wzdłuż Raszowic i montaż lamp w Piotrkowicach, Raszowie i Zakrzewie.

Zbigniew Miszczuk: – Kadencja 2010-2014 w gminie Prusice istotnie różniła się od poprzedniej. Klub radnych, do którego należałem, nie miał większości, a zgłaszane przez nas wnioski do budżetu nie były realizowane. Pokazaliśmy jednak, że pomimo różnicy poglądów, dobre pomysły popieramy i nie negujemy słusznych społecznie inicjatyw. Jako dumny z możliwości reprezentowania mieszkańców Prusic radny, zawsze brałem czynny udział w pracach stałych komisji Rady oraz sesjach, starając się intensywnie i efektywnie wykorzystywać czas mijającej kadencji. Ubolewam jednak, że zainteresowanie społeczeństwa naszej gminy tym, co robią samorządowcy jest tak niewielkie.

Grzegorz Zając, mieszkający w Skokowej : – Podsumowując kończącą się kadencję wspólnie z Józefem Gruchałą cieszymy się przede wszystkim z gruntownej przebudowy ul. Żmigrodzkiej aż do Piotrowic, ważną choć nie dużą inwestycją jest ścieżka dla pieszych biegnąca od ul.Żmigrodzkiej w stronę przejazdu kolejowego. Na pewno dużym sukcesem jest też otwarcie przedszkola w Skokowej, wraz z drogą dojazdową. Udało się poprawić stan nawierzchni kilku mniejszych dróg. Nie udało się nam natomiast dokończyć w tej kadencji tematu chodników przez całą ul. Wrocławską i to co mnie osobiście boli najbardziej to fakt, że niedostatecznie zintegrowaliśmy mieszkańców naszej miejscowości.

[/hidepost]

Podczas kadencji odbyło się 79 sesji Rady Miasta i Gminy.Najwięcej sesji opuścił
Sławomir Tomaszek – 39.Michał Syrnik nieobecny był tylko na jednej sesji.Miesięcznie podatnicy płacą swoim przedstawicielom 9,7 tys. złotych.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here