Burmistrz nie chce chodników na wsiach?

322

W ubiegły piątek, w gabinecie starosty miało odbyć się spotkanie, na którym strony miały podpisać umowę i ogłosić przetarg. W ramach zadania, w dwóch sołectwach Koczurkach i Kuźniczysku miały zostać wybudowane chodniki. Inwestycja miała zostać zrealizowana przy drodze powiatowej, zatem Zarząd Dróg Powiatowych wystąpił z inicjatywą o wsparcie finansowe do burmistrza.

Partnerstwo na budowę chodników w każdej gminie wygląda tak samo: dopłacamy wójtom czy burmistrzom 50% do budowy, ponieważ jak twierdzi skarbnik powiatu, nie do końca zadaniem własnym powiatu jest budowa chodników. Naszym zadaniem jest utrzymanie dróg, na które dostajemy subwencję. Chodniki mają charakter komunalny, mają tworzyć przestrzeń społeczną i gminy czynnie powinny partycypować w kosztach ich budowy – wyjaśnia starosta.

W ramach zadania w Kuźniczysku powstałyby dwa chodniki: jeden z nich, o długości 104 metry, połączyłby dwa szkolne budynki. Chodnik w Koczurkach przebiegałby praktycznie przez całą miejscowość, zaczynałby się na wysokości kościoła i prowadził w kierunku Trzebnicy (jego długość wynosiłaby 660 metrów).

Burmistrz „zlecił” ale… się wycofał

O pomyśle i samej inwestycji już mogliśmy się dowiedzieć, przeglądając stronę internetową gminy Trzebnica, albo czytając… samorządową gazetkę. Burmistrz w towarzystwie pracowników fotografował się przy drodze powiatowej i zapowiadał realizację inwestycji. Czytając artykuł można było odnieść wrażenie, jakby to sam włodarz zlecał jednostce podległej starostwu, jakie zadania ma realizować!

Starosta stanowczo zdementował informacje, jakoby to burmistrz zlecił służbom powiatowym te zadania, bowiem… nie ma do tego prawa. Nie może bowiem zlecać zadań, które mogą być realizowane na mieniu powiatu (w tym przypadku drogi powiatowej), tak samo jak starosta nie może nakazać burmistrzowi realizacji gminnych zadań.

–  Wystąpiliśmy z inicjatywą. Zorganizowałem spotkanie, na które prosiłem o przybycie burmistrza i sołtysów. Jeden z nich zadzwonił, wyjaśnił, że nie może przybyć, ponieważ pilnie musi iść do lekarza. Podejrzewam, że to działania burmistrza, zabraniające mu przyjść. Na spotkaniu, na którym mają być rozstrzygane ważne sprawy dla mieszkańców sołectw, nie ma żadnego sołtysa, jest to co najmniej zastanawiające. Burmistrz zrobił tylko akcję propagandową, sfotografował się na naszej drodze i… nie przyszedł na spotkanie. Po raz kolejny dzieje się, tak jak zawsze… Ostatnia podobna sytuacja miała miejsce w przypadku budowy drogi w Nowym Dworze, która jest dojazdowa do szpitala. Zarząd  Powiatu chciał przyznać burmistrzowi dotację na remont tej drogi, ale Marek Długozima w odpowiedzi zażądał od powiatu uchwał, po czym…  nie wziął przydzielonej dotacji. Zamiast drogi wykonanej w technologii asfaltowej  utwardził ją tylko frezowiną. Potem opowiadał, że to przez przez powiat nie mógł wykonać inwestycji –wyjaśnia starosta.

Niepotrzebne uwagi

Sabina Misiak, dyrektorka Zarządu Dróg Powiatowych mówi, że prowadzone były konsultacje społeczne z sołtysami, dotyczące budowy chodników. Stworzono także plany na mapach do celów opiniodawczych, by poznać skalę inwestycji. Zadanie prowadzone byłoby bez zgłoszenia na budowę, ponieważ chodniki powstałyby w miejscu drogi gruntowej, po której teraz chodzą mieszkańcy. Przepisy prawa budowlanego stanowią, że jeśli pas drogowy nie wymaga zmiany, to wówczas nie musi być zgłoszenia o pozwolenie na budowę. I tutaj pojawił się zgrzyt.

Pan burmistrz wniósł uwagi, stwierdził, że nadal podtrzymuje wolę budowy, ale chce zmiany zadania z „przebudowy” na „budowę” chodników. Realizujemy chodniki z różnymi gminami i w podobnych przypadkach zgłaszamy zadanie jako przebudowę. Dzięki temu zaoszczędzamy czas i pieniądze. Taki wniosek powoduje, że cała procedura potrwa kilka miesięcy dłużej. Jeśli zmienilibyśmy nazwę zadania, to musielibyśmy zlecić wykonanie uprawnionej osobie pełnego projektu technicznego, wystąpić o uzgodnienia środowiskowe, lokalizację inwestycji celu publicznego. Koszty wykonania zadania by wzrosły i wydłużyłby się czas – zauważa Sabina Misiak.

Co z samą inwestycją? Starosta tłumaczy, że dojdzie do skutku, chociaż zapewne nie zostanie w pełni zrealizowana. W tym tygodniu powinien zostać ogłoszony przetarg. Według szacunkowych kosztów budowa chodników w obu miejscowościach wyniosłaby 280 tys. złotych. Tymczasem powiat ma zarezerwowane tylko 200 tys. Starosta Adach zapewnia, że powiat wykona chodniki we własnym zakresie, ale mieszkańcy będą musieli liczyć się z tym, że chodniki będzie miała tylko jedna połowa wioski, a druga już nie.

To sabotaż?

Starosta nie kryje rozgoryczenia i po raz kolejny zwraca uwagę na to, że burmistrz faworyzuje podmioty prywatne, kosztem zadań publicznych. Wymienia tu chociażby sprawę sprzedaży własnej działki (otrzymanej od PKP na cele statutowe), na potrzeby marketu, a w zamian powiatowi na sąsiedniej działce nakazuje budowę 300 miejsc parkingowych.

Chciałbym, aby burmistrz wykazywał taką samą determinację przy wydawaniu warunków zabudowy na mieniu publicznym, jaką wykazuje dla wydania warunków zabudowy dla pana Klisowskiego, z którym jest gdzieś w rodzinie zaprzyjaźniony. Albo też na jednej z sesji dla pana Trawińskiego, uchwalając plan i studium zagospodarowania przestrzennego. Przykro, że nie doszło między nami do ugody, o którą zabiegały  środowiska katolickie i nie tylko. Przychodził do mnie kilka razy ksiądz Krzysztof Bednarski, z prośbą o spotkanie, na którym byłby także i proboszcz. Burmistrz Długozima nie przyszedł. Odmówił, mówiąc że ze starostą nigdy się nie spotka. Takich prób spotkania było kilkanaście, ja na każde byłem chętny, a burmistrz za każdym razem odmawiał. Teraz, nie przychodząc na umówione spotkanie, po raz kolejny gmina sabotuje zadania publiczne. Wygląda na to, że sołtysom i burmistrzowi nie zależy na tej inwestycji. Prowadzą grę, której nie umiem rozszyfrować – dodaje Robert Adach.

Krótko

Próbujemy sprawę wyjaśnić. Sprawdzamy, dlaczego nikt z urzędników nie stawił się na spotkaniu u starosty, dlaczego nie było burmistrza. W sekretariacie tłumaczą, że burmistrz jest na spotkaniu i nie może rozmawiać, podobnie jak sekretarz. Zbigniew Zarzeczny, naczelnik wydziału inwestycyjno – technicznego odpowiada, że o sprawie nic nie wie, nie zajmuje się nią. Tłumaczy, że za pewne zadania odpowiada osobiście „tylko i wyłącznie” burmistrz. Na skrzynkę mailową burmistrza wysłaliśmy pytanie z prośbą o szybką odpowiedź, jednak beż żadnej reakcji ze strony urzędu.

Kiedy w piątek spotkaliśmy burmistrza, zadaliśmy mu pytanie: dlaczego nie stawił się w siedzibie starostwa, na podpisaniu umowy? Marek Długozima najpierw wyjaśnił, że tą sprawą zajmuje się… Zbigniew Zarzeczny, ale po chwili dodał:

Starosta przez 4 lata nic nie zrobił dla gminy Trzebnica, to niech chociaż wybuduje teraz chodniki.

– To kolejne kłamstwo i próba dyskredytacji mojej osoby. Przypomnę tylko, że jako powiat zbudowaliśmy oddział rehabilitacji przy szpitalu, SOR, czy halę sportową przy liceum. Teraz remontujemy drogę z Trzebnicy w kierunku Łoziny. Kończymy budowę wydziału komunikacji przy ul. Leśnej – odpowiada na zarzuty starosta.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here