Radni: – To jest zwykłe chamstwo i arogancja

118

Przy omawianiu zmian w budżecie radny Jan Darowski zapytał, dlaczego koszty przygotowania budynku na potrzeby szkoły muzycznej wzrosną o kolejne 292 tys. złotych.

–  Z konieczności zagospodarowania terenu wokół szkoły; głównie ta kwota zostanie przeznaczona na prace ziemne i utworzenie alejek – wyjaśniła skarbnik Barbara Krokowska. Dodała także, że trzeba było dostosować kwoty do tych z ostatniego przetargu na wyposażenie szkoły. Burmistrz uzupełnił wypowiedź, zapewniając, że otwarcie szkoły nastąpi 1 września, chociaż jeszcze jakiś czas po otwarciu będą prowadzone prace w parku przed budynkiem.

Czy to znaczy, że szkoła nie zostanie otwarta 1 września?– zapytał Janusz Szydłowski.

Gdyby pan mnie słuchał, toby pan wiedział, że będzie otwarta 1 września, a te prace w niczym nie zakłócą funkcjonowania szkoły. Ku pana niezadowoleniu – ocenił Marek Długozima.

Ja tylko pytam – uciął radny.

Bo radny zmienił nazwisko…

Dyskusja między nimi trwała nadal. Janusz Szydłowski zapytał o inne zadanie z tegorocznego budżetu. Chciał poznać, które z podwórek będzie niebawem remontowane. Włodarz wyjaśnił, że inwestycja będzie prowadzona na podwórku – …gdzie mieszka pan Janusz Pancerz, bo to jego inicjatywa i mieszkańców. Po chwili uzupełnił jednak swoją wypowiedź o konkretniejsze dane (chyba na wypadek, gdyby radni i słuchacze nie wiedzieli, gdzie mieszka radny Pancerz): – Będzie remontowane to podwórko od zaplecza restauracji Ratuszowa.

Janusz Szydłowski zapytał o plany remontu innych podwórek gminnych.

Jak pan zauważył… – zaczął burmistrz, ale w słowo wszedł mu radny Szydłowski stwierdzając, że „w tym temacie niczego nie zauważył„.

Widać jak pan chodzi po ulicach, jak pan wykazuje zainteresowanie – rozpoczął burmistrz. Potem jednak przeszedł do merytorycznej odpowiedzi:

Jak pan śledzi, to w budżecie obywatelskim wygrało zadanie dotyczące modernizacji jednego z podwórek. Obecnie jest robiona dokumentacja projektowa. Wcześniej porządkowane było chociażby podwórko przy ulicy Witosa i chociażby przy Daszyńskiego. Nawet było robione podwórko (wjazd) przy ul. Bochenka, tam gdzie pan się urodził i gdzie pan mieszkał – „rzutem na taśmę” przypomniał sobie włodarz.

Radny Szydłowski odpowiedział, że wcale się nie urodził na tym podwórku, ani tam nawet nie mieszkał. Marek Długozima nadal nie ustępował w przekonaniu, że radny ma coś wspólnego z tym podwórkiem.

To pana rodzice tam mieszkali – stwierdził ponownie pewny siebie burmistrz Długozima.

Szydłowski stwierdził, że znowu burmistrz się pomylił i wprowadza obecnych na sali w błąd.

Pan zmienił nazwisko, to ja już nie wiem, gdzie pan mieszkał – zakończył Długozima.

Jak pan nie ma stuprocentowej pewności, to proszę nie mówić – dopowiedział radny.

Cóż, dyskusja o zmianach w budżecie prowadzona była dość… swobodnie. Burmistrz zamiast skupić się na merytorycznej odpowiedzi, w pewnym momencie zaczął dzielić się swoimi przemyśleniami nad pracą radnego Szydłowskiego. Jaki to miało związek ze zmianami w budżecie? Do dziś nie wiemy, być może wie to przewodniczący Stanisz, bowiem ani razu nie przywołał burmistrza, by skupił się w swojej wypowiedzi nad bieżącymi inwestycjami. Gdy zapytaliśmy po sesji radnych z opozycji co o tym sądzą, zgodnie odpowiedzieli, że gdyby przewodniczący nie pracował w instytucji podległej gminie byłby niezależny, a tak, „każdy widzi, że je z reki burmistrzowi„.

Po chwili, burmistrz Długozima stwierdził, że „Janusz Szydłowski przez 4 lata nic nie zrobił dla gminy”.

Słowa „pan nic nie zrobił”, kieruje pan nie tylko do mnie i do pozostałych radnych opozycyjnych, ale także i do mieszkańców. To nic innego jak arogancja! – gwałtownie odpowiedział burmistrzowi radny.

Wy się skupiliście w tej kadencji na donoszeniu. Dysponuję tutaj materiałami, które będą udostępnione publicznie – powiedział burmistrz, podnosząc lekko plik dokumentów trzymanych przed sobą na biurku. I nadal, nieupominany przez przewodniczącego, kontynuował swoją wypowiedź.

Wy jako radni nic nie zrobiliście dla gminy Trzebnica, a to, że reprezentujecie mieszkańców, to nie oznacza, że oni się z wami utożsamiają. To czy są nadal z wami pokażą wybory! – powiedział radnym.

Dyskusję podsumował radny Zenon Janiak, który stwierdził, że burmistrz na sesji rozpoczął kampanię wyborczą. Okazało się jednak, że ta dyskusja o ocenie pracy opozycji nie była jedynym mocnym punktem obrad. Przy kolejnej uchwale znów doszło do nieprzyjemnej wymiany zdań. Radni głosowali za uchwałą utrzymującą w mocy opłatę za pobyt dziecka w przedszkolu (po przekroczeniu bezpłatnego pobytu), w wysokości 1 zł za każdą następną godzinę. Jan Darowski zapytał czy burmistrz rozważał obniżenie lub anulowanie tej kwoty (wzorem innych gmin, które oferują mieszkańcom bezpłatne korzystanie z przedszkoli). Marek Długozima odpowiedział, że w kwestii opłat nie spotkał się z krytyką ze strony mieszkańców. Dodał w późniejszej części dyskusji, że o tym iż stawki są dobrze przyjmowane może nawet wiedzieć radny Janiak, bowiem: prowadził swoje wnuczki do przedszkola i wie jakie były stawki, a jakie są.

Jaki to ma związek z wprowadzonymi stawkami?– zapytał radny Janiak.

To wolna dywagacja – stwierdził burmistrz.

To w takim razie głupia, bo pan dotyka mojej rodziny. Jakim prawem pan się odnosi do mojej rodziny na sesji? Ja sobie na takie rzeczy nie pozwolę! Takie „wycieczki” to można prywatnie. To jest zwykłe chamstwo – wykrzyczał wyraźnie zbulwersowany radny.

Uchwała przeszła, a kilka minut później przewodniczący zamknął obrady sesji.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here