Kapsuła czasu niebawem powróci na szczyt wieży

489

Prace archeologiczne w nawie bocznej kościoła prowadził Witold Waniek wraz z Łukaszem Królem – badaczom udało się zagłębić na poziom 10 do 40 centymetrów. Już na samym początku prac, w części zachodniej, przy dawnym bocznym wejściu do kościoła, archeolodzy natrafili na ludzkie kości, pochodzące ze zniszczonych grobów.

Nieustanna ingerencja człowieka w podłoże kościoła, na przestrzeni wieków, spowodowała że naruszono kilka grobów (co najmniej cztery) i szczątki wrzucono do jednej jamy. Jest to rzecz często spotykana podczas wykopalisk w kościołach i na cmentarzach, ponieważ z racji ograniczonego miejsca, nowych zmarłych chowano, wkopując się w starsze groby. Nie była to jedyna odkryta rzecz. Mieszkańcy Trzebnicy pamiętają zapewne płytę z piaskowca, widoczną w środkowej części nawy, która była wtopiona w posadzkę. Wiadomo było, że prowadzi do krypty, z której dodatkowo wychodziły jeszcze dwa okienka wentylacyjne na zewnętrzną część kościoła. Krypta była znana (jej rysunek zamieszczony był w publikacji pani profesor Ewy Łużynieckiej z roku 2002  „Architektura klasztorów cysterskich”), ale nie było wiadomo do końca, jaką kryje zawartość. Po podniesieniu ważącej kilkaset kilogramów płyty – przy nieocenionej pomocy panów z firmy Haras, remontujących klasztor – ukazały się schody osnute pajęczyną. Pierwszy do środka wszedł gospodarz obiektu – ks. Jerzy Olszówka. Okazało się ku zaskoczeniu wszystkich, że wnętrze jest puste i wysprzątane. Na ceglanej półce w części środkowej znajdowały się przybite dwie tabliczki trumienne z ołowiu z datą 1804 i 1778. Trzecią odkryto w zachodnim narożniku. Pochodziła ona także z końca XVIII wieku. Dodatkowo natrafiono na współczesny dren biegnący wzdłuż krypty. Dlaczego krypta była pusta i co robił w niej współczesny dren? Prawdopodobnie na początku wieku XX ekipa remontująca kościół weszła do środka i uprzątnęła resztki kości i trumien. Zostały one zamurowane właśnie w tej ceglanej półce, do której przybito tabliczki. Wykonano w niej sondaż, odkrywając  we wnętrzu liczne kości ludzkie oraz ogromną liczbę okuć trumiennych.  Wygląda na to, że krypta po uprzątnięciu przygotowana była na coś innego. Trudno obecnie powiedzieć na co. Wątpliwe jest raczej stwierdzenie, że na nowe pochówki, ponieważ w tym czasie zanikł już zwyczaj grzebania zmarłych w kościołach. Na razie pozostanie to zagadką – opisał nam moment odkrycia krypty trzebnicki archeolog Witold Waniek.

Co jeszcze udało się znaleźć w nawie bocznej? Kilka monet (feningi z lat 1900 – 1920), fragment ołowianego krzyżyka od różańca, cztery fragmenty płyt nagrobnych wykorzystanych wtórnie jako kafle podłogowe, kilka fragmentów ceramiki średniowiecznej oraz ceglane kafle z dawnej posadzki. Wszystkie znaleziska są poddawane konserwacji i opisowi.

W niedzielę, podczas uroczystej Mszy świętej prowadzonej przez ks. biskupa Andrzeja Siemieniewskiego poświęcono dokumenty przygotowane przez parafię i Urząd Miejski, które zostaną złożone do kapsuły czasu i złożone na szczycie remontowanej wieży. Kapsułę udało się odkryć niedawno, podczas prac remontowych na kościelnej wieży. W marcu, podczas wichur, które przeszły nad miastem, poryw wiatru uszkodził sygnaturkę. Spadający krzyż zniszczył fragment dachu, więc konieczne było przeprowadzenie remontu wieżyczki. Podczas prac konserwatorskich udało się odnaleźć kapsułę czasu, a w niej dokumenty mówiące o bazylice, pochodzące z XVIII i XIX wieku, „najmłodszy” dokument datowany jest na początek XX wieku. Oprócz nich w kapsule znalazły się także monety.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here