Pijacki rajd autobusem

946

Pod koniec ubiegłego tygodnia do Wrocławia przyjechał autokar, którym w niedzielę wieczorem miała wyruszyć wycieczka na zagraniczne wojaże. Zgodnie z przepisami, przez 24 godziny przed rozpoczęciem trasy dwaj kierowcy, którzy mieli prowadzić na zmianę w czasie podróży, powinni byli wypoczywać, a w żadnym wypadku nie siadać za kierownicą autobusu.

Tymczasem już w nocy z piątku na sobotę autobus pojawił się na trasie: jechał z Psar w kierunku Trzebnicy i to jak jechał.

[hidepost=0]

Szalony kierowca zjechał na lewy pas ruchu i  wszystkie pojazdy znajdujące się po drodze „spychał” na pobocze. Cztery osobówki znalazły się w rowie.

„Wycieczkę autokarową”  zatrzymało dopiero czołowe zderzenie z jadącym w kierunku Wrocławia tirem. Kierowca autobusu jeszcze próbował uciekać i na wstecznym biegu udało mu się przejechać ok. 200 metrów. Gdy zatrzymywała go policja, wjechał do przydrożnego rowu. Był na szczęście prawie pusty, bo… wiózł tylko jednego pasażera, również pijanego.

W wyniku karambolu obrażenia, na szczęście niegroźne,  odniosły trzy osoby – kierowcy ciężarówki i autobusu oraz pasażerka hundaya, jednego z samochodów „zepchniętych” do rowu. Pijany kierowca autobusu został uwięziony we wraku szoferki. Uwolnili go zabezpieczający miejsce wypadku strażacy, którzy za pomocą specjalistycznego sprzętu usunęli blachy zakleszczające nogę ofiary.

Jak na poinformował poinformował Piotr Dwojak, rzecznik prasowy KPP,  policjanci otrzymali zgłoszenie o pirackiej jeździe kierowcy autobusu ok. godz. 1.50. Na miejsce skierowany został natychmiast patrol. W Ligocie Pięknej zatrzymali kierowcę autokaru, 47-letniego mieszkańca województwa wielkopolskiego. Kierowca nie chciał poddać się testowi alkomatem. Badanie w szpitalu wykazało u niego prawie 3 promile alkoholu we krwi.

W autobusie był drugi kierowca i też pijany (2 prom. alkoholu). – Ten kierowca jednak spał w autobusie i z samym rajdem nie miał nic wspólnego. Po przesłuchaniu został zwolniony – wyjaśnił rzecznik.

Kierujący autobusem miał być przesłuchany po wytrzeźwieniu. – Nie przywieziono go do prokuratury, bo został zatrzymany na obserwacji w szpitalu – powiedział nam Tadeusz Tratkowski zastępca prokuratora rejonowego.

– To nie byli kierowcy, którzy mieli jechać z wycieczką – powiedział nam przedstawiciel poznańskiego biura podróży Funclub, do którego należy autokar. – Autobus zakończył trasę trzy dni przed rozpoczęciem nowej. W hotelu pod Wrocławiem miała się zmienić załoga. Z informacji, jakie uzyskałem z policji, nie wiadomo, kto siedział za kierownicą, bo nie miał dokumentów. Na pewno nie był to kierowca, który miał  jechać w niedzielę.

Zdaniem przedstawiciela, który nie chciał  podać nazwiska,  poprzednia załoga autobusu zostawiła w hotelowej recepcji dokumenty i kluczyki pojazdu. Dokumenty po wypadku odnalazła policja, ale w jaki sposób kluczyki zniknęły, będzie można ustalić po przesłuchaniu sprawcy. – Natomiast osoba, która spała w autobusie, to pracownik techniczny, odpowiedzialny za sprzątanie. Prawdopodobnie zasnął w autobusie wcześniej.

Przedstawiciel Funclubu zapewnił, że jeśli potwierdzą się jego podejrzenia co do tożsamości kierowcy, który po pijanemu prowadził autobus, zostanie on zwolniony dyscyplinarnie.

Tymczasem, prokuratura czeka na przesłuchanie pirata. Dopiero wtedy będzie mogła postawić mu zarzut i wnioskować do sądu o ewentualny areszt.

[/hidepost]

1 KOMENTARZ

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here