Tajemnice na temat finansów Panoramy Trzebnickiej

196

Próbując rozwikłać tę zagadkę, zastanawiamy się, czy była pracownica Urzędu Miejskiego, a obecnie p.o. dyrektora TCKiS chce może pobić w tym względzie swojego szefa, burmistrza Marka Długozimę, który – stosując różne sztuczki w interpretacji przepisów – przez ponad rok nie ujawniał ile kosztuje wyprodukowanie jednego wydania Panoramy. Gdy został ukarany grzywną przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze, przekazał część informacji na temat wydatków, ale nie wszystkie, bo dalej ukrywał koszty związane z płacami. Skapitulował dopiero, gdy dowiedział się, że sprawa trafi do sądu.

[hidepost=0]

Teraz sytuacja wygląda niemal identycznie. Inne tylko, co podejrzewamy, mogą okazać się kwoty. Wtedy – pod koniec 2011 roku – wydanie jednej edycji biuletynu kosztowało podatnika ok. 9,5 tys. zł. Od tego można odjąć 2222 zł wpływów za reklamy. A teraz?

26 maja tego roku, redaktor naczelny NOWej gazety trzebnickiej zwrócił się do dyrektorki Pawlaczek z pisemnym wnioskiem o informacje dotyczące kosztów wydania jednego (majowego) numeru pisma. W sumie 13 pytań dotyczących kosztów poszczególnych etapów produkcji, ilości pracowników oraz dochodów za przyjęte w tym dniu ogłoszenia. Dwa kolejne choć dotyczyły danych księgowych, również nie wymagały „wysiłku intelektualnego”. Pytanie brzmiało: Dlaczego, mimo zakazów przyjęto reklamy podmiotów prywatnych oraz kto (z imienia i nazwiska), mimo negatywnej opinii RIO, podjął decyzję o przyjmowaniu reklam?

Odpowiedzi na pytania są proste i trzebnicka placówka je zna, co więcej posiada przecież faktury za druk itp. Dlaczego więc ukrywa informacje?

Po 14 dniach (maksymalny ustawowy termin na udzielenie odpowiedzi) zamiast odpowiedzi pani dyrektor przysłała – wzorem wcześniejszych działań burmistrza – wezwanie… do:  wskazania szczególnie istotnego interesu publicznego w uzyskaniu przedmiotowych informacji, ponieważ żądane dane stanowią informację publiczną przetworzoną.

– To skandal, jak można uznać, że proste informacje wymagają przetwarzania. Chyba ktoś nie rozumie co znaczy przetwarzanie danych i wytwarzanie informacji przetworzonej – mówi nam Daniel Długosz i przypomina – co stwierdził Naczelny Sąd Administracyjny, a co również „było przerabiane” w korespondencji z burmistrzem – że to nie wnioskodawca ma wykazać interes publiczny, a podmiot zobowiązany do udzielenia informacji ma udowodnić, że takiego interesu nie ma. Dlatego też redaktor naczelny wezwał p.o. dyrektor do zaprzestania naruszenia prawa.

Po 14 dniach, czyli 26 czerwca (miesiąc po złożeniu zapytań) dyr. Agnieszka Pawlaczek odpisała, że… nie może na pytania odpowiedzieć w ciągu czternastu dni, ze względu na wielość zadanych pytań i ich szeroki zakres. Jednocześnie zobowiązała się, że wnioskowane informacje (…) przekazane zostaną w terminie nie dłuższym niż dwa miesiące od dnia złożenia wniosku, czyli do 26 lipca. Słowem nie wspomniała o wezwaniu i już nie twierdziła, że informacja jest przetworzona.

Zamiast rzeczowych odpowiedzi, 28 lipca do redakcji listonosz przyniósł grubą kopertę listu poleconego z dwoma pismami. W pierwszym p.o. dyrektora wycofuje się z obietnicy: w piśmie z dnia 25.06 wskazano, że Pana wniosek o udostępnienie informacji publicznej (…) zostanie rozpatrzony (…). Oznaczało to, że w ww. terminie organ dokona oceny wniosku i załatwi sprawę, co nie musiało być jednoznaczne z uwzględnieniem wniosku i udostępnieniem żądanych danych.

Drugie pismo to już pięciostronicowa administracyjna odmowa udzielenia odpowiedzi na każde pytanie! Od tej decyzji redaktor naczelny NOWej złożył odwołanie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Historia powtarza się niemal dokładnie. Teraz można się tylko zastanowić, czy dyrektorka Pawlaczek przed kolegium ma jakieś inne argumenty niż te, które kiedyś składał burmistrz, a które SKO odrzuciło w całości i czy podda się postanowieniu SKO od razu, czy poczeka na wyrok sądu?

Wypada tylko zapytać, czy tak ma wyglądać przejrzystość i transparentność finansów w jednostkach podległych gminie Trzebnica? Co takiego chce ukryć p.o. dyrektora Pawlaczek? I wreszcie, czy osoba, która ukrywa informacje o finansach publicznych powinna piastować taką funkcję?

 

Mateusz Stanisz (przewodniczący Rady Miejskiej Trzebnicy): –  To jest pytanie do wydawcy. Pewnie będzie chciał się ustosunkować do decyzji RIO, bo napisał odwołanie od niej. Nie znam treści odwołania i do momentu uzyskania informacji z obydwu stron nie będę się wypowiadał w tej sprawie.

Jan Darowski (szef opozycyjnego klubu Trzebnica ponad Podziałami): – Nie znam korespondencji NOWej gazety trzebnickiej z wydawcą Panoramy Trzebnickiej, ale myślę, że ta odmowa wpisuje się w schemat nieudzielania informacji o piśmie wydawanym za publiczne pieniądze. Opozycja tą sprawą interesowała się wcześniej. Zwołaliśmy sesję nadzwyczajną Rady Miejskiej, której jednym z tematów były sprawy związane z wydawaniem biuletynu w kontekście stanowiska RIO w tej sprawie.  P.o. dyrektora na sesję nawet nie przyszła, a burmistrz wstrzymał się z wypowiedzią do czasu rozstrzygnięcia. Rozstrzygnięcie RIO już jest i to ostateczne. Dla nas sytuacja jest jasna, izba wypowiedziała się jednoznacznie, że nie można przyjmować płatnych, ani bezpłatnych ogłoszeń od podmiotów prywatnych, nie można też z biuletynu informacyjnego robić propagandy politycznej i przedstawiać opozycji w negatywnym świetle, a przy wydawaniu pisma muszą być zachowane procedury ustawy o zamówieniach publicznych. To powinien być wyłącznie biuletyn informacyjny gminy, a nie pismo propagandowe czy polityczne.

[/hidepost]

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here