Samochody blokują przejazd drogą

106

Z prośbą o interwencję napisał do nas mieszkaniec wsi Wilczyn (dane osobowe do wiadomości redakcji), który zwrócił uwagę na dość poważny problem. Nasz Czytelnik napisał tak: „W Wilczynie znajduje się Ośrodek Wypoczynkowy PRODUS. W lecie, a  szczególnie w weekendy jest problem z przejechaniem drogą powiatową prowadzącą od ośrodka w kierunku drogi wojewódzkiej 342. Ludzie z okolic zjeżdżają masowo nad jezioro. Na terenie znajduje się niewielki parking, mieszczący zaledwie kilka aut. Z tego powodu większość  samochodów ustawionych po obu stronach drogi na odcinku ok. 1 km uniemożliwia przejazd innym, w szczególności w przypadku mijania się dwóch pojazdów.  Skutkiem takiej sytuacji są porysowane samochody. Również w tym miejscu nie ma chodnika dla pieszych, co stanowi kolejne zagrożenie potrąceniami dla ludzi spacerujących pomiędzy zaparkowanymi na drodze autami. Jestem mieszkańcem Wilczyna i zaobserwowałem, że sytuacja z roku na rok jest w tym miejscu coraz gorsza. Coraz więcej stłuczek  i uszkodzeń samochodów. Mam pytanie w związku z powyższym: Czy nie można tego zmienić np. nakazać właścicielom ośrodka wybudowania na jego terenie większych parkingów? Przecież zastawiona autami droga nie jest drogą prywatną ośrodka, tylko drogą powiatową ogólnie dostępną?”.

Więcej w wydaniu papierowym lub po zalogowaniu się.

[hidepost=0] Aby potwierdzić, czy na drodze rzeczywiście dochodziło do kolizji i otarć samochodów, zapytaliśmy Iwonę Mazur, oficera prasowego KPP w Trzebnicy, czy policjanci otrzymywali takie zgłoszenia. – Oficjalnych zawiadomień nie było. Dzielnicowy z Obornik Śl. potwierdza, że faktycznie na drodze jest dość ciasno – mówi policjantka i dodaje, że raczej składnia się ku twierdzeniu, że to piesi przechodząc obok samochodów mogą odginać lusterka, bądź niechcący rysować karoserie. – Na fragmentach drogi ustawione są znaki zakazu parkowania i kierowcy powinni ich przestrzegać. W czasie wakacji, kiedy prowadzone są akcje mające na celu zwiększenie bezpieczeństwa w miejscach wypoczynku, jak chociażby „Bezpieczne Wakacje”, oborniccy policjanci bardzo często są „zadaniowani”, aby patrolowali również okolice kąpieliska w Wilczynie. Poza tym, kiedy tylko mamy siły wsparcia z Wrocławia, patrole odwiedzają również inne kąpieliska w okolicy, na przykład w Pęgowie – mówi Iwona Mazur.

Kierownik Ośrodka PRODUS Mieczysław Paścisz mówi, że problem z parkowaniem pojawia się w weekendy:

Ludzie lubią do nas przyjeżdżać, bo mamy dużo atrakcji, a cena wejściówki jest bardzo atrakcyjna. Przy ładnej pogodzie, pod koniec dnia widzimy „na kasie”, że sprzedaliśmy około 500-600 biletów – mówi kierownik i dodaje, że klienci, którzy przyjeżdżają do domków zostawiają samochody tuż przy nich, a w ośrodku jest dodatkowy, płatny parking (5 zł na cały dzień) na około 40-50 miejsc. Dla chętnych otwierana jest brama i samochody wpuszczane są na teren ośrodka. Opłata jest konieczna, bo jak tłumaczy kierownik teren musi być sprzątany. To jednak nie wystarcza, bo jeśli przyjmiemy, że każdym autem przyjeżdżają 2-3 osoby, to do ośrodka może zjechać nawet 200-300 samochodów.

Jakiś czas temu musieliśmy wezwać beczkowóz, żeby wywiózł szambo i był problem z wjechaniem. Sami wielokrotnie prosiliśmy policjantów o interwencję. Dzwoniłem, żeby radiowóz chociaż się przejechał, żeby tych policjantów było widać. Przecież nie chcemy, żeby nasi klienci płacili mandaty, ale już sam widok policjantów myślę, że powstrzymałby niektórych kierowców przed parkowaniem na zakazie. Chociaż tu już nawet nie chodzi o samo parkowanie, ale o to, że niektórzy pędzą tu samochodami, pomimo że jest ograniczenie prędkości. Okoliczni mieszkańcy przychodzą do nas na piechotę, inni parkują kilkadziesiąt czy nawet kilkaset metrów od ośrodka i też muszą dojść na nogach. A kierowcy gnają jak szaleni. Przez jakiś czas kierowcy zwalniali, bo na jezdni, na wysokości recepcji były progi zwalniające. W zimie jednak, podczas odśnieżania, część elementów została zerwana, a druga rozmontowana – przypomina kierownik ośrodka.

Kiedy przyjechaliśmy na kąpielisko, samochody ustawione były po obu stronach drogi, niektórzy zaparkowali kawałek w lesie, a płatny parking przy ośrodku był zajęty do ostatniego miejsca. Mimo, że kierowcy starali się stanąć jak najdalej od linii jezdni, to i tak przejazd był bardzo wąski. Kiedy rozmawialiśmy z kierownikiem, akurat drogą przejeżdżała maszyna rolnicza.

Dzisiaj to nic, ale kilka dni temu przejeżdżał tędy kombajn. Stał i stał, chyba ponad godzinę to trwało. Był bardzo szeroki i zablokował się. Zrobił się straszny korek i nie mógł ani w przód pojechać, ani cofnąć – opowiadał kierownik ośrodka.

Czy jest jakieś sensowne wyjście z tej wydawałoby się, patowej sytuacji: z jednej strony są ludzie, którzy chcą miło spędzić czas i odpocząć w taki sposób jak lubią, z drugiej strony są właściciele ośrodka, którzy zarabiają na gościach, a z trzeciej mieszkańcy Wilczyna, którzy chcieliby wygodnie i bez stresu dostać się do swoich domów. Wydaje się, że więcej miejsc parkingowych na terenie ośrodka mogłoby poprawić sytuację, a kierowcy powinni po prostu zostawiać swoje samochody „z głową”. [/hidepost]

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here