Impreza w stylu retro

216

Już po raz drugi w Skansenie zorganizowano Piknik Borówkowy. Podobnie jak podczas pierwszej edycji impreza przyciągnęła tłumy, nie tylko mieszkańców gminy Prusice, ale także z ościennych gmin, a nawet gości z całego województwa. Niektórzy przyjeżdżali na rowerach inni samochodami, a jeszcze inni starymi ciągnikami rolniczymi i motorami pamiętającymi „głęboki” PRL. Goście, którzy przyjechali do Borówka po raz drugi zauważali różnice i zmiany, które w ciągu 12 miesięcy tu zaszły. Pojawiło się więcej eksponatów, a Skansen zyskał również nowych mieszkańców – przesympatyczne kozy.

Więcej w wydaniu papierowym lub po zalogowaniu się.

[hidepost=0]

Początek imprezy zaplanowano na godz. 14, do tej pory wszystko było już gotowe i dopięte „na ostatni guzik”. Podobnie jak w roku ubiegłym, mocnym akcentem rozpoczynającym zabawę był przejazd korowodu starych pojazdów. Wśród nich były: traktory, którymi przyjechali członkowie Retrotraktora, motocykle Klubu Miłośników Jednośladów PRL, a także popularny „ogórek”, którym przyjechali członkowie Koła Łowieckiego „Bażant” z Oławy. W klimat doskonale wpasowali się miejscowi samorządowcy, a także Włodzimierz Chlebosz, członek zarządu województwa dolnośląskiego – wszyscy z wielką radością przewieźli się traktorami i na wozach.

Po przejażdżce, na miejscu czekały już kolejne atrakcje. Były stoiska lokalnych twórców: swoje prace sprzedawała Lucyna Pawlak, artystka z Osolina. Na pikniku można było również kupić obrazy Anny Pękalskiej, a także ręcznie robione lalki-szmacianki. Wielką atrakcją były wspomniane już wcześniej kózki, które chętnie dawały się pogłaskać. „Na bosaka` można było pochodzić po różnych materiałach na ścieżce zmysłów, a także poznać okoliczną przyrodę na tablicach edukacyjnych. Dla najmłodszych uczestników zabawy przewidziano także możliwość spalenia kalorii na dmuchanym zamku, a chętni próbowali swoich sił w chodzeniu i akrobacjach na taśmie. Maluchy mogły wziąć udział w konkursie plastycznym, a także skorzystać z malowania twarzy.

Kto miał ochotę na ciasto okraszone świeżymi borówkami mógł spróbować kilku rodzajów wypieków przygotowanych przez panie z zespołu. Nie zabrakło oczywiście grilowanych specjałów, a także grochówki i bigosu z prawdziwej, wojskowej kuchni polowej.

Biesiadnikom czas umilały zaproszone zespoły ludowe: Wojcieszowianki, Radośni, Fudżijanki, Malwy z Kuraszkowa, Dyszel, a także miejscowi: Strupinianie i Trzy Dęby z Borówka. – W naszej gminie chyba jeszcze nie było takiego wielkiego przeglądu zespołów ludowych – podkreślał Czesław Suchacki, sołtys Borówka i główny organizator przedsięwzięcia. Muzycy za to chwalili bardzo organizację i poczęstunek, który specjalnie dla nich został przygotowany w Chacie Borówce.

Dla chętnych zawodników przygotowano dowcipny trójbój: cięcie bala na czas, rzut gumofilcem do beczki i piłkę na trzech nogach. Jak się okazało, bezkonkurencyjni byli ojciec i syn: Czesław i Roman Grzywaczowie. Podczas imprezy wybrano również Miss Retro Pojazdów. Najbardziej atrakcyjna okazała się… maszyna Zbigniewa Tyczki z Kałowic (kilka tygodni temu pisaliśmy o wyczynie pana Zbigniewa – traktorem wybrał się nad morze!).

Punktem kulminacyjnym wieczoru było uruchomienie młockarni, która po 30 latach powróciła do Borówka. – Korzystał z niej poprzedni sołtys Borówka, pan Stanisław Chmielewski. Została zakupiona przez wspólnotę sąsiadów, którzy wypożyczali ją sobie w czasie żniw. Odrestaurowaliśmy ją i działa. Warmianka MSC6A została wyprodukowana w 1959 roku i przez lata służyła okolicznym rolnikom. Bardzo dziękuję Julkowi Leśniakowi, który przekazał nam ją – mówi Czesław Suchacki. I choć gwiazdą pokazu była stara maszyna, to trzeba przyznać, że przy pomocy aktorów z Borówka, zrobiła wielkie show. – Chłopaki z Retro Traktora trochę nam pomogli. Gościnnie zasilali młockarnię pasem transmisyjnym… i poszło. Stworzyliśmy widowisko, które nazwaliśmy: „Jadźka, pomóc Ci? NIE! No to Ci pomogę!”, a w role  dawnych chłopów wcielili się aktorzy z Borówka: Anna Pater, Agnieszka Półbrat, Stanisław Chmielewski, Łukasz Wójtowicz i ja – mówi Czesław Suchacki.

Po prezentacji dawnej sztuki młócenia, na scenie wystąpił zespół Kuśnierz, a zabawa trwała do białego rana.

Bardzo dziękuję wszystkim, którzy nas wsparli: mieszkańcom Borówka, okolicznych sołectw, sołtysom, zaprzyjaźnionemu Retro Traktorowi, zespołom ludowym, sponsorom, burmistrzowi i władzom naszej gminy. Miło nam było, że zawitali do nas również burmistrzowie Obornik Śląskich. Dziękuję też Włodzimierzowi Chleboszowi, Ryszardowi Czerwińskiemu, dyrektorowi DODR-u, moim szefom: Grzegorzowi Wojciechowskiemu, Stanisławowi Walkowiakowi i Arturowi Terłowskiemu. W imieniu swoim i wszystkich mieszkańców wielkie dzięki dla każdego, kto pomógł nam w organizacji imprezy, ale podziękowania składam również tym, którzy do nas przyjechali i byli z nami, bo to jest dla nas siłą napędową do działania. Gdyby nie pomoc innych, nie mielibyśmy w tej chwili już aż 600 eksponatów! – dodaje Czesław Suchacki. [/hidepost]

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here