Nowosielczanie nie chcą do miasta

103

Najbardziej burzliwy przebieg miało spotkanie w świetlicy wiejskiej w Lubnowie, sołectwie, do którego należą Nowosielce. To właśnie inicjatywa, upór i umiejętność przekonywania mieszkańca Nowosielc Tadeusza Gołębiewicza doprowadziły do tego, że Rada Miejska Obornik Śląskich podjęła uchwałę o przeprowadzeniu konsultacji społecznych w sprawie przyłączenia do miasta oddalonego o blisko 3,5 km przysiółka, a przy okazji leżącej „po drodze” Kolonii Golędzinów.

[hidepost=0]

Konsultacje przeprowadzono we wszystkich „zainteresowanych” miejscowościach: Obornikach Śląskich, Lubnowie, Golędzinowie i Jarach, które leżą w bezpośrednim sąsiedztwie. Obszar jaki miały być przyłączany ma powierzchnię 180 ha (130 – Nowosielce i 50 ha – Kolonia Golędzinów, zameldowanych jest  48 osób  w Nowosielcach i 49 w Jarach. Wniosek o przyłączenie podpisało 35 mieszkańców.

Projektodawca przyłączenia miejscowości Tadeusz Gołębiewicz powiedział, że pomysł ma genezę sięgającą 1984 roku, kiedy to planowano między miastem a Nowosielcami wybudować osiedle bloków mieszkalnych. Wtedy koncepcja upadła, bo nastąpiło załamanie gospodarcze. Obecnie – zdaniem pomysłodawcy – zmiana administracyjna granic wymusiłaby podobny rozwój infrastruktury. Jego zdaniem, gdy przysiółek uzyska status osiedla miejskiego, wzrośnie osadnictwo, a to spowoduje zwiększenie inwestycji w infrastrukturę. Niestety, tej teoriii nie potwierdza podany na zebraniu przykład pobliskich Ciecholowic, które od ponad dwudziestu lat są w granicach miasta, ale żadnych inwestycji: drogowych, kanalizacyjnych, gazowych czy energetycznych do tej pory nie doczekały się.

Jak poinformowała prowadząca spotkanie kierownik wydziału architektury Urzędu Miejskiego Aneta Łochońska-Czerkas, zmiana granic miasta wiązałaby się m.in. z: koniecznością zmiany adresów wszystkich nieruchomości, a więc i dokumentów, w tym dowodów osobistych i praw jazdy – osób zameldowanych na tym terenie; wprowadzenia nowych danych w rejestrze ewidencji gruntów i księgach wieczystych, a to naraziłoby to gminę na koszty w wysokości ok. 200 tys. złotych. Poza tym przedsiębiorcy, stowarzyszenia i fundacje obecnie mające siedziby na terenach wiejskich, po włączeniu w struktury miejskie, nie będą mogły ubiegać się o fundusze europejskie przeznaczone na rozwój wsi. Włączenie ograniczyłoby również możliwość hodowli zwierząt. Za to grunty rolne będące w granicach miasta, a przeznaczone w planie zagospodarowania na cele nierolnicze, z mocy prawa nie podlegają konieczności wyłączenia tych gruntów z produkcji rolnej.

Podczas zebrania okazało się, że Tadeusz Gołębiewicz ma bardzo wielki wpływ na decyzje Rady Miejskiej dotyczące Nowosielc: udało mu się przekonać radnych do nadania ulicom przysiółka nazw, których jednak nie akceptują właściciele posesji znajdujących się przy tych ulicach.

Na konsultacje w Lubnowie przyszło zaledwie 31 osób na 488 uprawnionych; za przyłączeniem do miasta było 8 osób, przeciwko 23. W Golędzinowie (378 uprawnionych) na spotkanie przyszły 22 osoby – 21 było przeciw połączeniu, a jedna osoba oddała głos nieważny Jeszcze mniejsze zainteresowanie konsultacjami było w pozostałych miejscach: Oborniki Śl. – przybyło 16 (7254 uprawnionych) – 5 za, 11 przeciw; Jary – obecnych 9 (95 uprawnionych) – 1 za, 8 przeciw.

[/hidepost]

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here