Występy w I lidze są bardzo dużą szansą na pokazanie się

    43

     Czy trudno było osiągnąć ten historyczny sukces? Czy szansa pracy w I lidze wywiera dodatkowe emocje? Między innymi na te pytania odpowiedział nam pierwszy w historii powiatu trzebnickiego trener, który poprowadzi swój zespół na poziomie I-ligowym.

    NOWa: – W imieniu kibiców piłkarskich z całego powiatu gratuluję Panu awansu do I ligi. Czy to był trudny cel do osiągnięcia?

    Ireneusz Mamrot: – Dziękuję bardzo za gratulacje. Ten cel był bardzo trudny do osiągnięcia, zawłaszcza, że na początku sezonu uzyskaliśmy znaczącą przewagę nad rywalami i byliśmy w komfortowej sytuacji. Późnej niestety trafił nam się słabszy okres i kontrkandydaci do awansu zbliżyli się do nas. Ostatecznie jednak wszystko poukładało się po naszej myśli i cel osiągnęliśmy na 3 kolejki przed zakończeniem sezonu. Cały sezon jednak był bardzo ciężki dla nas wszystkich, bo przecież towarzyszyła nam wielka presja, a sami zawodnicy musieli wykazać się niesamowitą silą fizyczną i walką na boisku.

    NOWa: – W Chrobrym Głogów pracuje pan już 3,5 roku i w tym czasie „wskoczył” Pan z zespołem dwie ligi wyżej. Jest Pan pierwszym trenerem w historii głogowskiego klubu, który osiągnął takie sukcesy. Podobno zyskał Pan nowy przydomek Ireneusz „Awans” Mamrot?

    IM:  – Rzeczywiście był taki moment podczas fety na głogowskim Rynku, kiedy spiker mnie wyczytywał (śmiech). Fajne są momenty radości, ale te 3,5 roku były bardzo wymagające. Po awansie do II ligi zachodniej, jako beniaminek prezentowaliśmy się nie najlepiej i gdzieś pojawiały się głosy, aby rozwiązać ze mną kontrakt. Włodarze klubu jednak to przetrzymali i pozwolili mi dalej budować drużynę. Udało mi się stworzyć bardzo dobry zespół, który dzięki niezwykle ciężkiej pracy doszedł do I ligi. Nie ukrywam, że cieszę się niezmiernie z tego sukcesu Chrobrego i z tego,  że moja skromna osoba miała w tym wszystkim swój udział. Zapisaliśmy się w historii klubu wyjątkowy sposób i tego już nam nikt nie zabierze.

    NOWa: – – Co dla samego szkoleniowca oznacza praca na zapleczu ekstraklasy. Większe stadiony, transmisje telewizyjne „na żywo”. Czy to wszystko wywiera u Pana dodatkowe emocje?

    IM: – Nie odczuwam jakiś specjalnych emocji, ale trzeba zaznaczyć, że jest to już ostatnia furtka do najwyższej klasy rozgrywkowej  w Polsce. Na pewno II liga nie cieszyła się aż tak wielkim medialnym zainteresowaniem, chociaż na głogowskim stadionie zawsze zasiada duża ilość kibiców. Występy w I lidze są bardzo dużą szansą na pokazanie się, zaprezentowanie się  chociażby w telewizji Orange Sport, gdzie sam wielokrotnie mecze oglądałem. Na pewno w tej klasie rozgrywkowej będą większe stadiony z lepszymi murawami. Teraz przyjdzie nam rywalizować z takimi klubami jak: Widzew Łódź, Arka Gdynia, GKS Katowice, czy derbowe pojedynki z Miedzią Legnica i Zagłębiem Lubin, a trzeba przyznać, że takie mecze będą cieszyć się wielkim zainteresowaniem.

    NOWa: – Nie tak dawno na stadionie w Trzebnicy Pana zespól rywalizował w meczu towarzyskim z Piastem Gliwice. Jak się Pan czuł na macierzystym stadionie?

    IM: – Chciałbym podziękować trzebnickim kibicom, którzy przybyli na ten mecz i czułem, że nas wspierali. Pomimo mało komfortowego terminu (środa, godz. 11-  przyp. red.) mecz ten cieszył się wielkim zainteresowaniem, a kibice po naszych golach reagowali żywiołowo. Polonię reprezentowałem jako zawodnik, a później w roli trenera wywalczyliśmy awans do IV, a następnie do III ligi.  Widać, że trzebniccy kibice te sukcesy cały czas pamiętają i to jest budujące. Podczas pracy w Polonii przeżyłem również radosne chwile, których nigdy nie zapomnę. Oczywiście trzebnickim piłkarzom cały czas kibicuję i śledzę ich poczynania w rozgrywkach.

    NOWa: – Pewnie słyszał Pan już, że w Polonii doszło do zmiany trenera. Teraz trzebniczanie będą rywalizować pod wodzą Sławomira Kołodzieja. Czy to była dobra decyzja klubowych włodarzy?

    IM: – Uważam, ze to jest optymalna decyzja i lepszej klub nie mógł podjąć, bo Sławek pracował ze mną w  Głogowie i szkoda, że wtedy nie pozostał w tym klubie. Wiem, że ma potężną wiedzę piłkarską i dla mnie jest wielkim talentem trenerskim. Na pewno poprawi drużynę pod względem taktycznym, jak i mentalnym. Będzie wymagającym trenerem, ale jednocześnie sprawiedliwym, a to w tym fachu jest bardzo ważne. Sławek jest bezpośrednią osobą, nie uprawia dyplomacji tylko mówi o tym „co jest”, w konkretny sposób. Niewątpliwie trudne zadanie przed nim, ale z jego zaangażowaniem III liga w Trzebnicy powinna się utrzymać. Życzę Sławkowi samych sukcesów w pracy trenerskiej, bo ma ku temu wszelkie możliwości.

    NOWa: – A czego można Panu życzyć w nowym sezonie 2014/2015 w I lidze?

    IM: – Przede wszystkim realizacji celu, jakim jest utrzymanie się na tym poziomie ligowym na kolejny rok, albo i dłużej. Drugim życzeniem jest utrzymanie zdrowia moich zawodników z poprzedniego sezonu, kiedy praktycznie nie odczuliśmy żadnych poważniejszych kontuzji. Jeśli zdrowie nam dopisze, to wówczas będzie nam łatwiej zrealizować cel.

    NOWa: – No to tego Panu i całej drużynie życzę w imieniu kibiców piłkarskich z powiatu trzebnickiego.

    IM: – Dziękuję serdecznie i pozdrawiam Fanów futbolu z całego powiatu, jak i Czytelników NOWej gazety.

    ODPOWIEDŹ

    Please enter your comment!
    Please enter your name here