Kontrowersje po tragedii

84

Tragiczne wydarzenia sprzed ponad tygodnia, kiedy to na basenie utonął trzydziestokilkuletni mężczyzna wywołały falę krytyki pod adresem zarządcy basenu i dyrektorki OSiR-u Aleksandry Durkalec-Rzepki.

Ratujący nie byli pijani

Głos zabrali również rodzice jednego z mężczyzn, który brał udział w akcji ratunkowej (imiona i nazwisko do wiadomości redakcji). Nie zgadzają się z wypowiedzią dyrektorki OSiR-u: – Osoby, które udzielały pomocy nie były pod wpływem alkoholu, potwierdza to miejscowa policja, która była na miejscu zdarzenia. Nie byli oni również z grupą, z którą przybyła osoba tonąca. Bulwersujący jest również fakt, że osoby, które wyciągnęły zwłoki nie otrzymały pomocy psychologicznej. Co ciekawe na drugi dzień basen był otwarty, choć wcześniej były w nim zwłoki – mówi oborniczanin i dodaje: – „Pijaństwo” na terenie Ośrodka Sportu i Rekreacji oraz basenu to sprawa codzienna. Wielokrotnie byliśmy świadkami spożywania alkoholu na terenie pływalni w godzinach otwarcia.

Więcej przeczytasz w wydaniu papierowym lub po zalogowaniu się.

[hidepost=0]
Zgłaszaliśmy to między innymi ratownikowi, a w odpowiedzi usłyszeliśmy, że nie mają na to wpływu. W takim razie jaki sens ma wywieszanie zakazów wnoszenia i spożywania alkoholu na terenie basenu?
– pyta mężczyzna i wskazuje, że również na terenie hali sportowej przebywają pijane osoby. – Dzieje się to  za przyzwoleniem pracownika ochrony, który nie reaguje i twierdzi, że w ogóle nie widzi, żeby były pijane: zataczały się mają w rękach piwo, używały wulgarnych słów. Ochroniarz natomiast śmiał się z tego. Możemy więc domniemywać, że pił razem z nimi. Fakt ten zgłosiliśmy na komisariacie w Obornikach Śląskich. Następnego dnia chciałem powiadomić o tym dyrektorkę OSiR-u, ale pod jej nieobecność miała zająć się tym osoba zastępująca ją. Oddźwięk był taki, że mój syn, który następnego dnia poszedł do OSiR-u usłyszał od pracownika, „że przychodzi ojciec i robi zadymy” – mówi mężczyzna i pyta, po co są zatrudniane osoby do ochrony obiektów, opłacane z podatków mieszkańców Obornik Śląskich, kiedy ich praca nie ma nic wspólnego z ich obowiązkami, bo nie mogą chodzić nocą i ich sprawdzać.

Jako mieszkańcy Obornik Śląskich chcielibyśmy, aby takie zdarzenia nie miały już nigdy miejsca, a ludzie pracujących na rzecz społeczeństwa wypełniali swoje obowiązki  sumiennie i rzetelnie – dodaje

Alkohol na obiektach jest problemem, ale walczymy z nim

Aleksandra Durkalec-Rzepka tłumaczy, gdzie pojawia się problem: – W naszym hotelu oraz w pokojach gościnnych w budynku hali sportowej od 2 lat mieszkają pracownicy firm remontowo – budowlanych. Dzięki temu ośrodek ma środki na funkcjonowanie. Pracownicy OSiR-u nie mają wpływu na sposób spędzania przez nich czasu wolnego. Zwracamy im uwagę, ale nie możemy w stu procentach wyeliminować sytuacji, kiedy piją alkohol. Kilkakrotnie prosiliśmy o interwencję policji. Być może właśnie wynajmujący u nas pokój pracownik był pod wpływem alkoholu – mówi dyrektorka i potwierdza, że piwo można również kupić w punkcie gastronomicznym (do godz. 18), który znajduje się przy basenie, ale od strony ulicy. – Nie jesteśmy w stanie upilnować czy ktoś wchodzi na basen z piwem w plecaku, bo nie przeprowadzamy rewizji, nie mamy do tego uprawnień. Po zauważeniu, że na basenie pity jest alkohol, ratownicy zwracają mu uwagę, a jeśli to nie skutkuje, to wzywamy policję – odpowiada dyrektor.

Henryk Laur, kierownik basenu zapewnia, że chowanie sprzętu i kół ratunkowych jest zgodne z procedurami: – Pozostawienie ich byłoby zaproszeniem do kradzieży i nocnych kąpieli. Zdarzało się, że kiedy rano otwieraliśmy obiekt to okazywało się, że chuligani powrzucali różne rzeczy do basenu.

Obiekt był dobrze zabezpieczony

Dyrektorka OSiR-u uważa, że basen po zamknięciu jest dobrze zabezpieczony: – Cały teren jest ogrodzony. Po godz. 18 na terenie mogą przebywać tylko osoby, które biorą udział w różnych przedsięwzięciach organizowanych przez Stowarzyszenie „Olimp” i nikt inny.

– Po zamknięciu basenu ratownicy muszą sprawdzić, czy nic nie znajduje się w wodzie. Podpisują protokół z imienia i nazwiska. Policjanci po przyjeździe na miejsce tuż po tragedii  właśnie poprosili o ten dokument- dodaje Henryk Laur, a dyrektor dodaje, że obiekty 3 razy w nocy „patroluje” stróż, a nie ochroniarz. – Ludzie często mylą te pojęcia: ochroniarz ma przy sobie pewien sprzęt, a stróż jedynie może sprawdzić co się dzieje i powiadomić policję.

Policjanci sprawdzają i interweniują

Iwona Mazur, oficer prasowy KPP podaje, że w tym roku policjanci otrzymali jedno zgłoszenie, 4 lipca, że na basenie głośno gra muzyka. – Innych zgłoszeń nie było. Po telefonie zawsze wysyłani są  policjanci. Kiedy mają dużo pracy, a patrol akurat jest zajęty, to po zakończeniu jednej sprawy jadą interweniować na kolejne zdarzenie. Zwłaszcza podczas wakacji podjeżdżają na basen po zamknięciu i sprawdzają, czy ktoś tam jest – zaznacza Iwona Mazur. [/hidepost]

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here