Z niewolnika nie ma pracownika…

162

NOWa: – Polonii Trzebnica udało się „fuksem „utrzymać w trzeciej lidzie. Jak przyjąłeś tę decyzję jako trener?

 

Sławomir Kołodziej: – Na pewno reakcja była pozytywna, ponieważ zawsze lepiej grać w trzeciej niż w czwartej lidze. W ogóle jest tendencja, aby grać w jak najwyższej lidze. Ale jeżeli chodzi o przygotowania do sezonu, to tak samo byśmy się przygotowywali do trzeciej, jak i do czwartej ligi. Na pewno niewiele to u nas zmienia, aczkolwiek jeśli chodzi o zawodników,  to większym zainteresowaniem cieszy się trzecia niż czwarta liga.

 

NOWa: – Nawiązując do zawodników, to trzeba przyznać, że dość dużo ubyło ich wam, bo aż sześciu.

 

S. K. – W tej chwili rozstaliśmy się z kilkoma zawodnikami. Głównie z powodów sportowych. Ja uznałem, że ci piłkarze nie są w stanie nam pomóc w trzeciej lidze. Przyglądałem się trochę jako zawodnik, bo grałem już w tej drużynie, więc było mi trochę łatwiej to ocenić po sezonie. Co pół roku w każdym klubie część zawodników odchodzi, część przychodzi. Ja oczywiście biorę za to odpowiedzialność jako trener. Niektórzy piłkarze sami odeszli, np. Adrian Bergier. W klubie wychodzimy z założenia, że „z niewolnika nie ma pracownika”, więc jeżeli ktoś chce odejść, to nikomu nie możemy tego utrudniać.

 

NOWa: – Czy są już nowi piłkarze na ich miejsce?

S. K.  – Na pewno rozmawiamy z kilkoma graczami. Wiadomo, że my nie jesteśmy bardzo bogatym klubem, więc nie możemy mieć zawodników jakich chcemy. Będziemy pozyskiwać takich piłkarzy, którzy dostosują się do „filozofii gry” naszej drużyny. W piątek były testy i nie ukrywam, że rozmawiamy z kilkoma zawodnikami. Zobaczymy jak to się potoczy. Na pewno ktoś do nas dołączy.

 

NOWa: – W tej chwili doszkalasz się i robisz kurs trenerski?

S. K. – Tak. Jestem teraz na kursie zintegrowanym UEFA B; oczywiście wybieram się też na UEFA A i zobaczymy jak to dalej się potoczy.

 

NOWa: – Czy masz jakiegoś trenera, którego uważasz za wzór do naśladowania, którego podpatrujesz?

 S. K. – Nie będę ukrywał, że najwięcej się nauczyłem od Irka Mamrota, także na pewno Irek mi dużo pomógł. Prowadził mnie jako zawodnika, więc mogłem spisywać wszystkie treningi, które prowadził, aby móc w przyszłości je wykorzystać. Później na podstawie tych treningów różnych trenerów, ale najwięcej Irka Mamrota, bo jeśli chodzi o warsztat, to ze wszystkich trenerów, którzy mnie prowadzili on miał największy. Zawsze jak coś robi, to angażuje się w to w stu procentach. Na pewno jednak to nie będzie na zasadzie kopiuj – wklej. Uważam, że każdy trener powinien mieć swoją wizję gry, a nie będąc zawodowym klubem musimy się czasem też dostosować do zawodników. To są moje pierwsze kroki w tym zawodzie, więc będę się starał narzucić graczom swoją wizję, jednocześnie dostosowując się do ich umiejętności.

 

NOWa: – Jaka jest ta twoja wizja? Na co będziesz kładł największy nacisk jako trener?

S. K. – Jeżeli chodzi o filozofię gry zespołu, który będę prowadził, to wywiesiłem informację dla piłkarzy na tablicy, otrzymał ją też zarząd klubu, jeszcze przed jakimikolwiek rozmowami na temat prowadzenia drużyny i ja na pewno będę to wdrażał. Jest to długotrwały etap, ale na my na pewno nie będziemy grać jakąś długą piłką. Będziemy się starali utrzymać jak najdłużej przy piłce, wymieniać dużą ilość podań po ziemi i bazować na szkoleniu technicznym, na dużej ilości krótkich podań i ataku pozycyjnym, bo to jest najtrudniejsza sztuka nie tylko w Polsce, ale i na świecie.

 

NOWa: – Nie wszystko też od trenera zależy…

 

S. K. – Tak, ale trener  ma bardzo duży wpływ na zespół. Wiadomo, że pewnych rzeczy się nie przeskoczy, ale reprezentację Hiszpanii większość trenerów by mogła prowadzić, ponieważ jeżeli ma się takich piłkarzy, to jest trochę inaczej. Dla mnie najważniejsze, abym widział postęp piłkarzy. Chcę widzieć, że ci chłopcy łapią to, co chcę im przekazać i rozwijają się, bo nie ukrywam, że będzie dużo nowych graczy w drużynie. Większość skończyła wiek juniora młodszego i wziąłem ich do pierwszego zespołu. Teraz mam miesiąc czasu na to, aby zobaczyć jak oni wyglądają.

 

NOWa: – Dajesz im szansę na wykazanie się?

S. K. – No tak. Uważam, że w Polsce jest taka tendencja,  iż nikt nie patrzy na tych młodych chłopców. Każdy chce od razu mieć wyniki. My tu nie mamy w klubie wielkiego ciśnienia. O awans się raczej bić nie będziemy, jeżeli będę widział, że ktoś na to zasługuje, to na pewno będzie grał. Przed sezonem założyliśmy sobie, aby jednak inwestować w miejscowych graczy i w miarę możliwości na nich stawiać.

 

NOWa: – A jakie są twoje plany na najbliższy czas?

S. K. – Ja tam za daleko w przyszłość nigdy nie wybiegam. Moim głównym planem na ten sezon jest nauczenie chłopców grać taką piłkę, jaką ja oczekuję. Na pewno będę kładł duży nacisk na wyszkolenie taktyczne. Nie ukrywam, że w seniorach kładzie się duży nacisk na taktykę. Chcę by te podstawy mieli, bo jak komuś się uda i pójdzie do innego klubu, a nie będzie miał podstaw, to trener takiego zawodnika już nie weźmie. Chcę ich nauczyć grać dołem i utrzymywać się przy piłce, a także wyszkolić ich taktycznie. To są moje najbliższe cele, które chcę osiągnąć. Nie mam na to, dużo czasu, ale będę się starał.

 

Dziękuję za rozmowę!

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here