Nocna tragedia na basenie

813

Obornicki basen czynny jest już od pewnego czasu. Codziennie jednak zamykany jest o godzinie 18, a o to, aby nikt niepożądany nie dostał się na teren kąpieliska podczas nieobecności ratowników dba dozorca. Po zamknięciu nikogo nie powinno być na terenie obiektu.

W nocy z piątku na sobotę o godzinie 22.50 zostałam poinformowana o tym, że jest zdarzenie na basenie. Przez cały okres wakacyjny trzymam telefon przy łóżko – mówi Aleksandra Durkalec-Rzepka, dyrektorka Ośrodka Sportu i Rekreacji w Obornikach Śląskich, któremu podlega basen miejski.

Więcej przeczytasz w wydaniu papierowym lub po zalogowaniu się.

[hidepost=0] -Kiedy tylko dowiedziałam się o zdarzeniu, to szybko się ubrałam, nawet nie wiem w co i pojechałam z mężem na basen. Jak dotarłam na miejsce, to już były trzy jednostki straży, policja, nasz dozorca i pani z recepcji. Z relacji świadków, z którymi rozmawiałam wynika, że trzy pijane osoby weszły na basen i również mężczyzna, który się utopił też był najprawdopodobniej pod wpływem alkoholu, bo pozostałe osoby twierdziły, że „wskoczył do basenu, bo mówił, że szybciej wytrzeźwieje”. Kiedy długo nie wypływał, dwóch mężczyzn wskoczyło za nim, wyciągnęło go, ale nawet szybka akcja reanimacyjna nic nie pomogła. Ratujący także wcześniej pili alkohol, ale dzięki Bogu, nic im się nie stało -mówi Aleksandra Durkalec-Rzepka i zapewnia:

Obiekt był oczywiście zamknięty, wisiała czerwona flaga. Była noc, nikt nie powinien wtedy wchodzić na basen. Przeżyliśmy to zdarzenie bardzo mocno. Żaden zarządca nie chciałby, żeby na jego obiekcie wydarzyła się taka tragedia. Wiem, że ten mężczyzna to młody człowiek, miał 32 lata, troje dzieci i całe życie przed sobą. Rozmawiałem na ten temat z policjantami, sygnalizowałam im, że zdarzają się takie pojedyncze przypadki, gdy ktoś w nocy nielegalnie przedostaje się na basen, ale policjanci odpowiadali mi: „co możemy zrobić, nawet jak przyjedziemy to się pochowają i za chwilę wskoczą do wody”. Nawet w niedzielę dozorca zauważył, że osoby przebywają w wodzie, prosił ich o wyjście, ale odpowiedzieli, że i tak nie wyjdą. Nawet wezwana na interwencję policja nic nie pomogła – rozkłada ręce Aleksandra Durkalec-Rzepka.

Dyrektorka w rozmowie z nami przyznaje, że monitoring na tym obiekcie wzmocniłby bezpieczeństwo, jednak ośrodka nie stać na przeprowadzenie tej inwestycji. Może w przyszłym roku, gdy prawdopodobnie zacznie się modernizacja tego obiektu, będzie można pomyśleć o zainstalowaniu kamer. Zwykle basenu w nocy pilnuje stróż, albo dozorca:

Nie pozwalam mu wchodzić na obiekt, chodzi wkoło, bo nie mogę pozwolić na to, żeby ktoś go wrzucił do wody. Jeśli kogoś zauważy, to krzyczy żeby wyszedł z basenu, bo inaczej wezwie policję. Zazwyczaj ci co wskoczyli, mają w nosie takie uwagi, jak tylko policja odjedzie, to często przeskakują z powrotem. Praktycznie radiowóz musiałby stać przed obiektem przez całą noc, żeby nie dochodziło do podobnych wydarzeń.

Dyrektorkę zapytaliśmy o to, czy dozorca, który tej nocy patrolował obiekt znajdował się pod wpływem alkoholu (otrzymaliśmy takie nieoficjalne informacje).

To nieprawda, my zwracamy bardzo na to uwagę. Taka sytuacja nie może mieć miejsca, bo na naszych obiektach za dużo się dzieje: dwa campingi, hotel, pokoje gościnne; cały czas jest ruch. Jeśli takie sytuacje miałyby miejsce, to groziłoby to dyscyplinarnym zwolnieniem z pracy. 

Dariusz Zajączkowski, rzecznik prasowy KP PSP mówi, że pierwsi na miejsce dotarli strażacy z OSP Oborniki Śląskie.Kiedy nasza jednostka dojechała na basen, strażacy z Obornik Śląskich udzielali już pomocy leżącemu na pomoście mężczyźnie: najpierw defibrylatorem, potem prowadzili akcję reanimacyjną poprzez masaż serca. Kiedy na miejsce dojechał zespół pogotowia ratunkowego pomogliśmy w wejściu na teren basenu. Musieliśmy przeciąć kłódkę, która zamykała bramę. Kiedy tylko lekarz dotarł do mężczyzny, sam przeprowadził akcję reanimacyjną. Niestety, po jej zakończeniu stwierdził zgon mężczyzny. Dalsze czynności na obiekcie prowadzone były już pod nadzorem policji i prokuratora.

– Dyżurny policji otrzymał zgłoszenie o godz.22.45 – podaje Iwona Mazur, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Trzebnicy. – Z naszych ustaleń wynika, że kiedy zapadł już zmrok grupa 4 osób, najprawdopodobniej przeskoczyła przez płot ogradzający basen. Wiemy, że jeden z mężczyzn utopił się. W chwili obecnej nie możemy stwierdzić czy był pod wpływem alkoholu, bo to okaże się podczas sekcji zwłok. Na pewno jednak osoba, która powiadomiła policję o zdarzeniu była trzeźwa – mówi Iwona Mazur i dodaje, że mężczyzna, który stracił życie feralnego dnia miał 32 lata, był mieszkańcem powiatu trzebnickiego i tylko czasowo przebywał w Obornikach Śląskich.

Leszek Wojtyła, prokurator rejonowy trzebnickiej prokuratury potwierdza, że prowadzone jest śledztwo: W tej chwili nie mogę nic więcej powiedzieć. Prokuratura i policja prowadzą swoje czynności, wyjaśniające okoliczności tej sprawy. [/hidepost]

2 KOMENTARZY

  1. W wypowiedzi Pani Aleksandry Drukalec zgadza sie tylko jedno:
    Męszczyzna utonoł na basenie.
    czy był pijany ?????????????????????? tego nie wiemy więc tak nietwierdzmy
    – całareszta to bzdura w plotkach jest więcej prawdy.
    – dlaczego publikuje się takie niepotwierdzone informacje przez które to ktoś jest stawiany w złym świetle mam na myśli osobę która utonęła i osobę która ratowała.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here