Kto i dlaczego ukrywa dane o kosztach?

110

O niejasnościach wokół wydawania gminnej gazety jest ostatnio bardzo głośno. Najpierw Regionalna Izba Obrachunkowa przedstawiła swoje stanowisko, w którym stwierdziła jednoznacznie, że gminne biuletyny nie mogą przyjmować płatnych reklam i ogłoszeń. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Wydawanie gazet, to nie zadanie gminy. Gmina powinna się skupić na budowie dróg, kanalizacji, czy dbaniu o oświatę. Tymczasem w Trzebnicy władza jakby nic sobie z tego nie robi i nadal wydając gazetę przyjmuje płatne reklamy i ogłoszenia, chociaż już od dawna wiadomo, że jest to nielegalne.

Wrocławskie RIO przeprowadziło też kontrolę w trzebnickim ośrodku kultury i wskazało szereg nieprawidłowości i uchybień. Gmina złożyła zażalenie na wystąpienie pokontrolne. Jak nas poinformowała Lucyna Hanus, prezes RIO we Wrocławiu, kolegium już zajmowało się zażaleniem gminy i 9 lipca zostanie wydane postanowienie w tej sprawie. Dodajmy, że decyzja będzie ostateczna.

Aspekt prawny to jednak nie wszystko. Nadużycia i absurdalność, przy wydawaniu Panoramy Trzebnickiej dostrzegły też media ogólnopolskie. Gazeta Wyborcza pisała: „Panorama Trzebnicka” to czasopismo wydawane przez Trzebnickie Centrum Sportu i Rekreacji. Oficjalnie to „dwutygodnik samorządowy Gminy Trzebnica”, wystarczy go jednak przekartkować, by zauważyć, że samorząd pojmowany jest bardzo dosłownie. Przykładowo na 64 stronach wydania z 16 maja można przeczytać 12 wypowiedzi burmistrza Marka Długozimy ilustrowanych 14 jego zdjęciami. Na drugiej stronie zamieszczony jest tekst Długozimy pod hasłem „subiektywnym okiem gospodarza”, a obok niego listy mieszkańców. „To dzięki Panu Burmistrzowi i jego radnym mamy dzisiaj piękny stadion, którego murawy zazdroszczą nam nawet kluby ekstraklasowe” – napisał Janusz Musiał, który po peanach dla równowagi zaproponował włodarzowi „umiar w eksponowaniu Pańskiej wiary i ścisłych związków z Kościołem katolickim”. (…) O tygodnik zapytaliśmy burmistrza Długozimę, który jednak odmówił rozmowy. – Proszę kontaktować się z redaktorem naczelnym – powiedział. Jest nim Agnieszka Pruszkowska-Jarosz. Nie chciała z nami rozmawiać ani ona, ani nikt z TCKiS – dwukrotnie kazano nam zadzwonić kolejnego dnia. Ani trzebnicki magistrat, ani centrum kultury nie odpowiedziało również na pytania zadane drogą e-mailową.(…) Eksperci przyznają, że mnożące się miejskie gazety są problemem dla komercyjnych wydawców. – Samorządowa prasa narusza zasady konkurencji: nie musi dbać o finanse, zabierając reklamodawców gazetom prywatnym i powodując ich upadek. A w gminnej prasie niemożliwa jest kontrola władzy, która jest najważniejszym zadaniem mediów – ocenia Adam Płoszka z obserwatorium mediów Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Tygodnik Powszechny w artykule pt. „Tysiąc trybun ludu” pisze wprost, że owe gazety samorządowe uaktywniają się przed wyborami. Udają gazety niszcząc te prawdziwe. Co więcej „mają być dla mieszkańców, są dla władzy„. Dziennikarz Przemysław Wilczyński, który porównywał wydawanie gazet samorządowych w różnych częściach Polski, z nieskrywanym sarkazmem zauważa, że: Rekordzistą Polski może się okazać burmistrz Marek Długozima. W prowadzonej przez samorząd „Panoramie Trzebnickiej” naliczono kiedyś jego 28 „główek”. W wydaniu kwietniowym jest ich ledwie 13. W najróżniejszych odsłonach. Burmistrz proreligijny: z palemką, podczas wielkanocnego kiermaszu; promodernizacyjny: z sołtyską na remontowanej drodze w Taczowie Małym; prospołeczny: w świetlicy; protaneczny: podczas jubileuszowego turnieju tańca; prosportowy: na otwarciu Mistrzostw Przyszłej Gwiazdy Judo („Mistrzostwa Przyszłej Gwiazdy Judo uważam za otwarte” – mówi pod zdjęciem burmistrz Długozima).”

W dalszej części wypowiada się również wieloletni prezes Stowarzyszenia Gazet Lokalnych Dominik Księski: – Gazeta samorządowa to odpowiednik dawnej „Trybuny Ludu”. Jak burmistrz, urzędnik czy radny (…) może jednocześnie działać jako polityk i opisywać tę swoją działalność w prasie?

– Zadaniem samorządu w ogóle nie powinna być działalność medialna – mówi Wojciech Pelowski, wicenaczelny „Gazety Wyborczej Wrocław”. – Czy jeśli gmina chce coś zbudować, zakłada własną firmę budowlaną? Nie: zleca prace komuś innemu. Podobnie powinno być z działalnością autopromocyjną.

Dziennikarz próbował namówić też burmistrza Długozimę, by spotkać się z nim i redaktorem naczelnym NOWej. Niestety burmistrz nie zgodził się na spotkanie. Redaktor zapytał więc:

– „Panorama”, podobnie jak wiele innych gazet samorządowych, uprawia nachalną propagandę sukcesu.

– To nie jest pytanie, to stwierdzenie. I oczywiście ma pan do niego prawo – odpowiedział burmistrz.

– Jaki jest nakład „Panoramy”?

– Jest dostosowany do potrzeb czytelników, którzy chętnie czytają „Panoramę”.

– Lokalne media podają, że nakład jest zbliżony do liczby mieszkańców.

– Jest to informacja nieprawdziwa, powielana przez lokalny tygodnik (redaktor naczelna, do której wysłał mnie burmistrz po „informację prawdziwą”, nie odebrała, mimo wielu próśb, telefonu – PW).

– Czy gazeta samorządowa powinna mieć prawo przyjmowania reklam?

– Przepisy prawa tego nie zabraniają – odpowiedział na koniec burmistrz Długozima.

Ile zatem wynosi nakład samorządowej gazety i czy faktycznie lokalne media podawały nieprawdę? Otóż to sama „Panorama” podaje, że jej nakład to 15 tys. egzemplarzy, a w okresie świątecznym wydrukowano nawet 20 tys. mieszkańców. Czy to dużo?

 

Kto i dlaczego ukrywa dane?

Zważywszy, że cała gmina Trzebnica, łącznie z niemowlakami, liczy około 23 tys. mieszkańców, a wszystkich domostw jest około 5 tys., to jasno widać, że taki nakład gazety powoduje, że do każdego domu powinno dotrzeć od 3 do 4 gazet! Wydaje się więc, że jest to marnotrawienie publicznych pieniędzy.

Jeszcze ciekawiej wygląda sprawa kosztów wydawania tej gazety. Na ostatniej sesji radni próbowali uzyskać te informacje od burmistrza Długozimy. Ten jednak zasłonił się osobą pełniącą obowiązki dyrektora TCKiS, której na sesji oczywiście nie było. Kosztów nie znał, albo może nie chciał podać również zatrudniony w TCKiS przewodniczący rady Mateusz Stanisz, choć wydaje się, że raczej i on, i burmistrz doskonale wiedzą ile kosztuje wydawanie gminnej gazety. A jeśli nie wiedzą, to tym gorzej dla budżetu gminy, bo to może oznaczać, że nikt nie kontroluje ile pieniędzy wydaje się na ten cel.

25 maja również nasza redakcja wystąpiła z wnioskiem do p.o. dyrektor TCKiS o ujawnienie kosztów wydawania jednego numeru. Początkowo od Agnieszki Pawlaczek otrzymaliśmy pismo informujące nas, że żądana informacja jest informacją przetworzoną, i że musimy wykazać szczególny interes publiczny. Jednak w żaden sposób nie wykazała i nie uzasadniła takiej interpretacji mimo, że był to jej obowiązek. Oczywiście natychmiast wezwaliśmy ją do usunięcia skutków naruszenia prawa. Po kolejnych dniach otrzymaliśmy pismo, że owszem informacje zostaną nam udzielone, ale dopiero za dwa miesiące, choć w piśmie podane termin trzymiesięczny. Gdy wskazaliśmy, że błędnie policzono dni, przysłano poprawkę. Kiedy zatem TCKiS ujawni nam ile publicznych pieniędzy wydaje się na funkcjonowanie samorządowej gazety? Z pisma wynika, że informacja przekazana nam zostanie dopiero 26 lipca!

Dlaczego zarówno burmistrz, jak i przewodniczący rady oraz p.o. dyrektora nie chcą bez zbędnej zwłoki udzielić rzeczowej odpowiedzi? Możemy się tylko domyślać. Niestety wydaje się, że wydatki na ten cel, ze zdrowym rozsądkiem mają nie wiele wspólnego, nie mówiąc o gospodarności. Liczy się tylko końcowy efekt, czyli „propaganda za wszelką cenę”. Szkoda tylko, że potem brakuje pieniędzy na pomoce naukowe w przedszkolach czy szkołach i rodzice dzieci, na zebraniach, są co rusz proszeni o składki na, a to zakup bloków, a to kartek itp. Niczym nieuzasadniony i  tak duży nakład samorządowej gazety nie jest podparty żadnymi zasadami rynkowymi. Gazeta przynosi straty, którymi jednak nikt się nie przejmuje.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here