Pochówek musi być godny i z szacunkiem

176

Pan Mieczysław zmarł 30 maja. Wcześniej dość długo chorował, leczył się w szpitalach, miał zabiegi chirurgiczne, ale jego śmierć przyszła niespodziewanie, ponieważ lekarze twierdzili, że jego stan zdrowia się poprawia.

W ciągu pół roku to był już piąty pogrzeb w naszej rodzinie – mówi żona zmarłego, pani Czesława i dodaje, że dla jej bliskich był to bardzo trudny czas.

Kondukt przeciskał się między grobami

Nie spodziewaliśmy się, że sprawy się tak potoczą, myśleliśmy, że mąż wyzdrowieje i wróci do domu. Kiedy zmarł i musieliśmy organizować uroczystości pogrzebowe. Zarządcą naszego cmentarza parafialnego jest firma Calla państwa Filcków. Zarządca nie musiał nam wytyczać miejsca pochówku, bo zdecydowaliśmy, że mąż zostanie pochowany w miejscu, gdzie już ponad 20 lat wcześniej spoczął inny członek naszej rodziny. Okazało się jednak, że firma pogrzebowa Jakubowski, którą wynajęliśmy do przeprowadzenie ceremonii nie mogła wykopać grobu, a musiał zrobić to zakład zarządcy. Pan Jakubowski musiał zapłacić za to, że zarządca przygotował miejsce. Zrobił to niechlujne, bo zniszczył trawę, która leżała tuż obok – mówi pani Czesława i dodaje, że również w dniu pogrzebu pojawiły się problemy: – Bardzo nie podobało mi się to, że trawa na cmentarzu nie była porządnie skoszona. Było po deszczu i wszyscy pomoczyli sobie buty na trawie. Poza tym, panowie niosący trumnę musieli zmieniać trasę konduktu, bo nie mogli przecisnąć się pomiędzy nagrobkami i nieskoszonymi chaszczami – dodaje kobieta.

Więcej przeczytasz w wydaniu papierowym lub po zalogowaniu się.

Kwiaty porzucali jak na kompost

[hidepost=0] – Po ceremonii pogrzebowej pojechaliśmy na stypę, a na drugi dzień, kiedy wróciliśmy na cmentarz okazało się, że wieńce nie były poukładane, a porzucane jak na śmietnik. Wiemy, że jest specjalnym wzór, reguła, według której zakłady pogrzebowe postępują i na przykład wieniec od żony wieszany jest jako ten główny, na krzyżu – mówi pani Karolina, córka zmarłego.

Bardzo się zdenerwowałam, przecież znajomi i rodzina wydali sporo pieniędzy na kwiaty. Takie rzeczy są drogie i kupuje się je, żeby uczcić pamięć zmarłego. Trochę mnie to zdziwiło, ponieważ pan Jakubowski poszedł nam na rękę, przed pogrzebem przywiózł męża na nasze podwórko, żebyśmy mogli się jeszcze z nim pożegnać i on ze swoim domem – mówi Czesława Ufniasz i dodaje, że od razu poprosiła o wyjaśnienia Roberta Jakubowskiego, właściciela firmy In Memento, który odpowiedział jej, że jego firma nie może układać wieńców, ponieważ leży to w gestii zarządcy. – Dla mnie jest to jakaś dziwna sytuacja, której nie rozumiem. Nie jestem zadowolona z takiego zarządzania. Każdy musi płacić za miejsce na cmentarzu, a ja powiedziałam panu Filckowi, że zapłacę, jak będzie na cmentarzu porządek, będzie wykoszone, śmieci będą wywożone i powstaną normalne alejki – mówi kobieta i dodaje, że przez to, że na cmentarzu panuje „samowolka”, nie będzie mogła postawić swojemu mężowi takiego pomnika, jak chce.

Pomnik, który stoi przed naszymi grobami otoczony jest opaską z puzzli. Przez to zachodzi na naszą część miejsca. Jeśli teraz my zamontujemy pomnik, to nie będziemy mogli stanąć przed grobem, bo nie będzie na to miejsca. Taka samowola powinna zostać rozebrana – mówi pani Czesława.

Takie są reguły

Tomasz Filcek tłumaczy, że nie ma nic dziwnego w tym, że zarządca cmentarza wskazuje miejsce, gdzie ma się znajdować grób i to jego pracownicy wykopują go. – Chodzi o pewien porządek. To jest normalne i wszystkie formy pogrzebowe i zarządcy współpracują ze sobą w tej kwestii. Jeśli moja firma prowadzi ceremonię pogrzebową na cmentarzu zarządzanym przez inną firmę również nie kopiemy grobu – mówi Tomasz Filcek i dodaje, że jeśli chodzi o ułożenie kwiatów na grobie, to faktycznie w przypadku tej ceremonii doszło do braku porozumienia pomiędzy jego firmą a firmą In Memento. – Po ceremonii pogrzebowej, kiedy chcieliśmy poukładać wieńce okazało się, że pracownicy pana Jakubowskiego zapomnieli zabrać ze sobą drewnianej ramy, która trzyma ziemię. Mieli dowieźć ją później. Nie chcieliśmy dwa razy wykonywać tej samej pracy. Poukładalibyśmy wieńce zgodnie ze sztuką, kiedy rama zostałaby zamontowana – wyjaśnia Tomasz Filcek.

A jakie to ma znaczenie, czy rama była czy nie – odpowiada Robert Jakubowski, właściciel In Memento i dodaje, że jego współpraca z firmą państwa Filcków zwykle jest bardzo dobra. – W tym przypadku jednak to zarządca cmentarza popełnił błąd i wyjaśniłem to pani Czesławie Ufniarz.

Cmentarz musi mieć plan

Tomasz Filcek przyznaje, że właśnie pracuje na planem cmentarza w Bagnie. – Jest tam cmentarz parafialny, którym zarządzali i administrowali księża. Nie można zmienić układu tej części, na której już są groby, ale możemy w rozsądny sposób zagospodarować pozostałą powierzchnię. Obecnie opracowujemy taki plan, w którym uwzględnione zostaną wszystkie potrzebne elementy, między innymi szerokie, brukowane alejki główne, dzięki którym swobodnie będzie można wjechać na cmentarz i poruszać się po nim – obiecuje zarządca i dodaje, że stosunkowo niedawno zaczął zarządzać cmentarzem w Bagnie. [/hidepost]

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here