Niech pan ten azbest złoży na Kociej Górze!

64

– Jest szereg niedomówień w tej sprawie. Nie ukrywam, że nie pasuje nam rozbudowa składowiska, dlatego zorganizowaliśmy spotkanie, na które zaprosiliśmy ekspertów – powiedziała Żaneta Błaszak, prezes stowarzyszenia „Aktywni w Pawłowie Trzebnickim”. Konsultacje społeczne zostały zorganizowane na wniosek mieszkańców.

Dyskusje rozpoczął ekspert, który sporządził raport oddziaływania na środowisko dla tej inwestycji.

Ta budowana kwatera miałaby cztery podkwatery, które byłyby stopniowo wypełniane i zamykane – stwierdził.

Dodał, że azbest zalegający na dachach jest nieszkodliwy. Odpowiadając na pytania z sali, pokrótce wyjaśnił zasady prawidłowego ściągania materiałów zawierających azbest, a następnie zawożenia ich i składowania w przeznaczonych do tego celu kwaterach na wysypisku odpadów.

 Azbest zaszkodzi wizerunkowi

W strategii rozwoju Dolnego Śląska przedstawiamy nasz region jako obszar, który powinien kojarzyć się z turystyką. Przecież gmina w prostej linii od wysypiska planuje utworzyć strefę uzdrowiskową! – rozpoczął Robert Adach.

Starosta wymienił, jego zdaniem, fatalne następstwa, jakie mogą odczuć mieszkańcy, jeśli składowisko azbestu funkcjonowałoby. Przede wszystkim nie zarobiliby właściciele gruntów, ponieważ ceny dla nieruchomości by spadły, po drugie na teren powiatu z pewnością przyjeżdżałoby znacznie mniej turystów, a przecież obok wysypiska projektowana jest najdłuższa ścieżka rowerowa, mająca połączyć Trzebnicę z Miliczem. Nie powstałyby nowe miejsca pracy w branży turystycznej. W odpowiedzi ekspert wyjaśnił, że azbest zalegający na dachach także będzie „straszył” potencjalnych turystów.

 Większy ruch na drodze

Starosta zwrócił uwagę na jego zdaniem, błędne założenia w raporcie oddziaływania na środowisko. Jego autor założył, że rozbudowa składowiska w żaden sposób nie zwiększy ruchu samochodowego na „piątce”, a zwłaszcza na skrzyżowaniu z Pawłowem Trzebnickim.

Wspólnie z pracownikami z wydziału komunikacyjnego zrobiliśmy analizę. Skoro składowisko ma przyjmować maksymalnie 7 tys. ton azbestu rocznie i przy założeniu, że jeden dach to powierzchnia średnio 200 mkw. (czyli ok 3,5 tony), to wyszło nam, że ponad tysiąc samochodów będzie jeździć do wysypiska i z powrotem – zapytał starosta.

 Odpowiedział wiceburmistrz Jerzy Trela:

Co będzie miało większe oddziaływanie: s5 czy te parę samochodów, które wywiozą azbest na składowisko? Do końca roku zostanie zwiezionych ok. 300 ton azbestu, to jest 30 samochodów, które przyjadą na składowisko i jakoś nie ma to powiązania z wyliczeniami, jakie przedstawia starosta – ripostował wiceburmistrz, ale nie odniósł się do danych, które podał Adach.

Precyzja chirurga, albo nawet i grabarza

Starosta ujął się za mieszkańcami Pawłowa, którzy nie zostali uznani za stronę w postępowaniu administracyjnym dotyczącym tej inwestycji.

Z konsekwencją chirurga, a może grabarza utrzymujecie, że pani Dominika, która jest mieszkanką Pawłowa i mieszka niedaleko wysypiska, nie może być stroną. Na jakiej podstawie wywnioskowaliście, że ci mieszkańcy są gorsi?

Na potwierdzenie tych słów padło stwierdzenie jednego z mieszkańców:

Nie szanuje się nas, nie rozmawia się z nami. Dzisiejsze konsultacje to nasza inicjatywa.

Uznaliśmy, że stroną są mieszkańcy mieszkający w bezpośredniej odległości od składowiskaodrzekł wiceburmistrz Trela.

Ale przecież niektóre domy są oddalone o 1,2 km od wysypiska odpowiadali mieszkańcy.

Jedna z kobiet obecna na sali zapytała Jerzego Trelę, na jakim obecnie etapie prowadzona jest dokumentacja dotycząca przekształcenia wysypiska. Wiceburmistrz odpowiedział, że czeka na rozstrzygnięcie Samorządowego Kolegium Odwoławczego, do którego trafiło zażalenie od mieszkańców, w związku z przygotowanym raportem oddziaływania na środowisko.

Czy mieszkańcy zostaną uznani za stronę? – dopytywała kobieta.

W tej chwili czekamy na decyzję SKO. Jeżeli dostaniemy wskazówki, czy polecenia, to wtedy się do nich dostosujemy. W tej chwili trudno powiedzieć, jakie decyzje SKO podejmie – wyjaśnił Trela.

Czy pan ma wolę, żeby uznać ich za stronę? dopytywała.

Czekamy na decyzję SKO nie ustępował w swoim przekonaniu wiceburmistrz.

Ta stanowczość ze strony włodarza Trzebnicy nie spodobała się mieszkańcom, którzy głośno wyrazili swoje stanowisko w tej sprawie: – Jak SKO wyda pozytywną dla nas decyzję, to pan to uzna, a jeśli nie, to nie!krzyknęło kilku mężczyzn z sali.

Kwatera powstanie ze środków gminnych

Starosta Robert Adach na początku spotkania stwierdził, że nie jest możliwością, by do Marcinowa zwozić tylko i wyłącznie azbest z naszego powiatu.

Jeśli ta inwestycja ma zostać współfinansowana ze środków Regionalnego Programu Operacyjnego, to wysypisko musi być dostępne dla całej Unii Europejskiej  – oświadczył starosta.

Okazało się jednak, że gmina nie zamierza sięgać po środki zewnętrzne, a wyłącznie z własnych funduszy poszerzyć wysypisko o  jedną kwaterę. Trela podkreślał, że będzie tam przewożony tylko „nasz” (tj. powiatowy) azbest.

Ale przecież we wniosku napisaliście, że zamierzacie przyjmować rocznie 7 tys. tonpytano.

Tak, tyle było projektowane, ale z Urzędu Marszałkowskiego otrzymaliśmy zgodę tylko na składowanie do 1000 ton rocznie wyjaśnił wiceburmistrz.

Jeśli nie azbest, to co?

Momentami burzliwą dyskusję podsumował jeden z przysłuchujących się całej rozmowie mieszkańców.

Wydajecie tyle tysięcy na reklamę „Trzebnicy – Zdrój”, projektujecie ścieżki rowerowe, a tu taki niewypał. Jak pan chce, to niech pan ten azbest złoży na Kociej Górze – tam są takie doły, a przecież nie macie na ten teren planu. Zobaczymy wtedy, czy państwa nieruchomości będą szły, tak jak do tej pory. Jak ta Trzebnica będzie widoczna w świecie?  – podsumował mężczyzna, przy głośnym aplauzie pozostałych pawłowian.

 – Czuję, że Trzebnica wycofa się z tego chybionego pomysłu. Dlaczego? Ponieważ na pierwszym spotkaniu mówiliśmy o milionowej dotacji, a dzisiaj dowiedzieliśmy się, że żadnego wsparcia z zewnątrz nie będzie. Dzisiaj dowiedzieliśmy się, że to będzie dotoczyło jednej kwatery, czyli tak naprawdę gmina żadnego biznesu na tym nie zrobi. Zakładam, że przy budowie s5 jesteśmy w stanie szybko zrekultywować to wysypisko ziemią i gruzem. Proszę się zastanowić czy dla naszego wspólnego interesu nie jest lepiej zaniechać tego pomysłu – zakończył Robert Adach.

 

Komentarz:

Rzeczowa odpowiedź nie padła, ale wobec nowych faktów, czyli braku dofinansowania z Urzędu Marszałkowskiego powstaje pytanie: Czy pomysł burmistrza na składowisko azbestu ma w ogóle sens? Czy Trzebnica, która chwali się walorami klimatycznymi i turystycznymi powinna inwestować swoje pieniądze w  kwatery z azbestem? Może już czas po prostu przyznać się do błędu i zaniechać pomysłu, który może przysporzyć zdecydowanie więcej szkody niż korzyści.

Red.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here