Ta droga nie ma nawet pobocza

98

Droga z Wiszni Małej do Strzeszowa jest okropna. W ogóle nie ma pobocza. Ludzie chodzą do Ośrodka Zdrowia, czy do Urzędu Gminy  przeważnie poboczem. Nie ma możliwości poruszania się utwardzoną drogą, ponieważ jeżdżą nią samochody, a ruch jest naprawdę duży. Rowerem też strach jest jeździć.

– Sam widziałem, jak rowerzysta który jechał i tir na niego zatrąbił, uciekł do rowu.  Na osiedlu w Strzeszowie na całej ulicy położone są puzzle na całej szerokości, mimo  że tam się tyle nie jeździ i nie było tam też żadnego błota, droga była utwardzona, a i tak wójt położył puzzle – powiedział mieszkaniec gminy Wisznia Mała proszący o anonimowość. I dodał po chwili:

– Tak samo w Wiszni Małej, jak  się jedzie do lasu, są ulice wyłożone puzzlami, a tutaj nie można zrobić normalnego przejścia dla starszego i chorego człowieka, bo to najczęściej starsi ludzie chodzą tą drogą, ?

[hidepost=0]Mieszkaniec twierdzi, że żadne autobusy nie jeżdżą ze Strzeszowa do Wrocławia. Trzeba się najpierw dostać do Wiszni, by jechać dalej. W takiej sytuacji ludzie muszą się przemieszczać ze Strzeszowa do Wiszni na nogach i z powrotem tak samo. A tam nie ma w ogóle pobocza, ani chodnika. Mężczyzna uważa, że dobrym rozwiązaniem byłoby położenie chociażby z jednej strony chodnika, nawet o szerokości jednego metra. To chyba nie będą aż tak wielkie koszty. W innych miejscowościach chodniki kładą o wiele szersze.

Zdenerwowany mieszkaniec twierdzi także, że gdy od godz. 15 robi się korek z Wrocławia, to wówczas kierowcy, aby nie stać w korkach, najczęściej wybierają objazd przez Szewce, Strzeszów i Wisznię Małą. W tych godzinach robi się więc bardzo duży ruch.

– Ja mieszkam w Strzeszowie, rozmawiam z ludźmi i wiem, że jest to przerażające. Kiedyś kobieta jak jechałem do Strzeszowa, to zabrałem ją samochodem, mówiła, że usunęła zęba, trzy dni nie spała, a teraz bała się iść. A do tego, nie wiem czy za trzy lub cztery godziny by doszła, bo trąbią i jadą szybko. A teraz jak ostatnio padało, to pani zeszła w trawę po pas i była cała mokra. Jak dwa tiry mają się minąć, to jadą po poboczach, a później w tym miejscu, we wgłębieniach stoi woda. Ale młodych ludzi to nie obchodzi, bo najczęściej starsi chodzą pieszo, młodzi- jeżdżą samochodami – relacjonuje starszy pan, dodając:

– Bus jeździ kilka razy dziennie. Zabiera 8-10 osób, ale nie każdemu w tej godzinie pasuje, więc czasami ludzie się decydują, aby iść „na pieszo”.

Zapytaliśmy wójta Jakuba Bronowickiego, czy problem zgłoszony przez mieszkańców gminy jest mu także znany. Okazuje się, że problem wszystkich dróg powiatowych dotyczy tego, że nie zawsze są w dobrym stanie i wykoszone.

 – Od pewnego czasu na prośbę mieszkańców interweniujemy, aby powiat zadbał o te pobocza, aby je uzupełnił, ewentualnie wykosił.  Mam nadzieję, że w końcu uda się to zrobić – powiedział Jakub Bronowicki, wójt gminy Wisznia Mała.

Skontaktowaliśmy się także ze starostą Robertem Adachem, który wyjaśnił nam, dlaczego powiat na tej drodze jeszcze nic w tej sprawie nie zrobił.

Oczywiście wiemy o tym, jak wygląda sytuacja na tej drodze. Ale należy pamiętać o tym, że przez nią będzie przebiegać s-5. Nie ma sensu teraz, aby powiat cokolwiek na tej drodze zrobił, bo jak będą robić „piątkę”, to i tak wszystko zostanie porozjeżdżane i zniszczone. Na pewno, gdy wszystkie prace związane  z s-5 zostaną ukończone, będziemy starali się coś z tą drogą zrobić. Być może wtedy uda się położyć chodnik – powiedział Robert Adach.[/hidepost]

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here