Handlują przy drogach, bo to się opłaca

623

Niemal przy każdej drodze możemy kupić truskawki. „Mobilne punkty” są przy drogach krajowych i wojewódzkich (stałe stoisko rozstawione jest przy „piątce” na wysokości Prusic, tuż przy samym fotoradarze, w Droszowie, czy przy drodze łączącej Oborniki Śl. i Wrocław). Dlaczego stoiska pojawiają się na poboczach jak „grzyby po deszczu”? To bardzo proste, chodzi o pieniądze.

Przydrożni sprzedawcy bardzo niechętnie rozmawiają o tym, dlaczego wybrali taką formę sprzedaży. Nie chcą się oficjalnie wypowiadać. Zwłaszcza ci, którzy handlują na poboczu, tuż przy samej drodze. Inni, sprzedają owoce ze stoisk ustawionych na swoich działkach – ci czują się bezpieczniej. Nie muszą się obawiać kontroli zarządcy drogi, który może ich ukarać nawet mandatem.

Na pytanie, dlaczego plantatorzy sprzedają owoce przy drogach odpowiada Dorota Olszańska, której rodzina ma plantacje truskawek we Wszemirowie.

Więcej przeczytasz po zalogowaniu się lub w wydaniu papierowym.

[hidepost=0]Już od kilku lat, za rwanie koszyczka truskawek płacimy 2 zł. To spory koszt, biorąc pod uwagę, że sprzedając w tej chwili owoce na wrocławskim Targ-Piaście dostajemy 5 – 6 zł za koszyczek. Na targu konkurencja jest duża, w okolicach jest sporo plantacji, a w dodatku na Targ-Piast docierają truskawki nawet spod Warszawy. Oczywiście nasze są chętniej kupowane, bo są świeższe, ale owoców jest dużo, więc cena jest niższa. W chwili, kiedy na targu dostawaliśmy 6 zł za koszyczek, handlarze mający stoisko przed mostem na ul. Obornickiej sprzedawali koszyczek za 12 zł, czyli dwa razy drożej – tłumaczy Dorota Olszańska i przyznaje, że jeszcze kilka lat temu plantatorzy ze Wszemirowa również handlowali przy krajowej „piątce”, która była „żyłą złota”. – Często byliśmy kontrolowani i przeganiani z poboczy, a po tym, jak na drodze doszło do tylu wypadków, nikt z wioski już się nie ustawia  – dodaje Dorota Olszańska.

Dlaczego tak chętnie kupujemy truskawki przy drogach. Klienci odpowiadają wprost: – Bo owoce są świeże. Zawsze kupuję u tej samej pani. Poza tym mam po drodze do domu i nie muszę wchodzić do sklepu – powiedział nam mężczyzna, który zatrzymał się po truskawki tuż przed Zajączkowem.

Wolę kupić przy drodze, bo zawsze mam do kogo wrócić. Niektórzy pryskają owoce, a potem konsumenci mają „rewolucje żołądkowe”. Nigdy nie zawiodłam się na truskawkach z Zajączkowa – powiedziała nam klientka.

Jak widać i sprzedający i kupujący są zadowoleni w tej sytuacji. Policja jednak stanowczo mówi, że handel przy drogach jest zabroniony: – Przypominam, że pas ruchu, to każdy z podłużnych pasów jezdni wystarczający do ruchu jednego rzędu pojazdów wielośladowych, oznaczony lub nieoznaczony znakami drogowymi, natomiast pobocze, to część drogi przyległa do jezdni, która może być przeznaczona do ruchu pieszych lub niektórych pojazdów, postoju pojazdów, jazdy wierzchem lub pędzenia zwierząt. W sytuacji, kiedy zatrzymujemy się, aby kupić coś przy drodze, powinniśmy tak parkować pojazdy, aby nie stwarzać zagrożenia w ruchu dla innych użytkowników drogi – podkreśla Iwona Mazur, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Trzebnicy. [/hidepost]

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here