Oborniczanin wygrał bieg na Sky Tower

109

NOWa: Co skłoniło Pana do wzięcia udziału w zawodach?

Piotr Ślęzak: – Chciałem sprawdzić swoje możliwości i pobiec coś innego niż podczas biegania na ulicy. Dodatkowo od jakiegoś czasu mieszkam we Wrocławiu i mniej więcej na każdym treningu widzę Sky Tower. Pobiegłem tam po prostu, ale także z ciekawości ponieważ zaciekawiła mnie sama formuła. Każdy zawodnik był puszczany co 20 sekund także nie trzeba było się przepychać na klatce schodowej. Dodatkowo nigdy wcześniej nie biegałem po schodach i chciałem sprawdzić swoje siły.

NOWa: – Czy miał Pan dużą konkurencję?

Więcej przeczytasz w wydaniu papierowym lub po zalogowaniu się.

[hidepost=0] PŚ: – Konkurencja jak na każdym biegu była duża. Startowało około 500 osób bo taki limit ustalił organizator. Dodatkowo wszystkie pakiety startowe rozeszły się w oka mgnieniu ze względu na to, że kiedyś biegacze wbiegali na Poltegor, który jeszcze 5 lat temu stał w tym samym miejscu co Sky Tower. Podczas swojego biegu wyprzedziłem 12 osób co oznacza, że ostatnia osoba którą wyprzedziłem wystartowała ponad 3 minuty przede mną. Dodatkowo imprezę prowadził Maciej Kurzajewski oraz Bożydar Iwanow co sprawiło, że impreza zyskało dodatkowo na wartości i atrakcyjności.

NOWa: – Czym różni się bieganie po płaskim terenie lub po lesie od biegania po schodach?

PŚ:– Przede wszystkim wysiłek jest o wiele krótszy. Ja na Sky Tower wbiegłem w 6:22 – 49 pięter – w porównaniu do 10 km czy półmaratonu wysiłek jest znacznie krótszy, ale bardziej intensywny. Przede wszystkim w klatce schodowej mamy cały czas stałe warunki czyli brak wiatru, słońca, deszczu jeśli biegamy po dworze musimy także walczyć z warunkami atmosferycznymi. Tutaj na pewno jest łatwiej pod tym względem.

NOWa: – Czy musiał się Pan do tego wyścigu jakoś specjalnie przygotowywać?

 PŚ:– Dobrze by było jak bym się przygotowywał, ale nie bardzo miałem gdzie. We Wrocławiu nie ma odpowiednich miejsc, żeby robić trening. Musiałbym biegać w Sky Tower, ale nie było to możliwe. Dlatego moje przygotowania ograniczyły się tylko do normalnych treningów bieganych po płaskim terenie oraz robienie raz w tygodniu podbiegów. Dlatego nie wiem jak to się stało, że udało mi się wygrać rywalizowałem dodatkowo z osobami, które mają już doświadczenie z bieganiem po schodach, a mimo to wygrałem.

NOWa: – Ile schodów musiał Pan pokonać?

:- 1149 schodów jest do pokonania od samego dołu do góry to znaczy 49 pięter. Są to 202 metry w górę. Nie jest to łatwy wysiłek, ale jak najbardziej przyjemny. Można sprawdzić możliwości swojego organizmu, a także naprawdę się zmęczyć.

NOWa: – Jaką techniką wbiegał Pan, po 2-3 schody? A może po 4?

: – Moja technika nie była jakaś nadzwyczajna. Ze względu, że biegłem pierwszy raz i nie wiedziałem czego się spodziewać. Wbiegałem techniką Piotrka Ślęzaka, raz biegłem, raz szedłem raz podciągałem się jedną ręką raz dwoma. Pod górę wbiegałem w takim amoku, że nawet dokładnie nie wiem jak to się odbywało dokładnie. Po prostu chciałem mieć to jak najszybciej za sobą i wrócić na dół.

NOWa: – Tym bardziej gratulujemy Panu zwycięstwa i życzymy kolejnych sukcesów.

PŚ: – Dziękuję. [/hidepost]

1 KOMENTARZ

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here