Orzeł zremisował z Dolpaszem

410

To był niezwykle ważny mecz dla obu zespołów. Kibice miejscowego Dolpaszu Skokowa przygotowywali na niego specjalną oprawę. Ze względów bezpieczeństwa, na tyn derbowym meczu, kilka osób związanych z Dolpaszem miało pilnować bezpieczeństwa, obecny był również komendant Straży Miejskiej w Prusicach Tomasz Sokołowski i jedna z funkcjonariuszek. Jeszcze przed rozpoczęciem spotkania z głośników popłynął hymn miejscowych, a chwilę później na murawę pofrunęło konfetti. Jak się miało później okazać, nie były to wszystkie niespodzianki, jakie przygotowali miejscowi kibice. Można nawet powiedzieć, że to oni decydowali o przebiegu spotkania.

Kiedy już uprzątnięto boisko, rozpoczął się mecz nerwów. Obie drużyny za wszelką ceną starały się zdobyć bramkę. Chwilami na boisku robiło się nerwowo. Jednak to piłkarze Dolpaszu częściej atakowali i dłużej byli przy piłce.

Kibice Doplaszu przez cały mecz zaznaczali swoją obecność. Na bandzie stadionu rozwiesili transparent: „Od lat nic się nie zmienia, nie wyjdziecie z naszego cienia”, głośno dopingowali swoich przyśpiewkami, a mniej więcej około 30 minuty pierwszej połowy odpalili racę dymną, która znalazła się na murawie, a potem, już na trybunach odpalili kolejne. Prezes Dolpaszu, Czesław Suchacki przyznał, że jeszcze przed meczem znał plany kibiców: – No trudno, zapłacimy karę. To jest dla nas wyjątkowe spotkanie. Kibice bardzo je przeżywają – powiedział prezes.

Kiedy wiatr rozwiał dym piłkarze wrócili do gry. Po bezbramkowej pierwszej połowie, obie drużyny schodziły do szatni z niedosytem.

W drugiej połowie kibice dopingowali swoich piłkarzy już tylko werbalnie, a w meczu padły dwie decydujące bramki.

Trener skokowian, Krzysztof Tabak przyznaje, że był to bardzo specyficzny mecz:

– To były derby i w tego typu spotkaniach nie zawsze wygrywa drużyna lepsza. Na pewno gdybyśmy wykorzystali chociaż połowę sytuacji, które sobie stworzyliśmy to nie byłoby podziału punktów. Mając wiele dogodnych sytuacji do zdobycia bramki, po spotkaniu  mamy niedosyt. Myślę, że wynik tego derbowego meczu nie odzwierciedla przebiegu spotkania. Nie da się ukryć, że głupio straciliśmy bramkę, po ewidentnym błędzie bramkarza, który minął się z piłką, a zawodnik z Prusic zakończył akcję strzałem na pustą bramkę. Stworzyliśmy sobie kilka dogodnych akcji, ale nasza skuteczność zawodziła. Nie znaczy to, że nie cieszymy się ze zdobytego punktu, który jest na naszym koncie. Nie. Tym bardziej, że to kolejny mecz bez porażki. Chłopcy zostawili dużo zdrowia na boisku, byli zdeterminowali i zdyscyplinowali. Tym razem zabrakło nam szczęścia, żeby zdobyć kolejką bramkę i trzy punkty, a szkoda, bo sytuacji było wiele. Jedną z nich w drugiej połowie wykorzystał Piotr Konopacki. – mówi trener Krzysztof Tabak i dodaje, że szansa na grę w lidze okręgowej zawsze jest. – Musimy maksymalnie powalczyć do końca rundy. Żadna z drużyn nie rozdaje punktów za darmo. Przed nami jeszcze 5 spotkań z których możemy mieć 15 punktów. Mamy o co walczyć.

A jeśli chodzi o kibiców, to myślę, ze możemy być dumni z ich postawy. Jak najbardziej popieram takie akcje i mam nadzieje, że częściej będziemy świadkami takich widowisk – dodał Krzysztof Tabak.

Marek Mroziński, trener Orła Prusice mówi, że jego zdaniem był to mecz „na remis”.

Patrząc na przebieg całego, wynik remisu nie jest krzywdzący. Pierwszy kwadrans pierwszej połowy to my zagraliśmy przyzwoicie. Skokowa nie miała pomysłu na grę, potem to mieliśmy  problemy. Do szatni szliśmy zaraz po sytuacji kiedy nie udało się zakończyć bramką świetnej akcji, a piłka przeleciała nad poprzeczką. Jeśli chodzi o drugą połowę, to pierwsze 15 minut było wyrównane aż do momentu, kiedy skokowianie zdobyli bramkę. Było to około 65 minuty spotkania. Potem jakby dostali wiatru w żagle. Było bardzo dużo walki w powietrzu i na ziemi. Dla mnie jako na trenera widać było ogromne zaangażowanie zawodników obu drużyn. Na szczęście, przed końcem spotkania udało się nam strzelić bramkę. Patryk Krajewski miał sytuację, zagapili się obrońcy ze Skokowej i my wykorzystaliśmy ich błąd. Tą bramkę ustaliliśmy wynik spotkania na 1:1 – powiedział Marek Mroziński, który był pod wrażeniem organizacji kibiców ze Skokowej:

Doping gospodarzy był świetnie zorganizowany.Na trybunach panował wspaniały klimat, nawet na meczach ligowych nie zdarzają się takie oprawy. Dla kibiców Dolpaszu należą się wyrazy uznania.

Szanse na awans do ligi okręgowej Marek Mroziński ocenia jako matematyczne:

Liczę na to, że uda się nam awansować z drugiego miejsca jako drużyna, która zdobędzie najwięcej punktów. Jednak jeszcze wszystko może się zdarzyć. Przed nami jeszcze 5 spotkań. Na pewno będziemy walczyć o każdy punkt – zapewnił trener Orła Prusice.

Orzeł Prusice: Tomasz Gumbert, Emil Grabowski, Jacek Maksymowski, Seastian Łazebny, Kamil Szydełko, Paweł Gryz, Rafał Sztylka, Sławomir Miziniak,Maciej Fitowski, Dominik Maziarz, Patryk Krajewski, Bartłomiej Malczak.

Dolpasz Skokowa: Filip Kobylski, Tomasz Figura, Tomasz Gałecki, Piotr Kaczałko, Łukasz Michalski, Radosław Kopociński, Kamil Kanownik, Ryszard Górnicki, Konrad Tabak, Piotr Konopacki, Marceli Kiepul.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here