Wyścig po powiecie na dwóch kółkach. Kolarskie Żądło za nami.

376

Start zawodów od kilku lat pozostaje niezmienny. Miasteczko kolarskie zlokalizowane jest przy ul. Nowej 1 (teren Ośrodka Szkolno-Wychowawczego), tam też mieści się biuro zawodów i przygotowane są atrakcje dla wielbicieli dwóch kółek.

Zaprosiliśmy do miasteczka zawodów firmy rowerowe zajmujące się produkcją odżywek, izotoników, kremów, balsamów, którzy robią odzież dla sportowców. Tego dnia zawodnicy w promocyjnych cenach mogli kupić maści i żele. Oprócz tego można było wypożyczyć sprzęt sportowy, przejechać się na nim, zobaczyć jak działa. Rowery szosowe dla kobiet i mężczyzn – wyliczała Małgorzata Pawlaczek z trzebnickich Szerszeni.

W czerwonym namiocie drużyny szpiku kostnego, której silna reprezentacja startowała w maratonie, można było się zarejestrować w bazie dawców, prowadzona była również zbiórka charytatywna, przeznaczona na leczenie osób walczących z chorobą nowotworową.

Szóstki będą kontynuowane

Start zawodników trwał kilka godzin, od 8 rano zaczęło się wypuszczanie w trasy zawodników. W kilkuminutowych odstępach czasowych, na linii startu ustawiali się zawodnicy. Każda z grup prowadzona była w asyście motocyklistów z Doborowego Towarzystwa Ryzykantów przez miasto, do Nowego Dworu. Na wylocie tej wioski (jadąc w stronę Domanowic), wyznaczona była linia ostrego startu i mety. To stamtąd, na sygnał sędziego, grupy wyruszały w trasę, od tego momentu liczony był czas pokonania wybranego dystansu (75 lub 150 km). Organizatorzy zdecydowali się na wprowadzenie takiego rozwiązania ze względów bezpieczeństwa: – Nie chcieliśmy, żeby zawodnicy ścigali się w mieście, żeby „nie leciał im czas” w momencie kiedy zapalają się czerwone światła. Motocykliści przeprowadzali ich bezpiecznie do Nowego Dworu, gdzie był start ostry. Dla dystansu mini było tak samo, po wjechania na linię startu/mety, mogli spokojnie dojechać do miasteczka zawodów – dodaje jedna z organizatorek maratonu.

Ostatnie chwile przed startem to czas sprawdzenia roweru, np. czy jest odpowiednie ciśnienie w oponach, wymienianie uwag z kolegami, z którymi za chwilę wyruszy się w trasę, czy zapięte są numery startowe, mapki z trasą, batoniki energetyczne. Najszybsi kolarze potrzebowali kilku godzin, by ukończyć dystans mega. Tegoroczny wyścig wygrał Zbigniew Gucwa, który 150 km pokonał z czasem 3:46:38. Najszybszy kolarz z naszego powiatu, którzy przeciął linię mety, to mieszkaniec Obornik Śl. Zbigniew Strzałkowski (zameldował się na mecie jako 16 zawodnik), który pokonał trasę w czasie 3:59:17. Pierwszy trzebniczanin, który z powodzeniem ukończył dystans mega był Henryk Zięba, który w ubiegłym roku ustanowił kolejny rekord w jeździe na rowerze dookoła Polski. Czas, jaki uzyskał w tegorocznym maratonie wyniósł 4:10:44, na metę wjechał jako 49 zawodnik.

Po raz kolejny w trasę maratonu (krótszy dystans), wyjechała grupka lokalnych samorządowców: burmistrz Prusic Igor Bandrowicz i trzebniccy radni: Adam Gubernat i Karol Idzik. Wspólnie pokonali trasę. Pierwszy na mecie, z numerem 63 stawił się Igor Bandrowicz (czas 2:29:10), tuż za nim, z numerem 64 w końcowej klasyfikacji pojawił się Karol Idzik (2:30:32), a trzeci Gubernat (czas 2:30:43).

Nowością w tegorocznym maratonie były szóstki kolarskie, udział w tej kategorii wzięło 17 drużyn: – To sprawdzian formy zawodników, sprawdzian zgrania teamu, którą mieli okazję po raz pierwszy przetestować na trasie mini (75 km) – wyjaśniała Małgorzata Pawlaczek. Ta konkurencja cieszyła się zainteresowaniem ze strony zawodników i będzie kontynuowana w przyszłym roku.

W tej kategorii, na miejscu trzecim stanęła szóstka Szerszeni (czas 1:38:13), jadąca w składzie: Andrzej Witkowiski, Gerard Skalski, Bogdan Szumiło, Paweł Szlęk, Marian Przybylski, Tomasz Janda. Na dalszej pozycji, na miejscu 13 uplasowała się trzebnicki team Kamilnotebook (czas 2:10:37), jadąca w składzie: Marcin Janicki, Piotr Wójcik, Dominik Piziewicz, Dominik Długosz, Paweł Orzechowski, Marcin Syrko).

A to ci niespodzianka!

W tym roku na zawodników wybierających się w kolarski, długi dystans czekała niespodzianka. Na trasie przebiegającej na pograniczu dwóch powiatów: trzebnickiego i milickiego, na odcinku między Gruszeczką a Praczami, po raz pierwszy przejechali po wyremontowanym asfalcie, a nie jak co roku po straszliwych wybojach. – Zwykle przyzwyczajeni byli do tego, że na tej trasie praktycznie nie ma asfaltu, a tutaj takie miłe zaskoczenie- komentowała Małgorzata Pawlaczek.

W związku z terminem imprezy, która odbywała się na dzień przed uroczystościami kanonizacyjnymi papieża Jana Pawła II, organizatorzy przygotowali specjalną edycję medalu, wręczanego zawodnikom, z wizerunkiem papieża.

Szerszenie każdego roku do pakietu podstawowego przekazywanego zawodnikom dodają prezent- niespodziankę. W tym roku zawodnicy otrzymali w ramach akcji „Bądź bezpieczny na drodze” lampki rowerowe na przód i tył roweru. Oprócz tego, po zakończeniu maratonu, gdy zawodnicy zjechali do miasteczka i zregenerowali się, został przeprowadzony konkurs z wiedzy o Żądle i Powiecie Trzebnickim, w którym za udzielenie poprawnej odpowiedzi można było otrzymać, np. wysokiej klasy koła do rowerów szosowych, akcesoria kolarskie i sprzęt sportowy.

W związku z organizacją maratonu i czuwaniem w miasteczku, wielu Szerszeni nie mogło brać udziału w maratonie. – Bardzo tego żałuję, to mój ukochany wyścig, ale od kilku lat kwestie organizacyjne bardzo mnie zaprzątają. Za sprawy organizacyjne odpowiada cały zespół Szerszeni, na czele z Zenonem Janiakiem, Stanisławem Szopą, Mirkiem Janiakiem, Mirkiem Miturskim, Markiem Płóciennikiem z synem Maćkiem, Grzegorzem Wołoszynem, który w tym roku kilka razy jeździł i zaznaczał strzałkami kierunek jazdy (wszystko przez deszcz, który je zmywał). Tak jak w tym roku startowały szóstki kolarskie, gdzie ważne jest zgranie zespołu, tak nasz 35 osobowy zespół jest zgrany, wspólnie pracujemy za sukces Żądła- dodaje na koniec rozmowy Małgorzata Pawlaczek.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here