Wandale upatrzyli sobie Osolin

57

Przypomnijmy, że pierwsze dewastacje miały miejsce na przełomie listopada i grudnia. Jak poinformował nas Bartosz Malec, prezes stowarzyszenia Osolin.pl, we wsi ustawiono łącznie 7 tablic: – Początkowo zniszczenia zrzucaliśmy na karb wiatru. Potem jednak nie mieliśmy już złudzeń: noga jednego ze stelaży została powyginana, a na innej tablicy znaleźliśmy ślad buta. Wtedy mieliśmy już pewność, że ktoś specjalnie niszczy tablice. I tak było co tydzień; raz w tygodniu niszczono jedną tablicę. Ostatnia została zdewastowana 5 stycznia. Musieliśmy poinformować o tym Urząd Marszałkowski, który przekazał nam na nie fundusze. Do postawienia zostały nam jeszcze trzy tablice, ale w tej sytuacji boimy się tego zrobić – mówił po poprzednich dewastacjach Bartosz Malec. Już wtedy rozpytywanie mieszkańców nie dało odpowiedzi, kto zniszczył tablice, bo „nikt nic nie słyszał i nie widział”.

Więcej przeczytasz w wydaniu papierowym lub po zalogowaniu się.

[hidepost=0]Stowarzyszenie zgłosiło wtedy szkody na policji. W sumie, wandale połamali tablice za ponad 1300 zł. Jak mówi prezes Osolin.pl, dla niektórych mogą to być niewielkie pieniądze, jednak stowarzyszenie musiało się napracować, aby pozyskać te środki, a teraz może mieć problem z ich rozliczeniem, ponieważ na ich zakup otrzymało pieniądze z Urzędu Marszałkowskiego. To nie pierwszy raz Przypomnijmy, że w ostatnim czasie nie tylko tablice zostały zniszczone. – Ktoś wszedł na plac zabaw przy ul. Jastrzębiej i wykopał dwie choinki, a kolejną obciął na wysokości około 1 metra od ziemi. Po prostu ją zniszczył. Na pewno nie zrobiła tego osoba, której nie było stać na drzewko świąteczne, bo działo się to już po świętach Bożego Narodzenia. Najgorsze, że jest to bezsensowne niszczenie – mówi prezes Osolin.pl i dodaje, że ani stowarzyszenie, ani mieszkańcy wsi nie mają podejrzeń, kto mógłby tak bezmyślnie niszczyć rzeczy, o które oni musieli zabiegać. Teraz zniszczyli znaki drogowe Kilkanaście dni temu wandale znowu dali o sobie znać. – Do kolejnej dewastacji doszło najprawdopodobniej w niedzielę 13 kwietnia. Tym razem ucierpiały znaki przy drodze wojewódzkiej, przy wjeździe do Osolina od strony Wielkiej Lipy. Na pewno nie zrobiła tego jedna osoba, bo nie dałaby rady fizycznie. Wyrwano znak informujący o nazwie ulicy, przekręcono o terenie zabudowanym, a także jeszcze inne. Od razu, kiedy tylko zobaczyłem zniszczenia, telefonicznie powiadomiłem o tym policję; oczywiście zgłosiłem to podając swoje imię i nazwisko. Mam nadzieje, że w końcu uda się znaleźć wandali, którzy upatrzyli sobie naszą wieś – mówi Bartosz Malec. Policja umorzyła, bo nie znalazła sprawców Piotr Dwojak z Komendy Powiatowej Policji w Trzebnicy potwierdza, że policjanci z Obornik Śl. wiedzą o dewastacjach i mają na uwadze problem Osolina: – Mamy zgłoszenie od mieszkańców. Cały czas prowadzimy czynności, żeby znaleźć sprawców. Policjanci, którzy pracują na nocnej zmianie, patrolują również teren Osolina. Przy okazji akcji „Bezpieczny Powiat” również będą pojawiali się w Osolinie. Nie ukrywamy, że liczymy również na współpracę z mieszkańcami. Będziemy sprawdzali różne informacje – mówi policjant, który zaprzecza, jakoby policja „odpuściła” sobie temat dewastacji w Osolinie. Piotr Dwojak przyznaje jednak, że z powodu „niewykrycia sprawców” umorzono postępowanie w sprawie zniszczenia witaczy. Drogowcy liczą straty Jak mówi Krzysztof Kiniorski, rzecznik Dolnośląskiej Służby Dróg i Kolei, która zarządza drogą, przy której poprzewracano znaki, pracownicy Zarządu Dróg Powiatowych (z nim ma podpisaną umowę DSDiK) byli już na miejscu po sygnale od policji i naprawili co się da: – Wkopano, to co zostało wyrwane, znak informujący o terenie zabudowanym został obrócony. Odblaskowego słupka, który stał przy drodze nie dało się już naprawić – wylicza Krzysztof Kiniorski i dodaje, że wandale są bardzo uciążliwi na Dolnym Śląsku. – Trzeba pamiętać, że znaki drogowe są drogie. Każdy, musi zostać wykonany z atestowanych materiałów. Folia odblaskowa, którą pokrywane są znaki musi spełniać określone parametry „odblaskowości”. Dzieje się tak, że w sytuacji, kiedy dochodzi do zderzenia samochodu ze znakiem, musi się on odpowiednio zachowywać, tak aby nie wyrządzić większych szkód, zarówno pojazdowi, jaki i ludziom, którzy się w nim znajdują. Dlatego też słupki odblaskowe, które są ustawiane przy krawędzi drogi, wskazują w nocy jak biegnie droga, są z plastiku. Właśnie dlatego tak często atakują je wandale, bo po kopniaku po prostu się łamią – wyjaśnia rzecznik i dodaje, że w razie wypadku, kiedy kierowca zniszczy oznakowanie DSDiK, wypłacane jest odszkodowanie od ubezpieczyciela. – Kiedy mamy do czynienia z „czystym wandalizmem”, to jeśli sprawca nie zostanie złapany i nie udowodni mu się, że to on dokonał zniszczeń, DSDiK nie ma od kogo ściągnąć odszkodowania, więc za postawienie nowych znaków płacą wszyscy podatnicy – mówi rzecznik. Boimy się cokolwiek postawić Bartosz Malec mówi, że wieś chciała w tym roku po raz kolejny wystartować w konkursie na Najpiękniejszą Wieś Dolnośląską. – Taki tytuł dodałby nam prestiżu i byłby dla nas powodem do chluby. Za pewien czas przyjedzie do nas komisja konkursowa, która będzie nas oceniać. Aż boimy się cokolwiek ustawić, żeby znowu nie zostało zniszczone. Na takie bezsensowne niszczenie pracy innych ludzi, ręce opadają. A najgorsze jest to, że żaden mieszkaniec nawet nie podejrzewa, kto może być tak bezmyślny – mówi prezes Stowarzyszenia Osolin.pl.[/hidepost]

 

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here