Niespodzianka w Obornikach Śląskich

89

Ile pieniędzy dostały obornickie kluby?Dotychczas SPR zawodził w meczach z drużynami z tak zwanej czołówki, które liczą się w walce o premiowane lokaty. W sobotni wieczór przed drużyną naszych szczypiornistów stało jedno z najcięższych zadań w sezonie. Bór podejmował lidera rozgrywek. Zespół z Zielonej Góry do soboty wygrywał prawie wszystko, przegrywając tylko jeden raz i dwukrotnie remisując.

Przyjazd lidera gwarantował wysoki poziom spotkania, jednak niewiadomą było czy wielkie oczekiwania wobec naszych zawodników po raz kolejny nie przyczynią się do słabszej postawy naszych ulubieńców.

Walka na boisku rozgorzała już od pierwszych minut. W postawie obornickich zawodników widać było niespotykaną wcześniej determinację i koncentrację. Bardzo skutecznych akademików w pierwszych akcjach przystopował świetnie spisujący się w bramce Dawid Kalinowski. Aspirujący do awansu akademicy nie mogli sobie poradzić ze skutecznymi akcjami oborniczan, które bramkami na zmianę wykańczali Kamil Ramiączek i Artur Szabat. Uważna gra gospodarzy procentowała. Skuteczni w ataku i nieustępliwi w obronie mozolnie budowali swoją przewagę. Do końcowego gwizdka pierwszej połowy oborniccy szczypiorniści doprowadzili do wyniku 16:12!

Druga odsłona rozpoczęła się od trafienia obornickich zawodników, czym powiększyli przewagę do pięciu bramek. Od tego momentu zawaliła się gra gospodarzy. Było by zbyt nudno, gdyby Bór prowadził cały mecz w końcu: „Gra Bór są emocje”. Problemy zaczęły się od błędów w obronie. Gospodarze w zaledwie sześć minut spotkania otrzymali dziesięć minut kar! W tym krytycznym momencie można pokusić się o określenie, że zgodnie z tradycją czerwony kartonik ujrzał Konrad Burchacki. Niemoc gospodarzy trwała prawie do czterdziestej piątej minuty, w której  przewaga AZS Zielona Góra wynosiła już trzy bramki. Przy wyniku 23:26 wydawało się, że nasz Bór już nie podniesie się z kolan. Sygnał do odrabiania strat dał dobrze spisujący się na prawej stronie Michał Szczepanik. Chwilę później zapunktował nasz kołowy Adam Katan. Następnie rzut karny wybronił Łukarz Kurzydło, dający wartościową zmianę zmęczonemu już Dawidowi Kalinowskiemu. Emocje rosły z minuty na minutę. Kolejne trafienia Szczepanika, Szabata, Ramiączka odnowiły nadzieję na sukces oborniczan w meczu na szczycie. W pięćdziesiątej minucie obudził się Przemysław Bagiński, który doprowadził do długo wyczekiwanego remisu. Na prowadzenie naszych wyprowadził Michał Szczepanik. Od tej pory można było oglądać koncertową grę gospodarzy. Kolejno zdobywane bramki pozwalały kontrolować grę. Na 60 sekund przed końcem meczu, gdy na tablicy widniał wynik 33:31, skutecznym atakiem szybkim Kamil Ramiączek ustanowił wynik meczu na 34:31. Oczywistym wtedy się stało, że zwycięstwo w tym meczu odniosą oborniczanie!

Przemysław Bagiński, szkoleniowiec oborniczan, jest bardzo zadowolony z tak emocjonującego przebiegu meczu: – Takie mecze to świetna wizytówka piłki ręcznej. Dziś było wszystko, co może się podobać, twarda gra w obronie, wspaniałe zespołowe akcje i równie widowiskowe bramki. Potwierdziliśmy dziś nasze umiejętności, pokazaliśmy że stać nas na bardzo dobrą grę. Słowa uznania należą się całemu zespołowi za walkę. Ważne w dniu dzisiejszym było to, że równo zagrał cały zespół. Mamy liderów w zespole, ale do nich w odpowiednich momentach dołączali się kolejni zawodnicy. Myślę, że to było kluczem do zwycięstwa.

SPR Bór Oborniki Śląskie: Przemysław Bagiński (3), Konrad Burchacki, Jagodziński Piotr, Jeruszka Michał, Dawid Kalinowski, Aleksander Kasiniak, Adam Katan (1), Łukasz Kurzydło, Dawid Matula (2) , Paweł Nogal,Krzysztof Przystarz, Kamil Ramiączek (6), Eryk Sawicki (2), Artur Szabat (13), Michał Szczepanik (7). Trenerzy: Przemysław Bagiński, Artur Szabat.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here